Kluczowy most w północnej Warszawie do rozbiórki i odbudowy. Szykuje się 16 miesięcy komunikacyjnego paraliżu

Ponad 50-letni most w ciągu ulicy Cieślewskich na warszawskiej Białołęce idzie do rozbiórki — a w czasie prac żadna przeprawa zastępcza nie powstanie. Zarząd Dróg Miejskich zebrał 14 ofert na realizację inwestycji, wszystkie poniżej zakładanego budżetu 22,3 mln zł, a wybrany wykonawca będzie miał 16 miesięcy na ukończenie zadania. Dla mieszkańców oznacza to rok i cztery miesiące objazdów, w dzielnicy, która i tak zmaga się z chronicznymi brakami w infrastrukturze drogowej.
- Dlaczego most musi zniknąć?
- Dlaczego nie będzie mostu tymczasowego?
- Prace zsynchronizowane z przebudową ulicy Białołęckiej
- Co z osobami, które nie mają jak objechać?
Dlaczego most musi zniknąć?
Przeprawa w ciągu ul. Cieślewskich ostatni poważniejszy remont przeszła w 1992 roku, kiedy jej betonowa konstrukcja została zastąpiona stalową. Od tamtej pory — przez ponad 30 lat — most nie był poddawany gruntownej modernizacji. Teraz Zarząd Dróg Miejskich zdecydował, że naprawa nie wystarczy: stara konstrukcja zostanie całkowicie wyburzona, a w jej miejscu stanie nowy obiekt. W ramach inwestycji zaplanowano też poprawę warunków dla pieszych i rowerzystów — po obu stronach nowego mostu powstaną ciągi pieszo-rowerowe o szerokości 3,5 metra.
Most jest ważnym węzłem komunikacyjnym dla całej wschodniej Białołęki. Przeprawa spina oba brzegi Kanału Żerańskiego i łączy dwie kluczowe ulice dzielnicy: Płochocińską i Białołęcką. Wiele osiedli w tej części Warszawy i tak cierpi na brak alternatywnych połączeń drogowych, co sprawia, że każde zamknięcie trasy natychmiast odczuwają tysiące kierowców.

Dlaczego nie będzie mostu tymczasowego?
To pytanie, które mieszkańcy zadają najgłośniej. Odpowiedź ZDM jest prosta, choć dla wielu nieprzekonująca. Urzędnicy wskazują dwa główne powody: brak miejsca na tymczasową przeprawę — most łączy rozbudowane skrzyżowania, których nie da się tymczasowo przenieść — oraz fakt, że budowa dwóch mostów jednocześnie wydłużyłaby całą inwestycję. Jak poinformował rzecznik ZDM Jakub Dybalski, firmy budowlane nie były zainteresowane realizacją obiektu zastępczego.
ZDM deklaruje, że dołoży starań, by skrócić czas utrudnień do minimum, jednak szczegółowy harmonogram prac będzie znany dopiero po wyborze wykonawcy i podpisaniu umowy. Bez tego dokumentu trudno ocenić, które etapy będą najbardziej dotkliwe dla ruchu i kiedy kierowcy będą musieli szukać innych tras.
Prace zsynchronizowane z przebudową ulicy Białołęckiej
ZDM nie ukrywa, że zamierzał celowo nałożyć utrudnienia z mostu na trwającą już przebudowę ulicy Białołęckiej. Modernizacja mostu ma być skoordynowana z pracami na odcinku tej ulicy między ul. Kopijników a Ketlinga — tak, by największy chaos komunikacyjny skupił się w jednym czasie, a nie ciągnął przez kolejne lata osobnymi etapami.
Z perspektywy zarządzania inwestycjami to racjonalne podejście. Z perspektywy kierowców, którzy na co dzień poruszają się po Białołęce, oznacza skumulowanie problemów: jednocześnie zamknięty most i zwężona ulica, przez ponad rok. Na przetarg wpłynęło 14 ofert — najtańsza opiewa na 12,3 mln zł, najdroższa na 19,9 mln zł, wszystkie mieszczą się poniżej zakładanego przez ZDM budżetu wynoszącego 22,3 mln zł.
Co z osobami, które nie mają jak objechać?
Dla wielu mieszkańców Białołęki pytanie o objazd nie jest retoryczne — to realny problem. Alternatywne trasy przez Kanał Żerański są nieliczne, a w godzinach szczytu już dziś stoją w korkach. Osoby dojeżdżające do pracy, dowożące dzieci do szkół czy korzystające z komunikacji miejskiej mogą odczuć wydłużenie czasu podróży o kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt minut dziennie.
Szczegółowy schemat organizacji ruchu na czas budowy ZDM ma opracować po wyborze wykonawcy. Do tego czasu mieszkańcy nie wiedzą, którą trasą będą oficjalnie kierowani ani jak długo poszczególne odcinki będą całkowicie wyłączone z ruchu.