Rewolucja na stacjach Intermarché. Program lojalnościowy wchodzi na nowy poziom

Program lojalnościowy, który wielu klientów znało głównie z zakupów spożywczych, właśnie przeszedł ważną zmianę. Teraz punkty zdobywać można także w zupełnie nowym miejscu, co dla wielu osób może oznaczać realne korzyści przy codziennych wydatkach. Zanim wyruszysz zbierać bonusy, poznaj szczegóły akcji – w nowości kryje się pewne ograniczenie, które może cię zaskoczyć.
- Nowy etap programu Moje Intermarché – co się zmieniło?
- Jak działają punkty na stacjach paliw?
- Haczyk, o którym się zapomina
- Jedno konto, więcej możliwości – czy to się opłaca?
Nowy etap programu Moje Intermarché – co się zmieniło?
Sieć Intermarché postanowiła rozbudować swój system nagród i wprowadzić go na kolejny obszar działalności. Dotychczas uczestnicy programu korzystali z benefitów głównie podczas zakupów w supermarketach. Teraz pojawiła się możliwość zdobywania punktów również na wybranych stacjach paliw należących do tej samej grupy.
Za wdrożeniem zmian stoi Grupa Muszkieterów, która rozwija wspólną strategię dla swoich marek. Celem jest stworzenie jednego, spójnego systemu lojalnościowego obejmującego różne typy placówek – od sklepów spożywczych po punkty usługowe.
Dzięki temu klienci mogą korzystać z jednego konta i zbierać punkty niezależnie od miejsca zakupów. To rozwiązanie ma ułatwić korzystanie z programu i zwiększyć jego atrakcyjność w codziennym użytkowaniu.
Jak działają punkty na stacjach paliw?
Zasady naliczania punktów są stosunkowo proste, choć warto je dobrze zapamiętać. Za każde wydane 10 złotych użytkownik otrzymuje jeden punkt lojalnościowy, nazywany potocznie „Interkiem”. Warunkiem jest zeskanowanie karty lub aplikacji przed finalizacją transakcji.
Co istotne, wszystkie zdobyte punkty trafiają na jedno konto – niezależnie od tego, czy zostały zebrane w sklepie, czy na stacji. Dzięki temu łatwiej osiągnąć próg potrzebny do wymiany na nagrody lub rabaty.
Jednak system nie działa w pełni tak, jak mogliby oczekiwać klienci przyzwyczajeni do ofert konkurencji. Wprowadzono limity – dziennie można zdobyć maksymalnie 50 punktów i tylko w ramach trzech transakcji. Oznacza to, że nawet większe zakupy nie zawsze przełożą się na proporcjonalnie większe korzyści.

Haczyk, o którym się zapomina
Największe zaskoczenie pojawia się w momencie, gdy klienci próbują zdobyć punkty przy tankowaniu. Okazuje się bowiem, że zakup paliwa… nie jest objęty programem. Właśnie ten element budzi najwięcej emocji.
Punkty nie są przyznawane również za niektóre inne produkty, takie jak alkohol, wyroby tytoniowe czy doładowania. W praktyce oznacza to, że system premiuje głównie zakupy dodatkowe – przekąski, napoje czy artykuły dostępne w sklepie przy stacji.
Dodatkowo nie wszystkie placówki zostały objęte nowymi zasadami. Na ten moment program działa wyłącznie w wybranych punktach obsługowych, a stacje samoobsługowe pozostają poza systemem. To oznacza, że dostępność benefitów może różnić się w zależności od lokalizacji.
Jedno konto, więcej możliwości – czy to się opłaca?
Mimo pewnych ograniczeń rozszerzenie programu może być korzystne dla osób, które regularnie korzystają zarówno ze sklepów, jak i stacji Intermarché. Punkty zbierane w różnych miejscach sumują się, co przyspiesza ich wykorzystanie.
Program w obecnej formie funkcjonuje od 2024 roku, jednak dopiero teraz zaczyna obejmować szerszy zakres usług. To sugeruje, że firma planuje dalszy rozwój i możliwe kolejne zmiany w przyszłości. Wprowadzenie nowych zasad zbiegło się także ze zmianami organizacyjnymi w strukturze firmy, co może wskazywać na większe ambicje związane z rozbudową segmentu stacji paliw.
Dla klientów oznacza to jedno – warto śledzić rozwój programu, bo choć dziś ma swoje ograniczenia, z czasem może stać się bardziej konkurencyjny wobec innych ofert dostępnych na rynku.