Dlaczego na rynku brakuje pelletu? Producent wskazał przyczynę

Pan Artur jest producentem pelletu. To normalne, że w sezonie grzewczym ma więcej pracy, ale na początku tego roku sytuacja wymknęła się spod kontroli. Klienci dzwonią od rana do nocy, a każda nowa partia opału wyprzedaje się w ciągu jednego dnia. Mężczyzna tłumaczy, dlaczego tak trudno jest dziś znaleźć pellet na sprzedaż.
- Dlaczego producenci opału odmawiają sprzedaży pelletu?
- Tartaki nie pracują, a producenci nie mogą kupić trocin
- Nawet 3000 zł za tonę pelletu – klienci desperacko poszukują opału
- Eksperci apelują o zmianę nawyków – bez tego problemy będą powracać
Dlaczego producenci opału odmawiają sprzedaży pelletu?
Pan Artur jest przedsiębiorcą produkującym pellet drzewny. Mężczyzna zna tę branżę na wylot. Podkreśla on, że aktywność rynku rośnie w sezonie grzewczym i spada latem, ale ogromne problemy z dostępnością pelletu zaskoczyły nawet jego. Choć pan Artur ma już za sobą kilka ciężkich zim, to dopiero ostatnie tygodnie uświadomiły mu, jak wielu ludzi martwi się, że już niebawem nie będzie miało czym ogrzewać swoich domów.
Aktualnie produkcja pelletu w jego zakładzie jest mocno ograniczona. Gdy tylko wyjdzie nowa partia opału, wszystkie worki rozchodzą się w ciągu kilku godzin. Teraz na składzie pojawia się zaledwie kilka ton pelletu, ale klienci potrafią przyjechać z daleka, by zakupić parę worków opału.
Pan Artur widzi i słyszy frustrację kupujących, gdy informuje, że w jego zakładzie nie ma obecnie pelletu na sprzedaż. Klienci co chwila spotykają się z odmową, bo inni producenci mają taki sam problem. Pelletu nie ma, bo brakuje surowca, z którego wytwarza się granulat.
Tartaki nie pracują, a producenci nie mogą kupić trocin
Pellet powstaje z trocin – surowca, którego nie brakuje latem, jednak zimą jego dostępność bywa ograniczona. W tym sezonie niedobory trocin i zrębków stały się poważnym problemem. Tuż obok zakładu pana Artura znajduje się tartak będący jego dostawca trocin. Podczas mrozów jest on zamknięty. Niskie temperatury sprawiły, że bale drewna są zbyt przemarznięte, by pociąć je bez uszkodzenia piły.
Tartak ograniczył działalność, bo produkcja nie jest obecnie opłacalna. Pan Artur nie ma łatwego dostępu do trocin, dlatego musi szukać surowca w innych tartakach. Niestety nie jest to proste – czasem odpady potartaczne trzeba sprowadzać z innych części kraju, co podnosi koszty produkcji, które wpływają na końcową cenę opału. Nawet jeśli surowiec uda się zdobyć, jego ilość jest znacznie mniejsza niż w cieplejszych miesiącach.
Pan Artur stara się sprowadzać jak największą ilość trocin, ale w środku zimy jest to niezwykle trudne. Mężczyzna zawsze powtarza swoim klientom, by kupowali pellet latem, gdy surowca jest dużo, a ceny opału mogą być nawet dwukrotnie niższe. Niestety, większość Polaków czeka z zakupami do ostatniego momentu.

Nawet 3000 zł za tonę pelletu – klienci desperacko poszukują opału
Poważny kryzys na rynku pelletu to efekt niskich temperatur oraz rosnącego popytu. Przez mrozy zużycie opału gwałtownie wzrosło. Wielu użytkowników zużyło swoje zapasy zaskakująco szybko, co zmusiło ich do zakupów w szczycie sezonu grzewczego. Zimą dostępność trocin jest niewielka, bo część tartaków i stolarni wykorzystuje ten surowiec na własne potrzeby.
Przez mrozy wydajność pelletowych linii produkcyjnych wyraźnie spadła. Pan Artur przyznaje, że zimą suszenie trocin jest bardzo energochłonne, co przekłada się na wyższe koszty produkcji. Przedsiębiorcy nie mają innego wyjścia – muszą podnosić ceny.
W ostatnich tygodniach pellet drożał w zastraszającym tempie. Ceny w składach potrafią zmieniać się z dnia na dzień, a w internecie pojawiają się oferty sięgające nawet 3 tys. zł za tonę. Dla wielu osób to szok, bo jeszcze niedawno pellet uchodził za stabilne i przewidywalne źródło ogrzewania. Część klientów zaczyna rozglądać się za tańszymi alternatywami. Mieszkańcy zachodniej Polski jeżdżą po pellet do Niemiec. Tam, gdzie nie ma drzewnego granulatu, pali się owsem, a nawet kukurydzą.
Eksperci apelują o zmianę nawyków – bez tego problemy będą powracać
W ostatnich latach kotły na biomasę cieszą się rosnącą popularnością. Jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie spodziewał się tak poważnych problemów z dostępnością pelletu. Okazuje się, że podaż tego paliwa jest uzależniona od pogody, kondycji branży drzewnej oraz nawyków konsumentów.
Programy dotacyjne sprawiły, że liczba kotłów na pellet w Polsce gwałtownie wzrosła. Wielu nowych użytkowników nie ma miejsca na magazynowanie paliwa, więc kupuje je wtedy, gdy jest najbardziej potrzebne, ale też najdroższe. Producenci ostrzegają – niska dostępność pelletu wcale nie musi być problemem przejściowym. Jeśli konsumenci nie zmienią swoich nawyków, w kolejnych sezonach grzewczych na składach znów zabraknie opału.