Wydali oszczędności życia na własny dom od dewelopera. Po pierwszej ulewie zaczął się koszmar

Kilka lat temu kupili dom na nowo powstającym osiedlu mieszkalnym. Na odbiór budynku musieli poczekać kilka lat. Mimo wielu problemów, w kwietniu zeszłego roku otrzymali klucze do swojego domu. Niestety, ich radość nie trwała długo. Latem okazało się, że podłogi i ściany na parterze podciągają wilgoć. Teraz mieszkańcy liczą straty i walczą o sprawiedliwość.
- Jedna ulewa i w domu pojawiła się wilgoć
- Trefne fundamenty niszczą podłogi – mieszkańcy osiedla mają poważny problem
- Przeznaczyli oszczędności życia na zakup domu. Teraz liczą koszty remontów
- Kto zapłaci za naprawę fundamentów?
Jedna ulewa i w domu pojawiła się wilgoć
Pan Paweł wraz z rodziną w zeszłym roku odebrał dom w stanie deweloperskim. Gdy tylko prace wykończeniowe dobiegły końca, nowi właściciele zamieszkali we własnych czterech ścianach. Pierwsze miesiące były przepełnione radością. Nic nie zwiastowało poważnych kłopotów, które nadeszły wraz z pierwszą ulewą.
Po jednej z letnich nawałnic na ścianach pojawiły się charakterystyczne zacieki. W domu dało się też wyczuć specyficzny zapach świadczący o obecności wilgoci w budynku. Początkowo właściciele wierzyli, że to przejściowe problemy wywołane ulewnym deszczem, ale z czasem sytuacja się pogorszyła.
Zawilgocenie ścian było widoczne i postępowało wraz z kolejnymi opadami deszczu. Mieszkańcy chcieli jak najszybciej zidentyfikować źródło problemów. Deweloper nie pozwolił jednak na odkopywanie gruntu przy fundamentach, zaznaczając, że nowi właściciele mogą utracić rękojmię i gwarancję.
Trefne fundamenty niszczą podłogi – mieszkańcy osiedla mają poważny problem
Mieszkańcy zrezygnowali z odkrywania gruntu przy fundamentach, ale nie pozostali bierni. Zaczęli szukać innych sposobów rozwiązania problemu i wpadli na pomysł skucia wylewki wewnątrz domu. Pan Paweł wierzył, że w ten sposób dowie się, czy fundamenty mają kontakt z wilgocią. Kiedy skuł wylewkę i wylał w ogródku wodę, zauważył, że ta bardzo szybko wpłynęła do środka. Prosty test potwierdził jego obawy.
Mieszkańcy mieli już pewność, że wina leży po stronie fundamentów, które nie mają izolacji. Co gorsza, problem nie dotyczył wyłącznie domu zakupionego przez pana Pawła. Wilgoć uprzykrza życie właścicielom kilku budynków znajdujących się na tym samym osiedlu. Wszyscy skarżą się na zacieki, które pojawiają się po intensywnych opadach, a w niektórych przypadkach woda wnikająca do wnętrza budynku zdążyła już wyrządzić poważne szkody.

Przeznaczyli oszczędności życia na zakup domu. Teraz liczą koszty remontów
Gdy mieszkańcy osiedla zaczęli podejrzewać, że problem może dotyczyć wielu budynków, zlecili wykonanie ekspertyzy biegłemu sądowemu z zakresu budownictwa, którą sfinansowali z własnych kieszeni. Profesjonalna opinia miała rozwiać wszelkie wątpliwości i właśnie tak się stało.
Specjalista przyjrzał się czterem budynkom i potwierdził obawy właścicieli. W każdym budynku zidentyfikował te same nieprawidłowości. Nie wiadomo, ilu inwestorów jest poszkodowanych, ale zdaniem mieszkańców problem dotyczy co najmniej 10 nieruchomości.
Woda wdzierająca się przez fundamenty niszczy świeżo wykończone wnętrza. Przez zawilgocone ściany i podłogi elementy wykończeniowe zaczynają się odkształcać i odpadać, co wymaga kosztownych napraw. Część mieszkańców samodzielnie sfinansowała osuszanie budynków oraz remonty, nie wiedząc, kiedy i czy w ogóle otrzyma zwrot poniesionych kosztów. Dla wielu rodzin zakup domu był największą inwestycją w życiu. Niektórzy przeznaczyli na ten cel wszystkie oszczędności i zaciągnęli kredyty. Perspektywa wydania dziesiątek tysięcy złotych na usuwanie skutków wad budowlanych budzi ogromny niepokój.
Kto zapłaci za naprawę fundamentów?
Mieszkańcy pechowego osiedla domagają się sprawiedliwości. Nie dość, że na odbiór nieruchomości czekali o trzy lata dłużej, niż zakładała umowa, to teraz muszą walczyć z wilgocią. Choć problem ujawniono niemal rok temu, do dzisiaj deweloper nie podjął żadnych kroków naprawczych. Właściciele boją się, że przedsiębiorca gra na czas i czeka, aż upłynie 5-letni termin gwarancji.
Deweloper przyznał, że w części budynków rzeczywiście nie wykonano izolacji fundamentów. Jednocześnie wskazuje, że to nieuczciwy podwykonawca dopuścił się poważnych zaniedbań i zobowiązał się do naprawy błędów, po czym nagle wycofał się z rozmów. Przedsiębiorca podkreślił też, że samodzielnie sfinansuje naprawę fundamentów 18 budynków, a następnie będzie się domagać odszkodowania od podwykonawcy.
Koszt prac naprawczych oszacowano na około 1 500 000 zł. Deweloper zapewnił, że będzie na bieżąco informować mieszkańców o całej sprawie. Właściciele domów z niecierpliwością czekają na naprawę fundamentów i liczą na to, że podmiot odpowiedzialny za sprzedaż nieruchomości wywiąże się z obietnic.