Zaoszczędził 4 tys. zł na ociepleniu fundamentów. Po pięciu latach zapłacił dziesięć razy

Pan Tomasz rozpoczął budowę swojego domu w 2010 roku. Chciał wykonać inwestycje możliwie jak najmniejszym kosztem i szukał miejsc, w których można ograniczyć wydatki. Mężczyzna zrezygnował z ocieplenia fundamentów, co przyniosło mu około 4 tysiące oszczędności. Niestety po kilku latach pojawiły się problemy, których naprawa kosztowała znacznie więcej.
- Pozorne oszczędności na etapie wykonania fundamentów
- Pierwsze oznaki problemów były niepozorne
- Odkopywanie fundamentów w celu naprawy wcześniejszych błędów
Pozorne oszczędności na etapie wykonania fundamentów
Dom Pana Tomasza był wznoszony systemem gospodarczym, a mężczyzna sam wykonywał większość prostszych prac. Inwestycja powstawała etapami, a każdy kolejny krok był kilkukrotnie kalkulowany. Pan Tomasz był przekonany, że w ten sposób uda mu się zaoszczędzić sporo pieniędzy.
Etap wykonania fundamentów był dla Pana Tomasza pierwszym krokiem do ograniczenia kosztów. Pierwotnie ściany fundamentowe miały zostać zabezpieczone przed wilgocią i stratami ciepła. Mężczyzna uznał ten krok za zbędny i całkowicie go pominął, oszczędzając około 4 tysiące złotych.
Pan Tomasz wspomina, że wtedy była to dla niego dość duża kwota, którą chciał przeznaczyć na lepsze wyposażenie wnętrz. Po zakończeniu budowy wszystko wyglądało prawidłowo, a mężczyzna był dumny ze swoich oszczędności. Niestety taka sytuacja nie trwała długo.
Pierwsze oznaki problemów były niepozorne
Nowy dom wyglądał elegancko, a jego wnętrza były bardzo funkcjonalne. Pan Tomasz podkreśla, że kilka pierwszych sezonów grzewczych nie przysparzało żadnych problemów. Dopiero w dalszych latach mężczyzna odkrył, że dolna część jednej ściany na parterze jest wyraźnie chłodniejsza. Początkowo uznał to za przejściową sytuację i zignorował.
Niestety w kolejnych miesiącach na fragmencie ściany zaczęły pojawiać się delikatne przebarwienia. W kolejnym sezonie grzewczym sytuacja wyraźnie się pogorszyła. Ściana przy podłodze nadal była zdecydowanie zimniejsza niż wyżej. Dodatkowo w jednym miejscu pojawiło się wyraźne zawilgocenie wraz z nalotem pleśni.
Była to pierwsza chwila w której mężczyzna zaczął podejrzewać, że problem może znajdować się poniżej części mieszkalnej domu. Potwierdził to wezwany na miejsce specjalista, który zauważył, że problem nie ogranicza się do samej powierzchni tynku. Okazało się, że w rejonie fundamentów występują miejsca wyraźnie wychłodzone i zawilgocone. Zdaniem fachowca, problem wynikał bezpośrednio z braku właściwej izolacji fundamentów.

Odkopywanie fundamentów w celu naprawy wcześniejszych błędów
Brak izolacji fundamentów może okazać się kosztownym błędem. Potwierdza to historia Pana Tomasza. Fragmenty ścian w jego budynku zaczęły wyglądać coraz gorzej, a z biegiem czasu wilgoć była już bardzo mocno widoczna. Niestety w przypadku błędów z izolacją fundamentów nie można nic zrobić od strony pomieszczenia, a samo pomalowanie ścian preparatem ochronnym niewiele da.
Usunięcie przyczyny zawilgocenia ścian może być kosztowne. W przypadku domu Pana Tomasza, ekipa fachowców odkopała część ziemi przy fundamentów wokół domu. Prace były dość czasochłonne i kosztowne. Następnie trzeba było wysuszyć fundamenty i wykonać izolację.
Pan Tomasz podkreśla, że wtedy zrozumiał skalę problemu. Zaoszczędzone kilka tysięcy na izolacji fundamentów już po kilku latach wygenerowało konieczność znacznie droższych prac. Oprócz nowej izolacji, konieczne było zniszczenie fragmentu chodnika przy samym budynku, naprawa części tynków i pomalowanie ścian w pomieszczeniach na parterze. Mężczyzna przeliczył, że naprawy związane z wcześniejszym zaniedbaniem na etapie budowy fundamentów kosztowały go niespełna 40 tysięcy złotych.