Nowe przepisy dla fotowoltaiki wywołały burzę. Operator zdalnie wyłączy mikroinstalację?

Fotowoltaika stała się symbolem energetycznej niezależności. Polacy od wielu lat inwestują swoje oszczędności w mikroinstalacje PV, a niedawno prosumenci dowiedzieli się, że mogą utracić wolność, jaką daje takie rozwiązanie. Projekt nowego rozporządzenia stwarza możliwość kontrolowania domowych mikroinstalacji przez Operatora Systemu Dystrybucyjnego. Czy prosumenci mają powody do niepokoju?
- Operatorzy zyskają nowe uprawnienia, a prosumenci będą za to płacić
- W jakich sytuacjach operator mógłby ograniczyć pracę instalacji PV?
- Prosumenci się niepokoją, a resort broni swojego stanowiska
- Jaka przyszłość czeka przydomowe instalacje fotowoltaiczne?
Operatorzy zyskają nowe uprawnienia, a prosumenci będą za to płacić
Ministerstwo Energii przedstawiło projekt nowego rozporządzenia sieciowego dotyczącego m.in. sposobu zarządzania prywatnymi mikroinstalacjami fotowoltaicznymi. Propozycja zmian nie spotkała się jednak z ciepłym przyjęciem, bo zgodnie z nową koncepcją Operatorzy Systemów Dystrybucyjnych zyskaliby dodatkowe uprawnienia pozwalające na ingerowanie w pracę prywatnych instalacji fotowoltaicznych oraz magazynów energii.
Projekt nowego rozporządzenia sieciowego dotyczy przede wszystkim mikroinstalacji fotowoltaicznych o mocy od 0,8 kW do 50 kW, czyli również takich, które znajdują się na dachach budynków jednorodzinnych. Po zmianie przepisów operatorzy mogliby na bieżąco monitorować pracę tych instalacji, a do tego zyskaliby uprawnienia do zdalnego zarządzania ich parametrami.
Prosumenci obawiają się, że operator mógłby regulować moc czynną i bierną falownika w czasie rzeczywistym przy pomocy specjalnego urządzenia sterującego. Co gorsza, to prosument miałby płacić za zasilanie takiego sprzętu.
W jakich sytuacjach operator mógłby ograniczyć pracę instalacji PV?
Zdecydowanie najwięcej kontrowersji wzbudził zapis dotyczący czasowego odłączania instalacji fotowoltaicznych od sieci. Zgodnie z projektem rozporządzenia takie rozwiązanie byłoby stosowane w określonych sytuacjach związanych z bezpieczeństwem systemu elektroenergetycznego. Operator mógłby zdecydować o odłączeniu na przykład w momencie, gdy praca instalacji zwiększałaby ryzyko przeciążenia sieci.
Proponowane regulacje przewidują możliwość odłączenia instalacji w przypadku odmowy montażu urządzenia sterującego lub ingerencji w jego działanie. Dotyczyłoby to na przykład sytuacji związanych z przerwaniem komunikacji pomiędzy urządzeniem a operatorem.
Co ważne, właściciel instalacji PV nie mógłby samodzielnie odłączyć miejsca dostarczania energii bez wcześniejszych uzgodnień z operatorem. Projekt przewiduje także możliwość przeprowadzania kontroli urządzeń komunikacyjnych oraz rozdzielnic przez przedstawicieli operatora. Duże obawy prosumentów budzi również kwestia rekompensat finansowych. Zgodnie z projektem operator nie ponosiłby odpowiedzialności za utracone korzyści wynikające z ograniczenia produkcji energii lub czasowego odłączenia instalacji z przyczyn systemowych.

Prosumenci się niepokoją, a resort broni swojego stanowiska
Swoją opinię na temat planowanych zmian w rozporządzeniu sieciowym na łamach Onetu wyraziła Koalicja Klimatyczna, reprezentowana przez 27 organizacji pozarządowych zaangażowanych w działania na rzecz ochrony klimatu. Zdaniem tego porozumienia proponowane rozwiązania mogą podważać zaufanie konsumentów, którzy niedawno musieli dostosować się do niekorzystnych zmian w systemie rozliczeń energii. Koalicja Klimatyczna podkreśla również, że energetyka rozproszona została sfinansowana przez samych obywateli i nie powinni być oni obarczani odpowiedzialnością za bezradność polityków w kwestii modernizacji sieci.
Resort energii wskazuje z kolei, że celem proponowanych rozwiązań jest przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa krajowego systemu elektroenergetycznego. Według ministerstwa rozwój odnawialnych źródeł energii wymaga nowych narzędzi umożliwiających skuteczne zarządzanie pracą sieci.
Potencjalne korzyści wynikające ze zmiany przepisów to na przykład możliwość świadczenia przez prosumentów tzw. usług elastyczności. W takim modelu właściciele instalacji mogliby odpłatnie reagować na potrzeby operatora i wspierać stabilizację systemu energetycznego. Ministerstwo zwraca również uwagę, że nowe rozwiązania mają ograniczać ryzyko niekontrolowanych wzrostów napięcia, które już dziś prowadzą do samoczynnego wyłączania się części falowników w trakcie słonecznych dni.
Jaka przyszłość czeka przydomowe instalacje fotowoltaiczne?
Obecnie około 1,6 mln gospodarstw domowych posiada własne instalacje produkujące energię elektryczną. Znaczenie energetyki prosumenckiej systematycznie rośnie, a moc instalacji słonecznych pozwala na pokrycie 2/3 krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną w okresach szczytowej produkcji. Odnawialne źródła energii cieszą się dużym poparciem społecznym. Znaczna część Polaków postrzega energię słoneczną i wiatrową jako fundament przyszłości systemu energetycznego.
Minister Energii Miłosz Motyka zapewnił, że w ostatecznej wersji rozporządzenia nie pojawią się rozwiązania pozwalające na ingerencję w prywatną fotowoltaikę bez zgody właściciela instalacji. Podkreślił również, że celem zmian nie jest ograniczanie zysków prosumentów ani hamowanie rozwoju energetyki słonecznej. Koalicja Klimatyczna domaga się z kolei wprowadzenia jasnych, niezmiennych i czytelnych przepisów prawnych, które zagwarantują stabilne warunki inwestycyjne na lata, traktowania odłączenia instalacji przez OSD wyłącznie jako procedury awaryjnej, która wiąże się z wypłatą rekompensat dla prosumentów oraz zaprzestania praktyk przerzucania kosztów i odpowiedzialności za modernizację sieci elektroenergetycznej na obywateli.
Projekt rozporządzenia sieciowego został skierowany do konsultacji publicznych, które zakończyły się 23 czerwca. Następnie trzeba będzie poczekać na przedstawienie ostatecznej wersji dokumentu. Jeśli proces legislacyjny przebiegnie bez dodatkowych komplikacji, to nowe przepisy będą mogły wejść w życie już 7 września bieżącego roku.