Koniec anonimowego wyrzucania śmieci? Kod na worku wskaże konkretne mieszkanie

Zasada była dotąd prosta i wygodna dla nieuczciwych: skoro z jednej altany korzysta kilkadziesiąt rodzin, nikt nie ustali, kto wrzucił resztki do pojemnika na papier. Płaciła za to cała wspólnota. Kilka samorządów postanowiło sprawdzić, co się stanie, gdy worek dostanie swój numer.
- Zarządzenie, które może zmienić życie w blokach
- Dobrowolnie, więc kara zbiorowa nadal działa
- Naklejka za darmo, kary na razie nie ma
- To żadna nowość, tylko gminy zaczynają o tym mówić głośniej
Zarządzenie, które może zmienić życie w blokach
Prezydent miasta Ostrołęka wydał we wrześniu 2026 roku zarządzenie o powołaniu komisji, która ma przeprowadzić wstępne konsultacje rynkowe w sprawie pilotażowego systemu indywidualnego rozliczania obowiązku segregowania odpadów w budynkach wielolokalowych. Miasto nie ma więc jeszcze wykonawcy, a konsultacje mają pomóc w przygotowaniu właściwego postępowania zakupowego.
Pomysł jest taki, żeby odpady dało się powiązać z konkretnym lokalem. Według oficjalnego opisu projektu w skład działania wejdą nowoczesne wiaty śmietnikowe, indywidualne oznaczanie worków oraz monitoring. Gazeta Prawna przypomina przy tym, że wyrzucenie worka do wspólnego pojemnika nie musi już oznaczać braku możliwości ustalenia jego pochodzenia. Nie znamy jednak terminu ani listy budynków. Na razie nic nie wskazuje, że od jakiejś daty wszyscy mieszkańcy będą musieli oznaczać worki.
Dobrowolnie, więc kara zbiorowa nadal działa
Ostrołęcki program ma być dobrowolny. Rzeczniczka prezydenta tłumaczy, że pilotażem zostaną objęte tylko te nieruchomości, których zarządcy, właściciele, spółdzielnie lub wspólnoty same zgłoszą chęć przystąpienia, a w zamian dostaną nowocześnie wyposażone altany.
Zachętą jest tutaj stan obecny. Za błędy w segregacji odpowiadają dziś wszyscy mieszkańcy budynku, a podwyższona opłata jest trzykrotnie większa od podstawowej. Jeśli jeden lokator psuje wynik całemu blokowi, pozostali mają rozsądny powód, żeby chcieć dowodu, kto to robi.

Naklejka za darmo, kary na razie nie ma
Inną drogą poszedł Jarosław na Podkarpaciu. Każdy mieszkaniec dostaje tam pakiet 50 kodów, obowiązuje zasada „jeden worek, jeden kod", a jednocześnie worki bez naklejek są nadal odbierane. Miasto zapewniło też, że pilotaż ma charakter edukacyjny i nie przewidziano kar.
To jednak prosta wersja systemu. Naklejka pokazuje nieruchomość, ale nie powie, ile ważyły śmieci ani co w nich było. Do tego służy rozwiązanie, które testują Kielce. W jednej z altan przy ulicy Nowaka-Jeziorańskiego zamontowano inteligentne nakładki z bezdotykowym otwieraniem, identyfikacją worków przez kody QR i pomiarem masy oraz poziomu napełnienia każdej frakcji. Test potrwa do końca listopada, więc wyniki poznamy niedługo.
To żadna nowość, tylko gminy zaczynają o tym mówić głośniej
Kody kreskowe na odpadach działają w Polsce od lat. Wyszogród zapowiadał ich wprowadzenie od 1 stycznia 2021 roku, z etykietami podzielonymi według frakcji odpadów komunalnych. Tamtejszy komunikat jest ostrzejszy niż w pilotażach: pojemniki i worki bez etykiety nie będą odbierane. Jeszcze starszy jest przykład Grybowa, gdzie kody kreskowe do identyfikacji odpadów zmieszanych i segregowanych wprowadzono od 1 lipca 2013 roku.
Zmienia się więc nie sama technika, tylko zakres. Dawniej wystarczało sprawdzić, czy dana posesja w ogóle segreguje. Teraz samorządy chcą wiedzieć, które mieszkanie w bloku nie wywiązuje się z tego obowiązku. Pozostaje pytanie o prywatność. Gmina zapewnia, że kody nie są bezpośrednio powiązane z danymi osobowymi, ale komentatorzy zauważają, że skoro kod odsyła do lokalu, to w praktyce odsyła też do konkretnych osób. Wynik aktualnie trwających pilotaży pokaże, czy mieszkańcy uznają to za uczciwy układ.