Darmowa woda z kranu w restauracji? Pomysł znów utknął w legislacyjnym korku

Przez lata była to jedna z najbardziej irytujących restauracyjnych praktyk w Polsce: kelner przynosił kartę, pytał o napoje, a na prośbę o zwykłą wodę informował, że dostępna jest wyłącznie butelkowana – za kilka, a nierzadko za kilkanaście złotych. Była nadzieja, że ten scenariusz wkrótce będzie nielegalny. Tymczasem okazuje się, że poczekamy na to dłużej, niż zapowiadano.
- Obiecany przepis zniknął z projektu ustawy
- Dlaczego branża gastronomiczna się sprzeciwia
- Jak to wygląda za granicą
Obiecany przepis zniknął z projektu ustawy
Ministerstwo Klimatu i Środowiska planowało wpisać do projektu ustawy o opakowaniach i odpadach opakowaniowych obowiązek podawania klientom co najmniej pół litra wody z kranu na życzenie, bez żadnej opłaty, w naczyniu wielokrotnego użytku. Jako uzasadnienie resort wskazywał unijne rozporządzenie PPWR, które ma ograniczyć powstawanie odpadów opakowaniowych – każda karafka kranówki to kilka plastikowych butelek mniej. W przekazach medialnych regularnie pojawiała się data 12 sierpnia 2026 roku jako termin wejścia przepisu w życie.
Gdy 8 lipca opublikowano projekt nowelizacji UC100, okazało się, że zapisu o darmowej kranówce w nim nie ma. Biuro prasowe resortu klimatu odpowiedziało lakonicznie: decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły, a gdy zapadną – ministerstwo poinformuje. To już drugi raz, gdy pomysł wypada z legislacyjnego procesu. Wcześniej, we wrześniu 2025 roku, podobną poprawkę zgłosiła Lewica do innej ustawy – wzbudziła ogromne kontrowersje i została odrzucona już następnego dnia na posiedzeniu sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego. Przeciwni byli jej posłowie PiS, przedsiębiorcy i minister infrastruktury Dariusz Klimczak. Ustawa, do której poprawkę zgłoszono, została zresztą zawetowana przez prezydenta, a w kolejnej jej wersji również nie znalazło się słowo o darmowej kranówce.
Dlaczego branża gastronomiczna się sprzeciwia
Restauratorzy konsekwentnie krytykują pomysł, wskazując na nakładanie kolejnych obciążeń na branżę. W licznych komentarzach pojawiały się zapowiedzi, że wyższe koszty obsługi i tak zostaną przełożone na klienta – w postaci wyższych rachunków za jedzenie. Argument ten brzmi znajomo: podobnie tłumaczono dotychczasowe ceny wody butelkowanej.
A ceny wody mineralnej serwowanej w restauracjach wydają się niekiedy wręcz absurdalne. Standardowa butelka 0,7 litra kosztuje w większości lokali nawet do 20 złotych. W 2022 roku w Sopocie jeden z lokali przy plaży sprzedawał Cisowiankę Perlage w cenie 24 złotych za 0,7 litra – tę samą butelkę, którą w pobliskim sklepie można było kupić za parę złotych. Na szczycie zestawienia znajdowały się wody importowane: S. Pellegrino i Perrier w niektórych trójmiejskich restauracjach kosztowały 32 złote za 0,7 litra.

Jak to wygląda za granicą
Polska nie jest tu wyjątkiem w Europie – choć mogłaby nim być w pozytywnym sensie. We Francji karafka wody z kranu jest niemal prawem zwyczajowym: każda restauracja ma obowiązek jej podania, a odmowa byłaby traktowana jako naruszenie zasad gościnności i prawa jednocześnie. W Stanach Zjednoczonych szklanka wody z lodem pojawia się na stole automatycznie, zanim kelner zdąży zapytać o zamówienie. We Włoszech tymczasem sąd uznał niedawno, że restauracje nie mają prawnego obowiązku podawania darmowej wody – i Polska na razie podąża podobną ścieżką.
Warto przy tym zauważyć, że samo unijne rozporządzenie PPWR niczego nie nakazuje, a jedynie zachęca kraje członkowskie do promowania wody z kranu w gastronomii. Polska mogłaby pójść o krok dalej niż wymaga Unia, ale jakoś jej z tym nie pilno.
W tej sytuacji zmiany następują oddolnie, bez nakazu prawnego. Coraz więcej polskich lokali – szczególnie kawiarni i restauracji z wyższej półki – zaczyna serwować wodę z kranu na życzenie, zachęcana przez samorządy i przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne promujące kranówkę jako bezpieczną i ekologiczną alternatywę dla wody butelkowanej. To dobry kierunek, choć bez obowiązku prawnego dotyczy wciąż mniejszości lokali.