Zmienił jedno ustawienie pompy ciepła. Rachunek za ogrzewanie spadł o 200 zł

Marcin zainwestował w pompę ciepła i liczył, że dzięki temu nie tylko zapomni o konieczności regularnego kupowania opału, ale też wyraźnie obniży koszty ogrzewania domu. Na początku nie wszystko szło zgodnie z planem – pompa zużywała dużo prądu, co niepokoiło Marcina. Na szczęście wystarczyło zmienić jedno ustawienie, by rachunki spadły o 25%.
- Pompa działała bez zarzutu, ale koszty ogrzewania były za wysokie
- Drobna zmiana ustawień obniżyła koszty ogrzewania o 25%
- Kiedy warto obniżyć temperaturę zasilania pompy ciepła?
- Jak wygląda idealna krzywa grzewcza dla pompy ciepła?
Pompa działała bez zarzutu, ale koszty ogrzewania były za wysokie
Zanim Marcin zdecydował się na zakup pompy ciepła, przeczytał dziesiątki opinii na temat interesujących go modeli. Jego dom nie ma podłogówki, a przy samych grzejnikach dopasowanie pompy ciepła jest zdecydowanie trudniejsze. W końcu mężczyzna znalazł urządzenie, które niemal idealnie wpisywało się w jego potrzeby.
Pierwsze miesiące po instalacji pompy ciepła nie przyniosły żadnych niespodzianek. W domu panowała komfortowa temperatura, urządzenie pracowało stabilnie, a pompa bez problemu radziła sobie nawet podczas chłodniejszych dni. Nowe źródło ciepła miało jednak jeden poważny minus – rachunki za ogrzewanie były zdecydowanie wyższe, niż zakładał właściciel budynku.
W styczniu miesięczny koszt ogrzewania domu wynosił około 750 zł. Marcin coraz częściej wątpił w opłacalność pompy ciepła. Urządzenie działało prawidłowo, grzałka uruchamiała się rzadko, a mimo to zużycie energii wydawało się wysokie. Marcin zaczął się zastanawiać nad optymalizacją ustawień – być może prosta korekta pozwoliłaby na obniżenie kosztów ogrzewania?
Drobna zmiana ustawień obniżyła koszty ogrzewania o 25%
Pod koniec stycznia Marcin spotkał się ze swoim znajomym, który interesuje się tematyką pomp ciepła. Jego kolega zwrócił uwagę na ustawienie krzywej grzewczej, która odpowiada za temperaturę wody wysyłanej na instalację grzewczą w zależności od temperatury panującej na zewnątrz. Im niższa temperatura na dworze, tym cieplejsza woda trafia do grzejników.
Kolega Marcina uznał, że krzywa grzewcza mężczyzny nie jest ustawiona prawidłowo. Chociaż inwestor ma w domu grzejniki bez podłogówki, to temperatura wody wysyłanej do instalacji była za wysoka. Marcin przeprowadził więc prosty eksperyment. Zmniejszył ustawienie krzywej grzewczej z 45 stopni przy temperaturze -15 stopni na zewnątrz do 40 stopni.
Chociaż mężczyzna nie spodziewał się spektakularnych efektów, ku jego zaskoczeniu po kilku tygodniach zużycie energii było o około 25% niższe w porównaniu ze styczniem. Jego rachunek za ogrzewanie w mroźnym lutym wynosił tylko 569 zł, czyli o 181 zł mniej niż w poprzednim miesiącu.

Kiedy warto obniżyć temperaturę zasilania pompy ciepła?
Znajomy uświadomił Marcinowi istnienie pewnej prostej zależności. Jeśli budynek traci określoną ilość energii, urządzenie musi dostarczyć dokładnie tyle samo ciepła, by utrzymać komfortową temperaturę w domu. Kiedy do instalacji trafia zbyt gorąca woda, grzejniki w krótkim czasie oddają dużą ilość ciepła, a pomieszczenia błyskawicznie się nagrzewają, zaś sama pompa po chwili się wyłącza, a później ponownie się uruchamia. W takim trybie efektywność urządzenia spada, a zużycie energii rośnie.
Znacznie lepszym rozwiązaniem będzie zaprogramowanie pompy ciepła w taki sposób, by pracowała stabilnie, na niższej temperaturze zasilania. W takim przypadku urządzenie będzie nagrzewać wnętrza dłużej, ale też równomiernie i ekonomicznie. Obniżenie krzywej grzewczej o 5 stopni może wydawać się kosmetyczną zmianą, ale właśnie ta decyzja sprawiła, że Marcin w ciągu jednego miesiąca zaoszczędził na ogrzewaniu niemal 200 zł.
Jak wygląda idealna krzywa grzewcza dla pompy ciepła?
Marcin nie miał pojęcia, że rozwiązanie jego problemu może być tak proste. Mężczyzna był zadowolony z pracy pompy ciepła, a dotychczas jedynym minusem tego rozwiązania było wysokie zużycie energii elektrycznej. Po zmianie ustawień, która nie wymagała żadnych nakładów finansowych, rachunki za prąd wyraźnie spadły. Marcin żałuje tylko, że nie pomyślał wcześniej o dostosowaniu krzywej grzewczej do specyfiki budynku. W ten sposób w jego portfelu zostałoby o kilkaset złotych więcej.
Warto pamiętać o tym, że każdy dom ma inne wymagania w kwestii ogrzewania. Właściciel powinien wziąć pod uwagę zarówno powierzchnię budynku, jak i rodzaj instalacji grzewczej, izolację ścian, rozmiar grzejników, a także specyfikę każdego pomieszczenia. To, co sprawdzi się w jednym budynku, w innym może okazać się nietrafionym rozwiązaniem.
Znajomy wytłumaczył Marcinowi, że większość użytkowników dochodzi do optymalnych ustawień metodą prób i błędów. Najpierw należy ustawić krzywą grzewczą, a później przez kilka dni trzeba obserwować temperaturę w domu. Jeśli pomieszczenia pozostają ciepłe, można spróbować jeszcze bardziej obniżyć temperaturę zasilania. Gdy budynek zaczyna się wychładzać, należy wrócić do poprzednich ustawień. Eksperymenty z krzywą grzewczą powinny trwać aż do momentu, gdy mieszkańcom uda się wypracować złoty środek, czyli możliwie najniższą temperaturę zasilania, która pozwala na utrzymanie komfortu cieplnego w budynku. Nawet niewielka zmiana może przynieść wyraźne korzyści w postaci niższych rachunków.