Pod Gdańskiem jest drugie, podziemne miasto. Większość turystów o nim nie wie

Gdańsk – jedno z najchętniej odwiedzanych miast w Polsce, jedno z najbardziej fotogenicznych. Reprezentacyjny Długi Targ, knajpy nad Motławą, Żuraw. Pocztówkowy widok. Ale kilka metrów pod brukiem, pod chodnikiem, pod fundamentami tych pięknych fasad, leży zupełnie inne miasto. Starsze, ciemniejsze i przez większość ludzi całkowicie zapomniane. To nie jest metafora. To fakt, który potwierdzają archeolodzy, historycy i – co jakiś czas – robotnicy budowlani z łopatami.
- Miasto, które żyło pod ziemią
- Niezwykły schron pośród zwykłych kamienic
- Co próbuje wydostać się na powierzchnię
Miasto, które żyło pod ziemią
Gdańsk przez wieki był jednym z najważniejszych portów Europy Północnej. Pod koniec XV wieku zawijało tu kilkaset statków rocznie – coraz więcej. Każdy z nich przywoził i wywozić musiał towar: zboże, sól, śledzie, sukno, drewno, wosk. To wszystko musiało gdzieś czekać na przeładunek. I czekało pod ziemią.
Piwnice kamienic przy Długim Targu i ulicy Mariackiej pełniły funkcję kupieckich magazynów. Nie były to ciasne schowki – raczej rozbudowane, wielokomorowe przestrzenie ze sklepieniami kolebkowymi i krzyżowymi, ze studniami i cysternami do przechowywania towarów wymagających wilgoci lub chłodu. Niektóre sięgały kilku kondygnacji w dół. Archeolodzy, którzy schodzili do zachowanych fragmentów, dokumentują warstwy użytkowania sięgające XIV wieku – każda kolejna epoka nadbudowywała swoją historię na poprzedniej, nie burząc jej, lecz przykrywając.
W okresie krzyżackim magazyny portowe przeniesiono na Wyspę Spichrzów po drugiej stronie Motławy. Ale piwnice przy głównych ulicach nie zniknęły. Zostały, tyle że zmieniały właścicieli i funkcje. Dziś część z nich można zobaczyć podczas tematycznych spacerów z przewodnikiem – są dostępne, choć rzadko odwiedzane.
Przy Placu Dominikańskim, warta uwagi jest także pochodząca z XIII wieku pozostałość po Klasztorze Dominikanów –Piwnica Romańska, w której przed wiekami mieściła się zarówno klasztorna jadalnia (refektarz).

Niezwykły schron pośród zwykłych kamienic
W 1945 roku Gdańsk zapłonął. Zniszczeniu uległo – według danych historycznych – 88 procent magazynów portowych. Stare Miasto, choć nie zrównane z ziemią tak doszczętnie jak Warszawa, wymagało znacznej odbudowy. W tym chaosie część podziemnej infrastruktury po prostu zasypano albo zapomniano o niej.
Ale niektóre obiekty przetrwały jako budowle naziemne. Przy ulicy Olejarnej, niemal w centrum historycznego Gdańska, stoi sześciokondygnacyjny betonowy budynek bez okien. To Luftschutz-Hochbunker, wielokondygnacyjny schron przeciwlotniczy wzniesiony przez Niemców w latach 1942–1943. Stał kiedyś w szeregu zwykłych kamienic i – widziany z góry, przez pilotów bombowców – wyglądał jak jedna z nich. Grubość zewnętrznych ścian wynosi 120 centymetrów, a beton ma twardość zbliżoną do granitu. W 1945 roku, kiedy wszystko wokół się paliło, schron przy Olejarnej był jedynym budynkiem w okolicy, który przetrwał sowieckie naloty bez poważniejszych uszkodzeń. Trafił w niego pocisk, który nie zdołał przebić się przez strop. Od 2013 roku mieści się w nim klub i galeria Bunkier. Historia tego miejsca jest emblematyczna dla całego podziemnego Gdańska: struktury, które przeżyły wojnę, zmieniły przeznaczenie, ale nie zniknęły.
Gdańsk kryje pod sobą rozległą sieć, o której istnieniu wielu mieszkańców nie ma pojęcia. Według danych z inwentaryzacji przeprowadzonej przez straż pożarną, w mieście zidentyfikowano 303 budowle ochronne mogące pomieścić blisko 34 tysięcy osób. To imponująca liczba, choć – jak podkreślają eksperci – stanowi zabezpieczenie dla zaledwie około 7 procent mieszkańców. Warto też wspomnieć, że NIK zakwestionowała te dane, uznając je za mogące „stwarzać fałszywe poczucie bezpieczeństwa”.
Co próbuje wydostać się na powierzchnię
Archeolodzy z Gdańska mówią to, co ich warszawscy koledzy: przy każdej większej inwestycji budowlanej w centrum miasta nad Motławą należy liczyć się z odkryciem czegoś nieoczekiwanego. Podziemia Ratusza Głównego Miasta kryją pozostałości średniowiecznych piwnic. Pod kamienicami przy Mariackiej wciąż istnieją sklepienia, do których nikt od dziesięcioleci nie zaglądał. Przy dawnej osadzie portowej z X wieku – na obszarze dzisiejszego Długiego Targu – archeolodzy znajdowali drewniane nabrzeża i pomosty, które przetrwały pod nanosami tysiąc lat.
W Gdańsku, inaczej niż w Warszawie, nie trzeba było zasypywać gruzów całego zniszczonego miasta. Ale logika jest podobna: każda epoka nakładała się na poprzednią, nie usuwając jej śladów, tylko je przykrywając – o czym już wiemy. Pod pocztówkowym Gdańskiem leży Gdańsk hanzeatycki, pod nim krzyżacki, pod nim wczesnośredniowieczny port grodowy z X wieku.