Kto nie złoży tego dokumentu, zapłaci o wiele więcej za prąd. Termin już prawie minął

Rachunki za prąd potrafią dziś zaskoczyć nawet najbardziej zapobiegliwych przedsiębiorców, a jeden drobny szczegół może zdecydować o skali wydatków na wiele miesięcy. W gąszczu terminów, przepisów i formalności łatwo przeoczyć coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się mało istotne. Właśnie wtedy koszty zaczynają rosnąć szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa.
- Kto nie złoży oświadczenia, zapłaci fortunę za prąd
- Termin mija nieubłaganie. Co grozi firmom?
- Jak uniknąć podwyżek i błędów na finiszu
Kto nie złoży oświadczenia, zapłaci fortunę za prąd
Wielu przedsiębiorców wciąż nie zdaje sobie sprawy, że brak złożenia obowiązkowego oświadczenia może oznaczać realny finansowy cios. Chodzi o dokument, od którego zależy możliwość korzystania z maksymalnych cen energii elektrycznej. Jeśli firma go nie dostarczy w terminie, sprzedawca energii ma prawo naliczać stawki rynkowe, często kilkukrotnie wyższe od tych zamrożonych.
Problem polega na tym, że obowiązek dotyczy szerokiej grupy podmiotów: od mikrofirm, przez małe i średnie przedsiębiorstwa, aż po samorządy i instytucje publiczne. Wielu właścicieli biznesów żyje w przekonaniu, że skoro wcześniej nic nie musieli robić, teraz również są bezpieczni. To błędne założenie, które może skutkować rachunkami wyższymi nawet o dziesiątki tysięcy złotych.
Eksperci alarmują, że czas na reakcję jest ograniczony, a konsekwencje spóźnienia bardzo dotkliwe. Co gorsza, późniejsze złożenie oświadczenia nie zawsze oznacza korektę wystawionych już faktur. W praktyce oznacza to, że jeden przeoczony obowiązek administracyjny może zniweczyć efekty wielomiesięcznego oszczędzania energii i ostrożnego planowania kosztów w firmie.
Termin mija nieubłaganie. Co grozi firmom?
Termin złożenia oświadczenia nie jest sugestią ani formalnością, którą można odłożyć na później. Po jego upływie przedsiębiorcy automatycznie wypadają z systemu ochrony cen energii, co w praktyce oznacza powrót do stawek rynkowych. Dla wielu firm może to być pierwszy moment, gdy skala podwyżek stanie się widoczna nie w komunikatach, lecz na realnych fakturach.
Najpoważniejsze ryzyko dotyczy przedsiębiorstw energochłonnych, dla których prąd stanowi istotną część kosztów działalności. Brak oświadczenia może przełożyć się na gwałtowny wzrost wydatków operacyjnych, utratę płynności finansowej, a w skrajnych przypadkach nawet konieczność ograniczenia produkcji lub usług. To scenariusz, którego wielu właścicieli firm wciąż nie bierze pod uwagę.
Warto też pamiętać, że sprzedawcy energii działają w granicach prawa i po przekroczeniu terminu nie mają obowiązku informowania o utracie preferencyjnych stawek. Odpowiedzialność spoczywa wyłącznie po stronie przedsiębiorcy. Dlatego eksperci podkreślają, że im bliżej końcowej daty, tym większe ryzyko kosztownych błędów, które mogą odbić się na firmowym budżecie przez wiele miesięcy.
Jak uniknąć podwyżek i błędów na finiszu
Najprostszym sposobem na uniknięcie gwałtownych podwyżek jest szybkie sprawdzenie, czy oświadczenie zostało już złożone i poprawnie przyjęte przez sprzedawcę energii. Wiele firm wysłało dokumenty w ostatniej chwili, nie weryfikując ich treści ani potwierdzenia odbioru. Tymczasem jeden błąd formalny może sprawić, że pismo zostanie uznane za nieskuteczne.
Eksperci zalecają, aby nie odkładać sprawy na ostatnie dni i dokładnie przeanalizować warunki umowy z dostawcą prądu. Warto upewnić się, czy firma faktycznie spełnia kryteria uprawniające do maksymalnych cen oraz czy dane zawarte w oświadczeniu są aktualne. Taka kontrola zajmuje niewiele czasu, a może uchronić przed wielomiesięcznymi stratami finansowymi.
Jeśli termin jeszcze nie minął, kluczowe jest działanie natychmiastowe i zachowanie dowodów złożenia dokumentów. Potwierdzenie mailowe, numer zgłoszenia czy pieczęć wpływu mogą okazać się bezcenne w razie sporu. Na finiszu liczy się nie tylko samo wysłanie oświadczenia, ale też pewność, że zostało ono skutecznie dostarczone i zaakceptowane.