Nie stać ich na pellet, więc palą tym. Zaskakujące zamienniki trafiają do kotłów

Przez ostatnie lata pellet uchodził za jedną z najpewniejszych i najbezpieczniejszych alternatyw dla węgla. Teraz jednak ten spokój prysnął — w środku sezonu grzewczego rynek dopadł dotkliwy niedobór opału, a Polacy w pośpiechu zaczęli rozglądać się za zamiennikami popularnego granulatu. Ci, którym skończyły się zapasy, stają dziś przed trudnym wyborem: czym ogrzać dom, kiedy pellet znika z dnia na dzień?
- Pellet drogi? Ogrzewanie zbożem w praktyce
- Pellet drogi? Polacy palą zbożem w piecach
- Gdy zabrakło pelletu, palili żwirek dla kotów
- Niedobór pelletu wróci? Eksperci ostrzegają
Pellet drogi? Ogrzewanie zbożem w praktyce
Pan Wojciech od kilku lat ogrzewa dom piecem na pellet. Zakładał, że dzięki temu rachunki pozostaną przewidywalne, a temat opału na zimę przestanie go zaprzątać. Rzeczywistość w tym sezonie grzewczym szybko to zweryfikowała: ceny pelletu przebiły symboliczny próg 2000 zł za tonę, a w wielu częściach kraju coraz trudniej kupić większą partię biomasy od ręki.
Dość szybko uznał więc, że na ten moment dokładanie pelletu do domowych zapasów zwyczajnie mu się nie kalkuluje. Zamiast tego zaczął rozglądać się za tańszymi rozwiązaniami. Właściciel kotła na biomasę postanowił sprawdzić opał ze zboża, który w ostatnich tygodniach wyraźnie zyskał na popularności wśród użytkowników takich urządzeń. Z jego obserwacji wynika, że najlepiej wypada owies — pali się równo i stabilnie.
Jedną z ciekawszych opcji, które przetestował pan Wojciech, była także kukurydza. Kusi wyższą kalorycznością, ale ma swoje minusy: trudniej ją rozpalić, a w palenisku potrafi zostawiać sporo spieków. Na liście prób znalazło się również żyto, jednak szybko z niego zrezygnował — brak łuski i kłopotliwe rozpalanie skutecznie zniechęciły go do tego paliwa. Ostatecznie zdecydował się na mieszankę opartą głównie na owsie z niewielkim dodatkiem kukurydzy.
Pellet drogi? Polacy palą zbożem w piecach
W tej chwili tysiące Polaków mierzą się z identycznym kłopotem. Przez ograniczoną dostępność pelletu wiele osób stoi przed wyborem: kupić opał po mocno zawyżonej cenie albo gorączkowo szukać tańszej opcji. W sieci lawinowo przybywa ogłoszeń, w których owies, kukurydza czy jęczmień są proponowane jako paliwo zastępcze. Choć producenci kotłów na pellet wyraźnie odradzają takie rozwiązania, część użytkowników nie widzi innego wyjścia – albo spalą biomasę, która „da się” wykorzystać w piecu, albo wejdą w zimę z domem bez ogrzewania.
Rolnicy nie ukrywają, że w ostatnich tygodniach popyt na zboże wyraźnie poszedł w górę. Za tonę surowca otrzymują zwykle około 650–800 zł, co sprawia, że towar wypada znacznie taniej niż pellet. Trzeba jednak pamiętać, że spalanie zamienników granulatu drzewnego ma sens wyłącznie wtedy, gdy korzystamy z urządzenia przystosowanego do takich paliw i ustawionego pod ich parametry.
Właściciele kotłów na biomasę obawiają się, że używanie niedozwolonych zamienników może skończyć się utratą gwarancji. Pan Wojciech i inni posiadacze takich pieców świadomie biorą na siebie ryzyko awarii, bo nie chcą płacić nawet dwóch tysięcy złotych za tonę pelletu, a dom i tak trzeba ogrzać. W praktyce ostrzeżenia producentów schodzą na drugi plan, kiedy priorytetem staje się ciepło i bezpieczeństwo domowników.

Gdy zabrakło pelletu, palili żwirek dla kotów
Dziś zawirowania na rynku pelletu uderzają w Polaków, ale zaledwie trzy lata temu z podobnym scenariuszem mierzyli się Brytyjczycy. Zimą 2023 roku w Wielkiej Brytanii pelletu po prostu zabrakło, a właściciele kotłów na biomasę zostali zmuszeni do szukania rozwiązań „na już”. Część gospodarstw domowych sięgnęła po zaskakujący zamiennik:… żwirek dla kotów. Brzmi absurdalnie, jednak chodziło o drewniany granulat, który — podobnie jak owies czy kukurydza — da się spalać w kotłach na biomasę.
W 2023 roku brytyjskie sklepy zoologiczne zauważyły gwałtowny skok sprzedaży żwirku drewnianego. Taki nagły popyt wywołał falę pytań o to, czy używanie tego typu granulatu w piecu na pellet jest w ogóle bezpieczne. Producenci kotłów ostrzegali, że żwirek drewniany — podobnie jak zboże — nie powinien być traktowany jako opał. Mimo to wielu użytkowników kotłów na biomasę zdecydowało się na ten krok, a ich urządzenia grzewcze na szczęście pozostały sprawne.
Niedobór pelletu wróci? Eksperci ostrzegają
Eksperci nie mają wątpliwości – braki pelletu na polskim rynku nie są jednorazowym incydentem. Ten kłopot będzie wracał, bo w Polsce zaczyna brakować trocin i zrębek, czyli surowca, który mógłby nadążyć za rosnącym popytem na pellet. Zimowe przerwy w dostawach biomasy mogą stać się codziennością, dlatego opłaca się uzupełnić zapasy opału z dużym wyprzedzeniem, zanim sezon grzewczy ruszy na dobre.
Mróz, który uderzył w Polskę na początku 2026 roku, dobitnie pokazał skalę zagrożenia. Posiadacze kotłów na pellet błyskawicznie wypalili zapasy i niemal jednocześnie ruszyli na zakupy. Lawinowy wzrost popytu zablokował rynek – pojawiły się niedobory, a ceny poszybowały do absurdalnych poziomów. Coraz więcej sygnałów wskazuje, że wyraźniejsza poprawa może nadejść dopiero pod koniec sezonu grzewczego.
Nie ma tu prostego, szybkiego lekarstwa. Sytuację mogłaby realnie złagodzić lepsza efektywność energetyczna domów, ale dla wielu osób termomodernizacja pozostaje poza zasięgiem – nawet wtedy, gdy w grę wchodzą dotacje. W praktyce część gospodarstw domowych nie widzi alternatywy: pan Wojciech, podobnie jak wielu innych użytkowników kotłów na pellet, zdecydował się tymczasowo zmienić paliwo, by przetrwać najtrudniejszy okres i utrzymać w domu komfortowe ciepło.