Kostka brukowa przestaje być pierwszym wyborem. Inwestorzy coraz częściej stawiają na coś innego

Jeszcze niedawno kostka brukowa kojarzyła się z porządkiem i dobrym gustem - im więcej, tym lepiej. Teraz wielu inwestorów po prostu jej unika. Latem nagrzana kostka parzy, woda po deszczu spływa donikąd zamiast wsiąkać w ziemię, a do tego naturalne wykończenia po prostu bardziej się dziś podobają. Architekci krajobrazu przyznają, że materiały, które kilka lat temu ledwo ktoś brał pod uwagę, teraz trafiają do niemal każdego projektu.
- Beton ustępuje miejsca naturze
- Hitem są nawierzchnie przepuszczające wodę
- Projektanci stawiają na ścieżki zamiast placów
- Czy kostka brukowa całkowicie zniknie?
Beton ustępuje miejsca naturze
Kiedyś kostka szła "od bramy po taras" – standard, nad którym nikt się nie zastanawiał. Dziś taki układ coraz częściej wygląda po prostu staro. Zjawisko określane jako betonoza, znane głównie z przestrzeni miejskiej, dotarło też pod prywatne płoty.
Ludzie zaczynają patrzeć nie tylko na estetykę, ale i na to, jak twarda nawierzchnia wpływa na klimat wokół domu. Duże, zabetonowane powierzchnie mocno się nagrzewają i długo po zachodzie słońca oddają ciepło – to się po prostu czuje wieczorem na tarasie.
W zamian coraz częściej wygrywają projekty z przewagą roślinności, naturalnych materiałów i nawierzchni, przez które woda swobodnie przechodzi. Taki ogród po prostu wygląda żywiej i lepiej pasuje do tego, jak dziś się myśli o zieleni wokół domu.
Hitem są nawierzchnie przepuszczające wodę
Jedna z głównych wad kostki? Fatalnie radzi sobie z retencją. Przy większych opadach woda ucieka prosto do kanalizacji, zamiast zasilać glebę.
Dlatego inwestorzy coraz chętniej sięgają po żwir, kruszywa mineralne albo nawierzchnie ażurowe. Woda wsiąka w ziemię bez przeszkód – korzystają na tym i rośliny, i cały ogród.
Takie rozwiązania ograniczają też ryzyko kałuż i lokalnych podtopień po ulewie. A często wychodzą taniej niż klasyczne układanie kostki, co też nie jest bez znaczenia.
Projektanci stawiają na ścieżki zamiast placów
Dzisiejsze ogrody przestają przypominać rozległe, wybrukowane place. Zamiast maksymalnie utwardzać teren, projektanci wolą działać z rozmysłem – najpierw zastanawiają się, gdzie faktycznie ktoś będzie chodził, a dopiero potem projektują nawierzchnię pod te konkretne trasy.
Zamiast szerokich, pustych powierzchni – wąskie ścieżki, które prowadzą przez rabaty, trawnik czy strefę wypoczynkową. Taki ogród optycznie się powiększa i po prostu lepiej się w nim przebywa. Mniej betonu oznacza też więcej miejsca na rośliny, a te – w przeciwieństwie do kostki – zmieniają się z porą roku i sprawiają, że ogród nigdy nie wygląda tak samo.
Popularne są też płyty układane z odstępami, w które wrasta trawa albo niskie roślinki okrywowe. Taka nawierzchnia oddycha, nie nagrzewa się tak mocno jak zwarta kostka i pozwala wodzie swobodnie wsiąkać w podłoże. Ten motyw powtarza się teraz w większości nowych projektów domów jednorodzinnych – szczególnie tam, gdzie ścieżka prowadzi do ogrodu, altany czy oczka wodnego, a nie tylko od furtki do drzwi wejściowych.
Coraz częściej rezygnuje się też z prostych, geometrycznych układów na rzecz ścieżek, które swobodnie wiją się między nasadzeniami. Taki zabieg sprawia, że przestrzeń wydaje się bardziej naturalna, a spacer po ogrodzie – mniej przewidywalny i bardziej interesujący.

Czy kostka brukowa całkowicie zniknie?
Nie ma co panikować – specjaliści są zgodni, że kostka nigdzie się nie wybiera. Na podjazd czy miejsce parkingowe wciąż sprawdza się najlepiej, bo musi wytrzymywać spore obciążenia.
Zmienia się za to jej rola. Zamiast dominować na całej działce, staje się jednym z kilku elementów większej całości.
Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach będą wygrywać projekty łączące funkcjonalność z naturą – trochę kostki tam, gdzie trzeba, a poza tym zieleń, żwir i nawierzchnie, które przepuszczają wodę.