Biedronka zrewolucjonizuje podejście do systemu kaucyjnego? Zamiast komplikacji postawili na prostotę

Wraz z uruchomieniem systemu kaucyjnego w Polsce zmienił się sposób, w jaki sklepy podchodzą do zwrotu opakowań po napojach. Część sieci handlowych zdecydowała się na automaty przyjmujące butelki i puszki, inne testują modele mieszane, a jeszcze inne – jak Biedronka – w wielu lokalizacjach wdrażają prostsze rozwiązania oparte na ręcznym odbiorze i kartonach transportowych. Dla klientów może to wyglądać jak krok wstecz, ale z punktu widzenia logistyki i kosztów nie zawsze tak jest. W praktyce chodzi o pogodzenie nowych przepisów, realiów operacyjnych i szybkości wdrożenia systemu, który wciąż jest w fazie dojrzewania.
- System kaucyjny w praktyce – co zmieniło się w sklepach
- Dlaczego Biedronka wybiera kartony zamiast automatów
- Czy automaty są naprawdę wygodniejsze? Perspektywa klienta
- Koszty, które rzadko widać – logistyka i przestrzeń sklepu
- Co dalej? Kartony jako etap przejściowy czy nowy standard
System kaucyjny w praktyce – co zmieniło się w sklepach
System kaucyjny w Polsce zaczął działać od 1 października 2025 roku, a od początku 2026 roku coraz więcej produktów trafia na półki już ze znakiem kaucji. Oznacza to, że sklepy muszą odbierać opakowania objęte systemem i zwracać klientom pieniądze. W praktyce oznacza to ogromne zmiany organizacyjne: potrzebna jest przestrzeń magazynowa, procedury sortowania oraz obsługa zwrotów. Ministerstwo Klimatu wskazuje, że liczba punktów zbiórki ma systematycznie rosnąć, bo cele zbiórki są wysokie – m.in. 77% poziomu odzysku opakowań.
Problem polega na tym, że wdrożenie jednolitego modelu dla całej branży detalicznej jest trudne. Duże sklepy mają miejsce na automaty, ale mniejsze placówki już nie. Dlatego część sieci rozdziela strategię: w jednych lokalizacjach pojawiają się maszyny, a w innych pracownicy przyjmują opakowania ręcznie. To rozwiązanie mniej efektowne wizualnie, ale często bardziej elastyczne. W pierwszych miesiącach działania systemu konsumenci zauważali, że automaty były niedostępne lub awaryjne, co dodatkowo skłaniało sklepy do utrzymywania alternatywnych metod zbiórki.
Dlaczego Biedronka wybiera kartony zamiast automatów
Decyzja o stosowaniu kartonów i ręcznej obsługi w części sklepów wynika przede wszystkim z rachunku ekonomicznego i operacyjnego. Automaty do przyjmowania butelek są kosztowne – wymagają zakupu, serwisowania, miejsca oraz integracji z systemem kasowym. W dodatku nie każdy sklep ma warunki techniczne, aby taki sprzęt zainstalować. Kartony pozwalają wdrożyć system szybciej i bez dużych inwestycji kapitałowych, a także łatwo skalować rozwiązanie w różnych formatach sklepów.
Z punktu widzenia operatora sieci równie istotna jest logistyka. Opakowania trzeba zebrać, przechować, a potem odebrać przez firmy odpowiedzialne za dalszy obieg surowca. Kartony są lekkie, łatwe do składania i nie wymagają infrastruktury technicznej. To model bardziej „manualny”, ale w początkowej fazie systemu może być po prostu mniej ryzykowny. Dodatkowo w realiach polskiego rynku, gdzie część opakowań wciąż funkcjonuje bez znaku kaucji (do wyczerpania zapasów), elastyczne podejście ułatwia codzienną pracę personelu.
Czy automaty są naprawdę wygodniejsze? Perspektywa klienta
Z perspektywy konsumenta automaty wydają się rozwiązaniem nowoczesnym i szybkim. W teorii wrzucasz butelki, odbierasz kupon lub gotówkę i wychodzisz. W praktyce pierwsze miesiące funkcjonowania systemu pokazały, że maszyny bywają przeciążone, czasem nie rozpoznają opakowań albo są wyłączone z powodu serwisu. Część użytkowników w dyskusjach internetowych zwraca uwagę, że wtedy i tak kończy się na oddawaniu butelek pracownikowi sklepu.
Ręczna zbiórka ma jedną przewagę: elastyczność. Pracownik może wyjaśnić klientowi, dlaczego dane opakowanie nie podlega zwrotowi albo dlaczego nie ma znaku kaucji. W automacie taki błąd zwykle kończy się komunikatem „odrzucono”. W Polsce system dopiero się stabilizuje, a na półkach jednocześnie znajdują się produkty z oznaczeniem kaucji i bez niego – dlatego ludzka obsługa bywa łatwiejsza dla osób, które dopiero uczą się nowych zasad.

Koszty, które rzadko widać – logistyka i przestrzeń sklepu
W debacie publicznej często mówi się o wygodzie klientów, ale rzadziej o zapleczu. Automat to nie tylko urządzenie – to również miejsce w sklepie, regularne opróżnianie, konserwacja i ryzyko awarii. W małych sklepach każdy metr kwadratowy powierzchni ma wartość handlową, więc decyzja o instalacji maszyny może oznaczać mniej miejsca na sprzedaż. Kartony można natomiast ustawić elastycznie, przenosić i dostosowywać do bieżącego ruchu.
Warto też pamiętać, że system kaucyjny wymaga osiągania konkretnych poziomów zbiórki opakowań, a producenci mogą ponosić opłaty, jeśli nie spełnią wymogów. Oznacza to presję na szybkie i szerokie wdrożenie punktów zbiórki – nawet jeśli nie są one idealnie zautomatyzowane. Z tego punktu widzenia tańsze rozwiązania pomagają objąć systemem większą liczbę sklepów w krótszym czasie.
Co dalej? Kartony jako etap przejściowy czy nowy standard
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to model mieszany. W dużych marketach i centrach handlowych automaty będą się pojawiać częściej, bo tam ich wykorzystanie ma sens ekonomiczny. W mniejszych sklepach ręczna obsługa i kartony mogą pozostać standardem – przynajmniej dopóki system się nie ustabilizuje i nie pojawią się tańsze technologie.
Warto też zauważyć, że system kaucyjny w Polsce nadal się rozwija. Na rynku przybywa produktów ze znakiem kaucji, a przepisy zakładają stopniowe zwiększanie efektywności zbiórki. Dlatego decyzje podejmowane dziś przez sieci handlowe nie muszą być ostateczne. To raczej test różnych modeli w realnych warunkach i szukanie kompromisu między wygodą klienta, kosztami oraz wymaganiami prawnymi.