Rachunki za prąd nie spadały mimo pustego domu. Winowajca pracował bez przerwy

Pan Jan mieszka w dużym domu jednorodzinnym. Przez wiele lat był przekonany, że wysokie rachunki za energię elektryczną wynikają z dużego zużycia. Jednak mężczyzna zaczął częściej wyjeżdżać z domu, a rachunki zamiast maleć, rosły. Dopiero po wizycie elektryka okazało się, że dom zużywa dużo prądu nawet wtedy, gdy nikogo w nim nie ma. Największy „pożeracz prądu” od lat pozostawał niezauważany, a jego nieustanna praca generowała wysokie koszty.
- Częstsze wyjazdy domowników i stale wysokie rachunki za prąd
- Pomiary wykonane przez fachowca wskazały przyczynę problemów
- Proste działania wpłynęły na odczuwalne ograniczenie wydatków
Częstsze wyjazdy domowników i stale wysokie rachunki za prąd
Jeszcze kilka lat temu dom Pana Jana stale tętnił życiem. Mężczyzna mieszkał w nim wraz żoną i dwójką dzieci. Jednak dzieci zdążyły już wyjechać na studia, a w domu pojawiały się tylko co drugi weekend. Wobec tego Pan Jan wraz z żoną znacznie częściej wyjeżdżali. Zdarzało się, że ich dom stał całkowicie pusty nawet przez dwa tygodnie. Mimo to, rachunki za energię elektryczną wcale nie spadły.
Na początku Pan Jan był przyzwyczajony do stałych opłat i zupełnie nie zwrócił na to uwagi. Lodówka pracuje przecież stale, podobnie jak alarm i monitoring. Jednak po kolejnych miesiącach i podwyżce kwot na fakturach, mężczyzna pomyślał, że coś może być nie tak.
Po rozmowie ze znajomym, Pan Jan postanowił zadzwonić do znajomego elektryka, który specjalizował się w analizie zużycia energii. Fachowiec od razu zapowiedział, że najpierw musi sprawdzić, w których miejscach pobór prądu jest największy. Jak się później okazało, jego analiza pozwoliła na odkrycie kilku istotnych szczegółów, na które Pan Jan nie zwracał większej uwagi.
Pomiary wykonane przez fachowca wskazały przyczynę problemów
Pierwszy krok polegał na sprawdzeniu licznika przy praktycznie wyłączonych instalacjach domowych. Pan Jan odłączył większość urządzeń i pozostawił tylko te, które powinny działać bez przerwy. Okazało się, że licznik obracał się bardzo szybko, znacznie szybciej niż powinien.
Wobec tego fachowiec poprosił o wyłączanie kolejno poszczególnych obwodów instalacji. Licznik wyraźnie zwolnił dopiero po odłączeniu obwodu prowadzącego do pomieszczenia gospodarczego. Stała w nim pralka oraz duża, stara zamrażarka, która pamiętała jeszcze czasy przygotowywania posiłków dla dorastających dzieci.
Po krótkiej analizie okazało się, że sprężarka zamrażarki włącza się bardzo często. Fachowiec zwrócił uwagę na to, że uszczelki drzwi były już mocno zużyte, wobec tego urządzenie wymagało więcej energii do uzyskania odpowiedniej temperatury. To właśnie niepozorna zamrażarka, w której znajdowało się niewiele rzeczy okazała się największym pożeraczem energii.
Na tym jednak nie koniec. Elektryk zwrócił też uwagę na działanie pompy obiegowej w instalacji grzewczej. Okazało się, że pompa działała bez przerwy i nawet w lato nie była odłączana od zasilania. Urządzenie może i nie pobierało tyle prądu co zamrażarka, jednak pracowało non stop, generując stałe zużycie.

Proste działania wpłynęły na odczuwalne ograniczenie wydatków
Pan Jan wspomina, że po wizycie elektryka zdecydował się na usunięcie starej zamrażarki. Jej wnętrze było niemal puste, dlatego mężczyzna uznał, że wystarczy mu zwykła lodówko zamrażarka, która znajdowała się w kuchni. Przy okazji elektryk zaproponował wymianę pompy na taką, która będzie pracowała tylko w razie potrzeby.
Po pierwszy pełnym miesiącu Pan Jan przeanalizował pobór prądu w jego domu. Okazało się, że różnica była bardzo widoczna. Zużycie prądu spadło pomimo, że mężczyzna przez większość czasu był w domu. W kolejnych miesiącach dom wielokrotnie pozostawał pusty, dzięki czemu pobór prądu jeszcze mocniej się zmniejszył.
Dziś Pan Jan przyznaje, że przez wiele lat przepłacał za prąd. W praktyce wystarczyło przyjrzeć się bliżej rzadko używanym urządzeniom. Czasem nawet drobne zmiany mogą przynieść realne oszczędności, a najwięksi „pożeracze prądu” na ogół pracują niemal niezauważalnie.