"W ścianę można było wsunąć dłoń". Eksperci wskazali, dlaczego blok z wielkiej płyty zaczął pękać

Zaczęło się od drobnych pęknięć, a skończyło na głębokich szczelinach i przymusowej wyprowadzce. Mieszkańcy warszawskiego bloku z wielkiej płyty mogą mówić o ogromnym pechu. Ich budynek wymaga pilnego remontu, a oni nie mogą wrócić do swoich domów. Eksperci wskazali przyczynę problemu – zobacz, czy Polacy mieszkający w wielkiej płycie mają powody do zmartwień.
- To nie były zwykłe rysy – pęknięcia zagrażały mieszkańcom
- Dlaczego blok zaczął pękać? ITB wskazał przyczynę
- Czy jedna rysa może doprowadzić do katastrofy budowlanej?
- Wyjątkowy przypadek czy początek poważnych problemów?
To nie były zwykłe rysy – pęknięcia zagrażały mieszkańcom
Rysa na ścianie nie musi zwiastować poważnych problemów – czasem jest to zwykły defekt estetyczny, a pęknięcia łatwo jest zamaskować nową warstwą tynku. Mieszkańcy bloku z wielkiej płyty stojącego przy ulicy Hirszfelda na warszawskim Ursynowie nie mieli tyle szczęścia – rysy pojawiające się w ich budynku stopniowo się powiększały, a niektóre pogłębiły się tak mocno, że do środka szczeliny można dziś wsunąć dłoń.
Z zewnątrz budynek przy Hirszfelda wygląda normalnie – wszystko zmienia się w momencie, gdy zajrzymy do środka. Mieszkańcy bloku opowiadali, że słyszeli trzeszczenie konstrukcji, a szkody były tak poważne, że w niektórych pomieszczeniach osypywał się tynk. Pierwsze problemy związane z pękaniem ścian pojawiły się już w 2009 roku, a od pewnego czasu mieszkańców chroniły specjalne podpory podtrzymujące stropy.
Niestety, doraźne działania nie wystarczyły, by zatrzymać degradację konstrukcji. Podczas czerwcowej kontroli inspektorzy stwierdzili, że pęknięcia się powiększyły. W jednym z mieszkań doszło nawet do rozsunięcia prefabrykowanych elementów ścian. Nadzór budowlany uznał wówczas, że budynek grozi zawaleniem i zakazał jego użytkowania do czasu naprawy.
Katastrofa budowlana w bloku na Ursynowie. Mieszkańcy muszą się wyprowadzić w trybie pilnym. Ursynów, ul. Hirszfelda 2. Kwiecień 2020. Troje ludzi tego samego dnia kupuje mieszkania w tym bloku. Każde po ok. 465 000 zł. Spółdzielcze, Ursynów, brzmi naprawdę dobrze- myślą. Podpisują akty. Biorą kredyty. Wprowadzają się. Czerwiec 2026. PINB ogłasza katastrofę budowlaną. Mieszkańcy dostają nakaz natychmiastowego opuszczenia budynku. Tego samego dnia. Blok pęka od lat - iły pod fundamentami, tunel metra, zaburzone stosunki wodne. Spółdzielnia SMB "Imielin" wiedziała o problemach. Mieszkańcy prosili o przygotowanie lokali zastępczych na wszelki wypadek. Odpowiedź spółdzielni: "nie przewidujemy takiej konieczności". W ten piątek konieczność nastąpiła. Propozycja zastępcza od spółdzielni? Hotel max. 3-gwiazdkowy. Prezes nieosiągalny przez telefon. Co z kredytem na mieszkanie, do którego nie możesz wejść? Co ze zwierzętami? Co z rzeczami? Nikt nic nie wie. Zdjęcia z portalu "haloursynow"
— fliperek.pro (@fliperekpro) June 27, 2026
Dlaczego blok zaczął pękać? ITB wskazał przyczynę
Dlaczego blok przy ulicy Hirszfelda zaczął się rozsypywać na oczach mieszkańców? Specjaliści z Instytutu Techniki Budowlanej znają odpowiedź na to pytanie. Dr inż. Jarosław Szulc, kierownik Pracowni Konstrukcji Budowlanych ITB, tłumaczył, że występujące zjawiska pęcznienia lub skurczu gruntów prowadzą do nierównomiernego osiadania budynku. Badania geotechniczne wykazały występowanie tego problemu w obszarze uszkodzonej konstrukcji klatki schodowej bloku na Ursynowie.
