Nigdy nie podlewaj trawnika o tej porze. Możesz mu bardziej zaszkodzić niż pomóc

Zadbany trawnik to nie tylko kwestia estetyki. Wbrew pozorom ma on też realny wpływ na mikroklimat i nasze samopoczucie. Jak zatem dbać o trawnik, by cieszył oko i dawał dodatkowe korzyści? Lepiej podlewać rano czy może jednak wieczorem?
- Kwestia estetyki i nie tylko
- Podlewanie trawnika: rano, wieczorem, czy po prostu czekać na deszcz?
- Efektywne i wygodne podlewanie
Kwestia estetyki i nie tylko
Nie każdy wie, że stumetrowy trawnik wytwarza tyle tlenu, ile w ciągu roku potrzebuje kilka (nawet do dziesięciu) osób. Udowodniono też, że kolor zielony i bliskość natury – między innymi chodzenie bosymi stopami po trawie – obniża poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu.
Dla wielu z nas trawnik wokół domu to jednak przede wszystkim ozdoba. Jest idealnym tłem dla efektownej alejki, małej architektury, innych roślin. Jednolita zielona płaszczyzna daje efekt optycznego powiększenia powierzchni. Zadbany trawnik, podobnie jak dobrze utrzymany ogród, może nie tylko zachwycać gości, ale też zwiększać wartość nieruchomości. To wystarczające argumenty za tym, by potraktować sprawę z odpowiednią powagą i nie tylko znaleźć motywację do regularnego koszenia, ale również zastanowić się nad porą podlewania – rano czy wieczorem?
Podlewanie trawnika: rano, wieczorem, czy po prostu czekać na deszcz?
W polskim klimacie sam deszcz nie wystarczy, by zachować piękną zieleń naszego trawnika. Pamiętajmy, że latem występują długie okresy suszy, a trawnik potrzebuje między 20 a 25 litrów wody na 1 m2 powierzchni. Przy wysokich temperaturach (powyżej 25 stopni) i braku nawadniania przez tydzień (czasami nawet pięć dni), źdźbła zaczną żółknąć. Zatem, jeśli ktoś wychodzi z założenia, że pogoda sama się zajmie trawą, pora zmienić podejście.
Trawnik lepiej podlewać rzadziej, ale nie warto żałować wody. W miesiącach letnich, gdy temperatura jest wysoka, zaleca się podlewanie trzy razy w ciągu tygodnia. Gdy jest ciepło, ale nie ma upału (poniżej 25 stopni) dwa obfite podlewania na tydzień wystarczą.
Na niektórych forach ogrodniczych można znaleźć sugestie, że wieczorne podlewanie daje lepsze efekty. Czy to prawda? Otóż – niekoniecznie. Jeśli podlejemy trawnik wieczorem, trawa pozostanie mokra przez całą noc, co sprzyja pleśni i gniciu. Poza tym wilgotne środowisko przyciąga nocą szkodniki, na przykład ślimaki. To nie są mile widziani goście.
Poranne podlewanie ma więcej zalet niż wad. Rano jest chłodniej niż po południu, więc woda nie paruje tak szybko jak w dzień, a jednocześnie świecące w ciągu dnia (z każdą godziną silniej) słońce skutecznie ogranicza rozwój bakterii i grzybów, które mogą korzystać z nawadniania wieczornego. To, że trawnik dostaje zapas wody, nim słońce zacznie naprawdę mocno operować, to kolejny argument za podlewaniem rano.
Efektywne i wygodne podlewanie
Skoro już wiemy kiedy, zastanówmy się jeszcze jak. Dobrze się sprawdza system automatyczny – zraszacze wynurzalne. Po pierwsze, w przeciwieństwie do długich i niezbyt estetycznych węży ogrodowych, są dyskretne i nie rzucają się w oczy. Podlegają sterownikom nawadniania, więc nie musimy poświęcać czasu na podlewanie trawnika – właściwie wszystko robi się samo.
Zraszacze przenośne to nieco tańsze rozwiązanie i nadal stosunkowo wygodne. Podłącza się je do węża, ustawia w dowolnym miejscu i po pewnym czasie (zwykle po kilkudziesięciu minutach) przenosi się je w inną część ogrodu.
Najbardziej tradycyjne rozwiązanie to wąż ogrodowy z pistoletem. Sprawdzi się świetnie w małych ogrodach albo wtedy, gdy chcemy dobrze nawodnić trawę lub rośliny w trudno dostępnych miejscach ogrodu.
Najważniejszy jest jednak nie sprzęt, ale podstawowe zasady: lepiej rano, nie za często, obficie.
