Podpisali jedną umowę i stracili wszystko. Kulisy oszustw na „Czyste Powietrze”

Przedstawiciele firm zajmujących się termomodernizacją oraz pozyskiwaniem dofinansowania zawsze wzbudzają zaufanie. Niestety – uśmiech, schludny ubiór i fachowa wiedza nie oznaczają jeszcze, że mamy do czynienia z uczciwą firmą. Zobacz, z jakimi konsekwencjami muszą zmagać się Polacy, którzy chcieli zmodernizować dom przy pomocy dofinansowania, a zamiast tego popadli w poważne problemy finansowe.
- Przez nieuczciwą firmę musi oddać kilkadziesiąt tysięcy złotych
- Emerytka chciała kupić piec z dotacją. Teraz musi spłacać dwa kredyty
- Dotacja Dagmary zamieniła się w dług – kobieta jest zrozpaczona
- Jak uchronić się przed podobnymi wyłudzeniami?
Przez nieuczciwą firmę musi oddać kilkadziesiąt tysięcy złotych
61-letni pan Janusz chciał przeprowadzić kompleksową termomodernizację swojego domu. Normalnie nie byłoby go stać na taką inwestycję, ale dzięki dofinansowaniu z programu „Czyste Powietrze” mógł sobie na to pozwolić. Mężczyzna zaplanował m.in. wymianę starego pieca, instalację nowych okien oraz ocieplenie całego budynku. Skontaktowała się z nim firma, która zapewniła, że może wyręczyć go w całym procesie. Wystarczyło, że mężczyzna udzieli im pełnomocnictwa i podpisze umowę.
Kilka miesięcy temu pan Janusz dostał informację, że wszystkie wymogi formalne zostały spełnione, a mężczyźnie przyznano kwotę na realizację inwestycji w wysokości 136 000 zł. Beneficjent musiał jeszcze wpłacić 9 000 zł zaliczki, dzięki czemu zleceniodawca mógł pobrać ponad 60 000 zł z pierwszej transzy dotacji. Pan Janusz postępował zgodnie z wytycznymi, a firma, choć otrzymała pieniądze, do dziś nie stawiła się na budowie. Wykonawca tłumaczył się chwilowym zatorem, ale mimo nalegań ze strony zleceniodawcy prace nie ruszyły.
W końcu mężczyzna uświadomił sobie, że został oszukany. Pieniądze z pierwszej transzy znajdowały się na koncie nieuczciwej firmy, a Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej zażądał zwrotu wypłaconej kwoty. To pan Janusz jest beneficjentem programu, a więc zgodnie z regulaminem to on ponosi odpowiedzialność za to, że nie udało się zrealizować projektu. Mężczyzna jest załamany – nie dość, że nie doczeka się termomodernizacji, to jeszcze musi zwrócić pieniądze, których nie ma.
Emerytka chciała kupić piec z dotacją. Teraz musi spłacać dwa kredyty
Oszuści potrafią na różne sposoby wykorzystywać obietnicę otrzymania pieniędzy z programu „Czyste Powietrze”. Na własnej skórze przekonała się o tym pani Danuta. Przedstawiciel pewnej firmy zapewniał ją, że większość kosztów zakupu nowego pieca pokryją dotacje. Całość wydatków miała wynieść tylko 17 000 zł, a miesięczna rata kredytu, który zaciągnie, powinna być równa kwocie 200 zł.
Kobieta podpisała wszystkie dokumenty, a w jej domu pojawił się nowy piec. Pani Danuta regularnie spłacała raty, ale po kilku miesiącach otrzymała pismo z innego banku. Okazało się, że kobieta ma jeszcze jeden kredyt, z dużo wyższą ratą, a koszt zakupu i montażu pieca wcale nie wynosił kilkunastu tysięcy złotych, lecz około 90 000 zł! Był to poważny cios dla emerytki, która musi teraz odkładać pieniądze na comiesięczne raty o łącznej wysokości 1000 zł, przez co ledwo starcza jej na życie.
Sprzedawca nie powiedział pani Danucie, że kupowany przez nią piec tak naprawdę nie kwalifikuje się do dotacji. Kobieta nie jest jedyną osobą, która padła ofiarą oszustów. Przedstawiciele firmy przekonywali klientów, że dofinansowanie z programu „Czyste Powietrze” zadziała tylko po podpisaniu umowy kredytowej, a następnie zaciągali wysokie pożyczki w ich imieniu.

Dotacja Dagmary zamieniła się w dług – kobieta jest zrozpaczona
Dagmara miała nadzieję, że dzięki wsparciu z programu „Czyste Powietrze” jej życie stanie się choć odrobinę łatwiejsze. Kobieta nie pracowała, wychowywała trójkę dzieci, a jej dom wymagał pilnego remontu. Pewnego dnia skontaktowała się z nią firma, która obiecywała, że wszystkim zajmie się sama, o ile uzyska pełnomocnictwo. Dagmara podpisała dokumenty i niebawem dowiedziała się, że przyznano jej dotację w wysokości 78 000 zł.
Kobieta musiała tylko opłacić podatek VAT. Gdy uzbierała i przelała na wskazany rachunek 6 000 zł, podejście wykonawcy się zmieniło. Firma wzięła pieniądze, ale nie rozpoczęła remontu. Po kilku miesiącach okazało się, że zamówione okna i drzwi nigdy nie zostały opłacone. Firma tłumaczyła się restrukturyzacją. Fundusz zażądał od Dagmary zwrotu 35 000 zł wraz z odsetkami.
Jak uchronić się przed podobnymi wyłudzeniami?
Oszuści wykorzystują program „Czyste Powietrze” na różne sposoby – najważniejsze jest dla nich to, że mogą omamić potencjalnych beneficjentów w taki sposób, by po pewnym czasie zniknąć z ich pieniędzmi. Oszustwo na termomodernizację nabierało na sile, dlatego w zeszłym roku zmieniła się formuła programu „Czyste Powietrze”. Wykonawcy są dokładniej sprawdzani, przez co trudniej o podobne nadużycia, jednak osoby poszkodowane wciąż czekają na obiecaną pomoc.
Fundusz przypomina, że z umowy zawartej poza lokalem firmy można się wycofać, a osoby poszkodowane powinny zgłosić się do instytucji udzielających pomocy. Nigdy nie powinniśmy w stu procentach ufać firmom, które obiecują, że dzięki dotacji będą w stanie wykonać usługę praktycznie za darmo. NFOŚiGW podkreśla też, że firma wykonawcza nie powinna być jednocześnie pełnomocnikiem w programie „Czyste Powietrze”, bo może realizować cele niezgodne z potrzebami beneficjenta. Jeśli potrzebujemy pełnomocnika, poprośmy o pomoc osobę z najbliższego otoczenia.