Podłoże, na którym stoją budynki mieszkalne, nie zawsze jest jednorodne, a jeśli blok osiada nierówno, to w konstrukcji mogą pojawiać się naprężenia. W momencie, gdy przekraczają one wytrzymałość materiałów budowlanych, dochodzi do degradacji elementu poddawanego nadmiernym przeciążeniom. Eksperci wskazywali także na brak wymaganej dylatacji pomiędzy dwiema pionowymi częściami budynku przy Hirszfelda.
ITB zwracał uwagę na kilka czynników mogących wpływać na intensywność procesów zachodzących w gruncie. Dr inż. Jarosław Szulc wymieniał w tym kontekście m.in. budowę tunelu drogi ekspresowej S2, zmiany klimatyczne, coraz częstsze okresy bez opadów oraz inne czynniki antropogeniczne.

Czy jedna rysa może doprowadzić do katastrofy budowlanej?
Pęknięcia pojawiające się na ścianach nie zawsze świadczą o problemach z konstrukcją obiektu. Mieszkańcy bloku przy ulicy Hirszfelda mogą mówić o ogromnym pechu. Lokatorzy patrzyli, jak budynek powoli niszczeje, aż w końcu wiosną 2026 roku eksperci i nadzór budowlany nakazali przeprowadzenie niezbędnego remontu.
Według prezesa spółdzielni żaden z rzeczoznawców nie wskazywał wcześniej na ryzyko nagłego pogorszenia bezpieczeństwa mieszkańców, ale podczas czerwcowej kontroli stwierdzono, że szczeliny pojawiające się na ścianach budynku się powiększyły. Warto zwrócić uwagę także na język, jakim posługują się eksperci. Hanna Milewska-Wilk z Instytutu Rozwoju Miast i Regionów wskazywała, że nie można mówić o katastrofie w znaczeniu nagłego i gwałtownego zdarzenia, ponieważ w Hirszfelda 2 mieliśmy do czynienia z degradacją postępującą przez lata. Mieszkańcy i administracja widzieli, że budynek powoli niszczeje, jednak nie byli w stanie zatrzymać tego procesu.
Wyjątkowy przypadek czy początek poważnych problemów?
Szczeliny w bloku na Ursynowie są bardzo głębokie, a mieszkańcy nie powrócą do swoich domów do momentu, aż niebezpieczeństwo zostanie zażegnane. Osoby żyjące w wielkiej płycie nie powinny jednak martwić się na zapas.
Zwykłe rysy pojawiające się na ścianach zazwyczaj nie powinny być powodem do niepokoju. Powierzchniowe pęknięcia nie zawsze wskazują na problemy z konstrukcją. Jeśli się nie powiększają, a obok nich nie pojawiają się nowe rysy, to prawdopodobnie jest to jedynie defekt estetyczny. Mieszkańcy powinni jednak bacznie obserwować pęknięcia, które z biegiem czasu się rozrastają i pogłębiają, obejmując kolejne warstwy przegrody.
Dr inż. Jarosław Szulc jasno zaznaczył, że przypadek przy ul. Hirszfelda jest nietypowy, a sam problem należy uznać za incydentalny. Jak mówił, w swojej 30-letniej pracy związanej z wielką płytą zetknął się z podobną sytuacją dopiero drugi raz. Jego wypowiedź była skierowana również do mieszkańców innych bloków na Ursynowie i w pozostałych częściach Polski, którzy po zobaczeniu zdjęć z Hirszfelda 2 mogliby zacząć obawiać się o stan swoich budynków. Wielka płyta się starzeje, a pewnych procesów związanych z degradacją takich obiektów nie można powstrzymać. Trzeba jednak pamiętać o tym, że popularne bloki mogą być bezpiecznym schronieniem jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Technologia, która rozkwitła w czasach PRL, wciąż nie osiągnęła kresu wytrzymałości.