Pod Warszawą jest drugie, ukryte miasto. Nawet rodowici mieszkańcy niewiele o nim wiedzą

Idziemy ulicami Muranowa, mijamy bloki, skwery, sklepy. Nic niezwykłego. Czyżby? Kilka metrów pod stopami przechodniów jest brukowane podwórko, mury piwnicy i spalona drewniana podłoga. Kamienica, której już nie ma od osiemdziesięciu lat. Miasto, które nie zostało odbudowane, a jedynie – przykryte.To nie jest miejska legenda. To fakt potwierdzony przez archeologów.
- Dwadzieścia dwa miliony metrów sześciennych gruzu
- Muranów: osiedle zbudowane na cmentarzu
- Co wychodzi na powierzchnię podczas remontów
- Miasto, które samo się odkopuje
Dwadzieścia dwa miliony metrów sześciennych gruzu
Kiedy w 1945 roku Warszawa praktycznie nie istniała. Zniszczeniu uległo od 60 do 80 procent tkanki miejskiej. Stare Miasto zrównano z ziemią w niemal stu procentach. Centrum wyglądało jak krajobraz po wybuchu wulkanu – tak opisywali to powracający mieszkańcy. Na zniszczonych ulicach znajdowało się szacunkowo 22 miliony metrów sześciennych materiału. Dla porównania: tyle zajmowałoby sześćdziesiąt przedwojennych wieżowców Prudential ustawionych obok siebie.
Co z tym wszystkim zrobić? Nie było czasu ani pieniędzy na wywózkę. Gruz stał się więc materiałem budowlanym. Wynaleziono gruzobeton, z którego wznosiło się nowe osiedla. Piwnice zasypywano, wyrównywano teren i budowano na nim od nowa. Szybko i bez dokumentacji. Nikt nie zaznaczał na planie: „tu pod chodnikiem jest piwnica z 1910 roku”.
Muranów: osiedle zbudowane na cmentarzu
Najlepiej zbadany przypadek to Muranów. To tu było warszawskie getto – skupisko kamienic, w których przed wojną mieszkały setki tysięcy ludzi, później odgrodzone i przeznaczone wyłącznie dla Żydów. Po upadku powstania w getcie w 1943 roku Niemcy – z rozkazu Himmlera – metodycznie zrównali całą dzielnicę z ziemią. Po wojnie teren był nie do poznania. Miejscami gruzy sięgały trzech metrów.
Nowe osiedle wybudowano na tych gruzach i z tych gruzów – dosłownie. Teren jest do dziś wyraźnie uniesiony w stosunku do reszty miasta. Pod blokami, trawnikami i placami zabaw kryją się fundamenty kamienic, wybrukowane podwórka i bunkry, w których ukrywali się Żydzi w trakcie likwidacji getta.
„Pod ziemią, gdzie zostały bunkry i schrony pozwalające przetrwać nielicznym oraz fundamenty kamienic, zaledwie kilka metrów pod tętniącymi życiem ulicami, wciąż kryje się świat żydowskiej Warszawy” – mówi PAP prof. Jacek Leociak z Instytutu Badań Literackich PAN, autor książki „Podziemny Muranów”.
Co wychodzi na powierzchnię podczas remontów
Nie trzeba wierzyć na słowo. Okrycia podawane są do publicznej wiadomości.
W 2023 roku przy ulicy Anielewicza rozkopywano teren pod budowę budynku mieszkalno-usługowego z podziemnym garażem. Oczom archeologów ukazały się mury piwnic, drewniane podłogi i wybrukowane podwórko –pozostałości po kamienicy przy nieistniejącej już ulicy Gęsiej. Relikty zostały zinwentaryzowane, a następnie – w większości – zniszczone. Pisarze i publicyści apelowali do władz o zachowanie odkrycia – bezskutecznie.
Przy budowie II linii metra robotnicy natrafili na zapomniany kolektor burzowy z 1932 roku, nieoznaczony na żadnych współczesnych planach. Na Bemowie odkopano piwniczkę dawnego folwarku z przełomu XIX i XX wieku – z kolebkowym sklepieniem i pozostałościami metalowych schodów. Na Pradze wciąż istnieje ponad dwukilometrowy labirynt kanałów dawnej stalowni, wiele z nich zasypanych lub zawalonych.

Miasto, które samo się odkopuje
Archeolodzy mówią, że przy każdej większej inwestycji budowlanej w centrum Warszawy należy liczyć się z odkryciem czegoś nieoczekiwanego. To nie jest kwestia przypadku, tylko arytmetyki: pod nawierzchnią całego śródmieścia kryją się ślady historii, które nigdy nie zostały usunięte – tylko przykryte nową warstwą.
W Rzymie czy Jerozolimie takie odkrycia wkomponowuje się w nową zabudowę. W Warszawie trend jest inny – wciąż częściej się odkrycia niszczy.
Ale samo miasto co jakiś czas się przypomina. Łopata trafia w cegłę, archeolog schodzi do wykopu i przez chwilę mamy kontakt z czymś, co istniało na długo przed nami.