Zrobił nowoczesną, modną elewację. Po dwóch latach wygląda okropnie

Nowoczesna elewacja miała być wizytówką domu i powodem do dumy. Radek postawił na modne kolory, minimalistyczne detale i idealnie gładki tynk. Z początku wszystko wyglądało jak z katalogu, a budynek robił bardzo dobre wrażenie. Niestety już po dwóch latach zamiast zachwytu pojawiła się frustracja. Wszystko za sprawą zielonego nalotu i drobnych pęknięć, które były dopiero zapowiedzią problemów.
- Elewacja jak z katalogu – efekt tylko na chwilę
- Pierwsze problemy z elewacją
- Zielony nalot na tynku akrylowym
Elewacja jak z katalogu – efekt tylko na chwilę
Kilka lat temu Radek kończył budowę swojego domu jednorodzinnego. Chciał, żeby budynek wyglądał nowocześnie i wyróżniał się spośród pobliskich zabudowań. Mężczyzna wspomina, że poświęcił wiele godzin na poszukiwania zdjęć w magazynach branżowych i na stronach internetowych. Spodobały mu się bryły o minimalistycznym wyglądzie, z grafitowym tynkiem i jasnymi, kontrastującymi elementami dekoracyjnymi.
Nowa elewacja miała pokrywać grube ocieplenie ze styropianu. Na wierzchu powstało wykończenie z tynku akrylowego w modnych kolorach i prostym wykończeniu. Wykonawcy zapewniali Radka, że tynk będzie idealnym i trwałym rozwiązaniem na długie lata. Radek celowo wybrał tynk z wyższej półki, ponieważ zależało mu na optymalnym wyglądzie.
Po zakończeniu termoizolacji budynku, dom zaczął wyglądać bardzo nowocześnie i elegancko. Wyróżniał się z okolicznych zabudowań, dzięki czemu spełnił wszystkie oczekiwania estetyczne Radka. Z początku elewacja była powodem do dumy i wizytówką nowoczesnej posesji. Niestety szybko pojawiły się pierwsze problemy.
Pierwsze problemy z elewacją
Entuzjazm Radka nie potrwał długo. Już po kilku miesiącach, mężczyzna zauważył minimalne pęknięcie w narożniku okna. Z początku zignorował sprawę, uznając że to naturalny efekt na budynku. Pierwsze pęknięcie nie rzucało się w oczy i nikomu nie przeszkadzało.
Niestety po pierwszej zimie Radek zauważył kolejne rysy. Tym razem były głębsze i zajmowały większą powierzchnię ściany. Z czasem małe pęknięcia zaczęły być coraz silniej widoczne, szczególnie w godzinach popołudniowych, gdy na ścianę padały bezpośrednie promienie słońca.
Radek zaczął interesować się problemem pęknięć. Skontaktował się z ekipą wykonawców, którzy uznali, że takie pęknięcia to norma przy nowych budynkach. Jednak z biegiem kolejnych miesięcy pojawiały się nowe pęknięcia, które nie wcale nie wyglądały na coś, co powinno być normalnym zjawiskiem.

Zielony nalot na tynku akrylowym
Widoczność pęknięć na tynku popsuła efekt idealnej elewacji. Jednak na Radka czekała jeszcze jedna nieprzyjemna niespodzianka. Ku jego zaskoczeniu, na północnej ścianie zaczęły pojawiać się ciemnozielone plamy. Z początku były widoczne tylko z bliska, jednak szybko zwiększyły swoją powierzchnię i pokryły większość ściany.
Okazało się, ża za brzydkim nalotem kryły się glony, które szybko pokryły całą ścianę i z czasem stawały się coraz bardziej widoczne. Elewacja od strony północnej przestała wyglądać estetycznie. Nalot był szczególnie widoczny na jasnych elementach wykończeniowych. Marek spróbował na własną rękę wyczyścić tynk myjką ciśnieniową. Z początku pomogło, jednak efekt nie utrzymał się zbyt długo.
Po konsultacji z fachowcem, Radek dowiedział się, że to częsty problem na gładkich tynkach. Jeśli ściana jest zacieniona, a w otoczeniu znajdują się drzewa, istnieje duże ryzyko nalotu glonów na tynkach akrylowych. Radek podkreśla, że żałuje, że wcześniej nikt mu o tym nie powiedział. Dziś wykonałby swoją elewację zupełnie inaczej, a zamiast efektu jak z katalogu, skoncentrowałby się na wyborze ekipy wykonawców oraz materiałach, które będą odpowiednio dopasowane do potrzeb jego budynku.