Małe miasto zamiast metropolii? Największe zaskoczenie przyszło po tygodniu

Zostawiłam za sobą wielką metropolię i przeniosłam się do niewielkiego miasteczka — przekonana, że wreszcie odetchnę. Szybko okazało się jednak, że cisza potrafi być zaskakująco głośna, a „spokojniej” wcale nie znaczy „łatwiej”. Czy da się tu naprawdę poczuć jak u siebie? Co mnie urzekło od pierwszych dni, a co doprowadzało do szału, choć nikt mnie na to nie ostrzegał? Jeśli rozważasz podobną zmianę, moje doświadczenia mogą cię zaskoczyć — bo małe miasta kryją w sobie rzeczy, które potrafią przewrócić dotychczasowe życie do góry nogami.
- Od Lublina do Łodzi: moja droga
- Łódź czy okolice Poznania? Porównanie cen
- Dlaczego warto zamieszkać we Wrześni
- Czego brakuje po przeprowadzce do Wrześni
- Jak polubiłam Wrześnię po przeprowadzce
Od Lublina do Łodzi: moja droga
Pierwsze lata życia spędziłem w Lublinie — mieście z klimatyczną Starówką i wyraźnie akademicką energią. Na studia przeniosłam się do Warszawy i bardzo szybko poczułam, że to miejsce jest „moje”. Po dyplomie nie chciałam jednak płacić cen typowych dla stolicy, a jednocześnie zależało mi, by wciąż mieć ją na wyciągnięcie ręki. Wybór padł na Łódź.
Łódź to jedno z tych polskich miast, które wciąż zbyt łatwo się pomija. Mnie wciągnęło bez reszty obserwowanie, jak zmieniają się całe kwartały: remonty kamienic, nowe lokale, powolna gentryfikacja i odradzanie się dawnych przestrzeni. Najczęściej wybierałam kina studyjne (multipleksy tylko od czasu do czasu), regularnie chodziłam do teatrów i łapałam kolejne wydarzenia kulturalne — w Mieście Fabrycznym naprawdę ciągle coś się działo.
To właśnie w Łodzi wzięłam ślub i tu wychowywałam syna. Mieszkaliśmy niedaleko parku na Zdrowiu, więc na co dzień mieliśmy pod ręką zieleń, spacery i małe rodzinne rytuały, które dawały nam dużo radości. Tak było aż do 2020 roku. Pandemia minęła nam niemal niezauważenie, bo byliśmy pochłonięci własnymi sprawami. Wtedy po raz pierwszy mocno poczuliśmy, że to dobry moment, by zmienić otoczenie.
Łódź czy okolice Poznania? Porównanie cen
Ceny mieszkań w Łodzi wypadają zdecydowanie korzystniej niż w wielu innych miastach — choćby w Poznaniu, do którego przez moment poważnie rozważaliśmy przeprowadzkę. Coraz częściej myśleliśmy też o tym, czy lepszym wyborem nie byłaby mniejsza miejscowość w okolicach stolicy Wielkopolski.
W pobliżu Poznania nie brakuje nowych inwestycji — do wyboru są m.in. Zalasewo, Kruszewnia czy Skórzewo. Nam szczególnie wpadły w oko Pobiedziska, a tuż za nimi Biedrusko. Po powrocie z Wielkopolski, gdzie oglądaliśmy mieszkania, byliśmy niemal pewni, że postawimy na Pobiedziska, choć ja wciąż miałam kilka wątpliwości. Wracając do Łodzi, zatrzymaliśmy się jeszcze we Wrześni — tak po prostu, z ciekawości. I to był moment zwrotny: zarówno ścisłe centrum, jak i osiedle, na które trafiliśmy zupełnie przypadkiem, zrobiły na nas ogromne wrażenie. Nawet mój syn przyznał wtedy, że mógłby tu zamieszkać.
Planujesz przeprowadzkę? Zobacz artykuł!
Dlaczego warto zamieszkać we Wrześni
Po powrocie do domu zaczęliśmy zbierać informacje o codziennym życiu we Wrześni: czytaliśmy opinie, przeglądaliśmy wpisy i dopytywałam na lokalnej grupie na Facebooku. Odpowiedzi były w większości bardzo entuzjastyczne. Pomyślałam wtedy, że skoro to tak blisko Poznania, a na miejscu da się załatwić wszystkie podstawowe sprawy i skorzystać z potrzebnych usług (nawet takich jak opera), to trudno będzie trafić lepiej.
