260 tys. mieszkań zniknęło z mapy. Tak kończy się era bloków z wielkiej płyty

Technologia wielkopłytowa zaczęła się rozwijać po II wojnie światowej. Ta innowacyjna metoda pozwalała na szybką i tanią budowę mieszkań na ogromną skalę, co sprawiło, że szare bloki stały się elementem miejskiego krajobrazu w wielu europejskich państwach. Dziś coraz częściej mówi się o przymusowej rozbiórce wielkiej płyty. Zobacz, w jakich krajach postawiono na masowe burzenie popularnych bloków.
- Niemcy odchodzą od wielkiej płyty – nikt nie chce mieszkać w takich blokach
- Dlaczego Czesi burzą osiedla z panelákami?
- Wielka płyta we Francji i w Wielkiej Brytanii
- Jedni burzą, a inni modernizują – jaka przyszłość czeka wielką płytę?
Niemcy odchodzą od wielkiej płyty – nikt nie chce mieszkać w takich blokach
Najlepszym przykładem europejskiego kraju, który chciałby pozbyć się wielkiej płyty, są Niemcy. Szczególnie na wschodzie kraju, na obszarze dawnej NRD, po wojnie wybudowano tysiące szarych blokowisk z prefabrykatów. Po 1990 roku wschodnie Niemcy zaczęły się wyludniać. Część obywateli wyjechała na zachód, a inni chcieli wyprowadzić się z ponurych osiedli. Po pewnym czasie część budynków zamieniła się w pustostany, a utrzymywanie takich bloków nie miało już ekonomicznego uzasadnienia. Niemieckie władze uruchomiły więc program Stadtumbau Ost, w ramach którego w latach 2002–2010 wyburzono ponad 260 000 mieszkań, z czego znaczna część znajdowała się właśnie w blokach z wielkiej płyty.
Mimo wszystko w Niemczech nie udało się całkowicie rozwiązać problemu wielkiej płyty. W wielu mniejszych miejscowościach wciąż stoi dużo pustostanów. Takich obiektów nie opłaca się już remontować, dlatego bloki powoli niszczeją. Gminy nie potrafią znaleźć kupca, który zaoferowałby dobrą cenę za takie nieruchomości, dlatego często jedynym rozsądnym wyjściem okazuje się wyburzenie.
W największych niemieckich miastach, takich jak Berlin czy Drezno, popyt na mieszkania jest na tyle duży, że nawet wielka płyta znajduje nabywców albo najemców. W małych miastach sytuacja wygląda inaczej. Niewielkie miejscowości stopniowo się wyludniają, zatem budynki, które wybudowano przed laty tylko po to, by zaspokoić głód mieszkaniowy, dzisiaj stają się bezużyteczne.
Dlaczego Czesi burzą osiedla z panelákami?
W Czechach bloki z wielkiej płyty nazywane są panelákami. Również w tym kraju odnotowano pewne przypadki wyburzeń, jednak nie robi się tego na tak dużą skalę, jak w Niemczech.
Zazwyczaj chodzi o decyzje lokalne, które dotyczą konkretnych lokalizacji. Jedną z nich jest stopniowo rozbierane osiedle Chanov w miejscowości Most. To inwestycja, która sprawia władzom wiele kłopotów, bo budynki niszczeją w szybkim tempie, zatem ich likwidacja jest podyktowana względami bezpieczeństwa.
Czesi nie wyburzają jednak wielkiej płyty na masową skalę. Znaczna część paneláków jest modernizowana. Warto pamiętać o tym, że również w Polsce burzy się pojedyncze bloki z wielkiej płyty, ale na ten moment podobne decyzje podejmuje się przede wszystkim w momencie, gdy stan techniczny budynków zaczyna zagrażać mieszkańcom.

Wielka płyta we Francji i w Wielkiej Brytanii
Francja to jedno z państw, gdzie wyburzanie dużych osiedli mieszkaniowych przybrało charakter ogólnokrajowy. Pod koniec lat 90. uruchomiono tam program rozbiórek w publicznym zasobie mieszkaniowym na obrzeżach miast. Francuskie grands ensembles nie są dokładnie tym samym, co środkowoeuropejska wielka płyta, ale obejmują również powojenne prefabrykowane zespoły mieszkaniowe. Mimo pewnych różnic można wywnioskować, że Francuzi nie zamierzają utrzymywać starzejących się blokowisk w dzielnicach peryferyjnych.
Radykalne podejście do tematu wielkiej płyty widać także w Wielkiej Brytanii. W 1968 roku w Londynie doszło do katastrofy Ronan Point. W jednym z mieszkań zlokalizowanych na 18. piętrze budynku wybuchł gaz. W wyniku eksplozji zewnętrzna ściana bloku została zerwana. Brak odpowiednich połączeń konstrukcyjnych sprawił, że zawalił się cały narożnik budynku – od góry aż do parteru. W katastrofie zginęły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych. Po tym wydarzeniu obiekty wzniesione w technologii Large Panel System zaczęły być postrzegane jako budynki podwyższonego ryzyka.
W Portsmouth w 2018 roku rozebrano dwa 18-piętrowe bloki – Horatia House i Leamington House. Władze miasta analizowały różne scenariusze, ale ostatecznie wykluczono możliwość ich modernizacji. Co ciekawe, w obu obiektach znajdowało się ponad 250 mieszkań, a większość z nich pozostawała zajęta przez lokatorów.
Jedni burzą, a inni modernizują – jaka przyszłość czeka wielką płytę?
Niektóre europejskie państwa wolą modernizować wielką płytę, a inne stawiają na masowe wyburzenia. Powody takich decyzji są różne – czasem chodzi o bezpieczeństwo, a czasem głównym problemem jest depopulacja i rosnące koszty utrzymania zasobów mieszkaniowych.
Bloki z wielkiej płyty, które mają kilkadziesiąt lat, nie zawsze są burzone. Jednym z najlepszych przykładów państw, które wolą modernizować takie budynki, jest właśnie Polska. Okazuje się, że mimo podeszłego wieku wielka płyta trzyma się bardzo dobrze i prawdopodobnie posłuży mieszkańcom jeszcze przez kilkadziesiąt lat. Takie budynki z pewnością należy jak najszybciej ocieplić i stale kontrolować ich stan techniczny.
Dzisiaj wielką płytę burzy się przede wszystkim w miejscach, gdzie pojawiają się mocne przesłanki przemawiające za rozbiórką takich obiektów. Po rewitalizacji osiedle wielkopłytowe może zamienić się w przyjazne i bezpieczne miejsce do życia. To dobre rozwiązanie w lokalizacjach, gdzie popyt na mieszkania wciąż jest zdecydowanie wyższy od podaży. Wszystko wskazuje na to, że w niektórych krajach wielka płyta jeszcze przez kilkadziesiąt lat będzie stanowić ważny element miejskiej infrastruktury.