Sztuczna inteligencja znalazła idealne miejsce na ferie w Polsce. Turyści jeszcze tu nie dotarli

Podczas gdy w Zakopanem, Szczyrku i Wiśle trzeba przedzierać się przez tłumy turystów i stać w długich kolejkach do wyciągów, sztuczna inteligencja wskazuje inny, dość nieoczywisty kierunek na zimowe ferie. Lanckorona – malownicze „miasto aniołów” w Małopolsce – zimą zamienia się w bajkową krainę, bez zgiełku popularnych kurortów. Drewniane domy przykryte śniegiem, cisza i spokój – to właśnie miejsce, które AI rekomenduje.
- Lanckorona – wieś, która była królewskim miastem
- Miasto aniołów przykryte śniegiem i bajkowa aura
- Ruiny zamku i zimowe spacery
- Dlaczego AI wskazało właśnie Lanckoronę?
Lanckorona – wieś, która była królewskim miastem
Lanckorona, położona 35 kilometrów od Krakowa, to miejsce z niezwykłą historią. Założona między 1361 a 1366 rokiem przez Kazimierza III Wielkiego jako miasto królewskie na prawie magdeburskim, posiadała prawa równe samemu Krakowowi. Król wybrał to miejsce jako bazę dla swoich polowań na Pogórzu Wielickim.
Przez prawie 600 lat – do 1934 roku – Lanckorona miała status miasta. Dziś oficjalnie jest wsią, ale zachowała miejski układ urbanistyczny. Centralny rynek o wymiarach 90 na 110 metrów – stromy z powodu nachylenia terenu – otaczają charakterystyczne drewniane domy z XIX wieku. Większość obecnej zabudowy powstała po wielkim pożarze z 1869 roku, który strawił niemal całe miasteczko.
Miasto aniołów przykryte śniegiem i bajkowa aura
Lanckorona nosi przydomek „miasta aniołów” i zimą ten tytuł nabiera szczególnego znaczenia. W każdym zakamarku miasteczka można znaleźć anielskie motywy – od ceramicznych figurek w oknach, przez rzeźby na rynku, po coroczny zimowy festiwal „Anioł w Miasteczku”.
Drewniane domy z charakterystycznymi podcieniami, które dawniej służyły kupcom do wystawiania towarów, zimą wyglądają jak z obrazu. Daleko wysunięte dachy – efekt dawnego prawa mówiącego, że posesja kończy się na linii dachu – pokryte śniegiem tworzą unikalną atmosferę galicyjskiego miasteczka „zamrożonego” w czasie.
Zimą w Lanckoronie nie ma tłumów. Podczas gdy latem i jesienią miasteczko nie narzeka na brak zainteresowania ze strony turystów, ferie zimowe to okres względnego spokoju. Można w ciszy spacerować po brukowanych uliczkach, napić się kawy w klimatycznych kawiarniach i poczuć atmosferę miejsca – bez pośpiechu.

Ruiny zamku i zimowe spacery
Nad miasteczkiem górują ruiny zamku z XIV wieku, wzniesionego przez Kazimierza Wielkiego. Zimowy spacer na wzgórze zamkowe to prawdziwa gratka dla miłośników klimatycznych krajobrazów. Z ruin, przy dobrej pogodzie, widać Babią Górę.
Wokół Góry Lanckorońskiej Towarzystwo Przyjaciół Lanckorony wyznaczyło pięć tras spacerowych: Aleję Cichych Szeptów, Aleję Zakochanych, Dawny Trakt Królewski, Drogę na Torfowisko i Drogę do Dawnego Kamieniołomu. Zimą można tymi ścieżkami wędrować bez obaw o spotkanie dużych, hałaśliwych grup.
A co dla tych, którzy nie przepadają za pieszymi wycieczkami? Izba Muzealna im. Antoniego Krajewskiego mieści się w jednym z nielicznych domów, które przetrwały pożar. Ekspozycja pokazuje życie mieszkańców z początku XX wieku, makietę rynku sprzed 1869 roku i wystawę poświęconą konfederacji barskiej. Zimą muzeum jest otwarte w weekendy. Tłumów nie ma, jest czas na podziwianie eksponatów.
Kościół pw. św. Jana Chrzciciela z XIV wieku kryje późnorenesansowy ołtarz główny z obrazem przedstawiającym Chrzest Chrystusa oraz piękne płótno Wojciecha Eljasza – Madonnę z Dzieciątkiem.
Na rynku stoi Studnia Marka Grechuty, który poświęcił Lanckoronie jedną ze swoich piosenek. Na studni wyryty jest fragment tekstu: „Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy...”. Artysta pośmiertnie otrzymał tytuł Anioła Lanckorony.
Dlaczego AI wskazało właśnie Lanckoronę?
Algorytmy sztucznej inteligencji analizujące dane o ruchu turystycznym, cenach noclegów, dostępności atrakcji i satysfakcji odwiedzających wyraźnie wskazują: Lanckorona zimą to idealne miejsce dla osób szukających spokoju bez rezygnacji z atrakcji.
W przeciwieństwie do popularnych kurortów górskich, gdzie ceny noclegów w sezonie zimowym wzrastają nawet o 200 procent, w Lanckoronie można znaleźć pokój w hotelu już od 190 złotych za noc. Brak kolejek, brak hałasu, brak przepełnionych restauracji – wszystko to przy zachowaniu dostępu do kultury, historii i pięknych krajobrazów.
Dodatkowym atutem jest bliskość innych atrakcji. Zaledwie 5 kilometrów dzieli Lanckoronę od Kalwarii Zebrzydowskiej z sanktuarium wpisanym na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W godzinę można dojechać do Krakowa, Wadowic czy Zakopanego.
Do Lanckorony najwygodniej dotrzeć samochodem. Zimą znalezienie miejsca parkingowego wokół rynku nie jest problemem – w przeciwieństwie do weekendów letnich, kiedy znalezienie miejsca graniczy z cudem. Dojazd komunikacją publiczną jest możliwy, choć wymaga przesiadki. Z Krakowa można dojechać pociągiem do Kalwarii Zebrzydowskiej, a stamtąd prywatnym busem do Lanckorony.
Czy Lanckorona ma szansę stać się nowym hitem zimowych wyjazdów? AI nie ma wątpliwości – dla osób szukających spokoju, klimatu i autentyczności to kierunek idealny. Pytanie tylko, jak długo to malownicze miasteczko pozostanie ukrytym skarbem bez tłumów turystów.