W maju byliśmy już po przeprowadzce. Pierwszy, najbardziej odczuwalny plus? Za pieniądze ze sprzedaży mieszkania w Łodzi mogliśmy kupić większe lokum, a jeszcze wystarczyło na odświeżenie wnętrza. Do tego czynsz okazał się niższy, co w mniejszych miastach jest raczej normą. Szybko wyszło jednak na jaw, że Września ma też inne atuty — te mniej oczywiste na pierwszy rzut oka.
Przede wszystkim miasto robi wrażenie zadbanego. W centrum nie straszą elewacje z odpadającym tynkiem; zamiast tego są skwery, zieleń i parki, w których naprawdę chce się spędzać czas. Do tego jest tu bezpiecznie, a bezrobocie — jak to często w Wielkopolsce — pozostaje niskie, co po prostu widać i czuć na co dzień.
Dużym plusem jest też sprawność w urzędach: sprawy, które w Łodzi albo innych większych miastach potrafią ciągnąć się tygodniami, tutaj da się ogarnąć zdecydowanie szybciej. Zaskoczyła mnie również oferta edukacyjna: bardzo dobre szkoły podstawowe, sporo szkół językowych i mnóstwo zajęć dodatkowych — choćby robotyka, która przyciąga dzieciaki jak magnes.
Nuda? Latem zdecydowanie nie. „Jazzowe Piątki” na rynku to świetny pretekst, żeby wyjść z domu i poczuć klimat miasta. W ogóle społeczność Wrześni jest wyjątkowo aktywna — sporo się tu dzieje, szczególnie wiosną i latem, kiedy kalendarz wydarzeń potrafi zaskoczyć.

Czego brakuje po przeprowadzce do Wrześni
Już w pierwszym tygodniu poznaliśmy kilka rodzin, które przeprowadziły się do Wrześni z Poznania, Wrocławia i Konina. Każda z nich mówiła, że to była dobra decyzja. My też mieliśmy takie poczucie. Z czasem jednak zaczęły wychodzić na jaw drobne trudności, które wcześniej łatwo było zignorować.
Najbardziej doskwierał mi brak sensownie działającej komunikacji miejskiej. Teoretycznie wszędzie jest blisko, ale kiedy człowiek goni z czasem albo trafia na deszcz i wiatr, perspektywa dłuższego marszu przestaje być atrakcyjna. We Wrześni jeżdżą dwa darmowe autobusy, tylko że kursują rzadko i obejmują krótkie odcinki. Wolałabym nawet bilety, byle rozkład był przewidywalny i częstszy. Do tego dochodzi ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej – na przykład miałam problem, żeby zapisać syna do przychodni.
Po kilku miesiącach zaczęła mi też ciążyć „małomiasteczkowa” ciasnota. Kocham chodzić po miastach bez planu – to mój sposób na reset. We Wrześni i podobnych mniejszych miejscowościach brakuje wielu nieoczywistych zaułków, ciekawej architektury i większego wyboru kawiarni czy restauracji. Wiedziałam, że tak będzie, ale próbowałam sobie wmówić, że „dużymi miastami już się nasyciłam” i nie będę za nimi tęsknić.
Jak polubiłam Wrześnię po przeprowadzce
Przez pierwsze dwa lata trudno było mi polubić Wrześnię, bo brakowało mi wielkomiejskiej energii. Tęskniłam za szybszym rytmem dnia, większą liczbą wydarzeń i tym charakterystycznym „szumem” dużego miasta. Dziś coraz bardziej doceniam, że Września nie próbuje udawać Łodzi ani Poznania — daje za to kameralność, poczucie bezpieczeństwa i codzienną wygodę (nawet jeśli komunikacja miejska nie jest tu szczególnie rozwinięta). W ostatnim czasie przybyło nowych restauracji i kawiarni, a w planach jest budowa drugiego centrum handlowego. Po remoncie dworca miasto ma szansę jeszcze bardziej zyskać na atrakcyjności. Każda wizyta znajomych tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że ta przeprowadzka była dobrą decyzją. Po prawie czterech latach widzę to coraz wyraźniej — do takiej zmiany trzeba po prostu dojrzeć, a adaptacja wymaga czasu.
Można się spodziewać, że przy niższych kosztach życia w mniejszych miastach i coraz łatwiejszej pracy zdalnej, coraz więcej osób zacznie brać pod uwagę przeprowadzkę do miejsc takich jak Września. W Wielkopolsce nie brakuje ciekawych miejscowości, ale Września często wybija się na tle innych pod względem komfortu życia i satysfakcji mieszkańców. Dla mnie to już żadna niespodzianka.
Może zainteresuje Cię i to?