Obniżył temperaturę bojlera z 60 do 45°C, żeby oszczędzać. Nie przewidział jednej rzeczy

Podgrzewanie ciepłej wody użytkowej w bojlerze elektrycznym jest bardzo wygodnym, ale i kosztownym rozwiązaniem. Przekonali się o tym Klaudia i Rafał, którzy niedawno zamieszkali w nowym domu. Młode małżeństwo było przekonane, że bojer odpowiadał za wysokie rachunki, dlatego postanowili obniżyć temperaturę cwu z 60 do 45°C. Po kilku miesiącach przeliczyli swoje oszczędności.
- Niższa temperatura bojlera – potencjalne ograniczenie wydatków
- Woda o temperaturze 45°C była szybciej zużywana
- Oszczędności na ogrzewaniu wody kontra higiena i komfort użytkowy
Niższa temperatura bojlera – potencjalne ograniczenie wydatków
W domu Klaudii i Rafała znajduje się 120 litrowy bojler elektryczny. Zasobnik jest dobrze zaizolowany, szybko podgrzewa ciepłą wodę i stale utrzymuje jej temperaturę. Niestety nawet najlepiej zaizolowany bojler oddaje nieco energii cieplnej do otoczenia. Tak zwane straty postojowe są tym większe, im większa jest różnica pomiędzy temperaturą wody, a otoczenia.
Rafał zdecydował się na wykonanie prostego testu i założył, że zmniejszenie temperatury wody w bojlerze powinno znacząco obniżyć zapotrzebowanie energetyczne. Z początku na sterowniku znajdowała się temperatura 60 °C. Mężczyzna zmniejszył tą wartość do 45°C żeby oszczędzić.
Zmniejszenie temperatury wody w bojlerze miało zmniejszyć zużycie prądu podczas pracy postojowej bojlera. Niestety młode małżeństwo szybko przekonało się, że zmniejszenie temperatury wcale nie oznacza tak dużych oszczędności, jak przypuszczano. Oszczędność uzyskana przez mniejsze straty postojowe została częściowo pochłonięta przez częstsze podgrzewanie wody.
Woda o temperaturze 45°C była szybciej zużywana
Klaudia i Rafał przyznają, że wcześniej nie pomyśleli o zużyciu wody. Wcześniej w bojlerze znajdowała się mocno rozgrzana woda, którą można było wykorzystać pod prysznicem. Podczas każdej kąpieli zużywano zarówno ciepłą wodę z bojlera, jak i zimną z instalacji wodociągowej. W ten sposób zużycie cwu bezpośrednio z bojlera nie było tak duże.
Sytuacja zmieniła się przy ograniczeniu temperatury do 45°C. Niższa temperatura ciepłej wody użytkowej sprawiła, że podczas kąpieli praktycznie nie wykorzystywano zimnej wody z instalacji. Cała woda potrzebna do kąpieli pochodziła z bojlera, a to oznaczało większe zużycie cwu i częstsze dogrzewanie.
Ostatecznie Rafał uznał, że przy 60°C rodzina miała większy zapas ciepłej wody do kąpieli. Przy ograniczeniu temperatury w bojlerze, bywały momenty w których ciepłej wody zaczynało brakować. Problem pojawiał się, gdy wszyscy domownicy chcieli brać prysznic jeden po drugim. Trzecia osoba na ogół musiała poczekać do ponownego nagrzania wody w bojlerze, co nie zdarzało przy pierwotnych ustawieniach sterownika.

Oszczędności na ogrzewaniu wody kontra higiena i komfort użytkowy
Wyniki eksperymentu Klaudii i Rafała nie były tak optymistyczne, jak z początku zakładano. Po pewnym czasie małżeństwo faktycznie zauważyło mniejsze zużycie energii elektrycznej. Jednak ceną był niższy komfort użytkowy.
Klaudia zapoznała się też z informacjami na temat namnażania się bakterii w instalacjach. Według kobiety, przy niskich temperaturach w bojlerze może rozwijać się legionella. Bakteria ma zdolność do rozwoju w temperaturach do 50°C. W związku z tym, zwiększenie temperatury cwu do 45°C ogranicza potencjalne ryzyko.
Ostatecznie małżeństwo zdecydowało się na wprowadzenie kolejnej zmiany temperatury. Obecnie ich bojler utrzymuje temperaturę cwu w granicach 50°C. Raz w miesiącu Rafał przestawia sterownik na 60°C w celu wyeliminowania bakterii. Zdaniem małżeństwa, nowe ustawienia stanowią lepszy kompromis pomiędzy ceną ogrzewania wody, a komfortem użytkowym.