Koszt pelletu spadł nagle o 20 procent. Sprawdziliśmy aktualne stawki w składach opałowych

Przez lata pellet drzewny był synonimem spokoju: ceny trzymały się w ryzach, a ogrzewanie biomasą wydawało się bezpiecznym wyborem. Ostatnie miesiące brutalnie to zweryfikowały — wielu Polaków przekonało się, jak szybko ten „pewniak” potrafi zamienić się w bardzo drogie rozwiązanie. I wtedy przyszedł maj, który wywrócił sytuację do góry nogami. Sprawdź, ile kosztuje dziś tona pelletu i zobacz, czy to właśnie teraz warto zrobić zapasy na kolejny sezon.
- Pellet tanieje: ceny spadły poniżej 2000 zł
- Ceny pelletu spadają, ale to może złudzenie
- Wiosenne ceny pelletu nie potrwają długo
- Pellet: zapasy na dwa sezony grzewcze
Pellet tanieje: ceny spadły poniżej 2000 zł
Początek 2026 roku okazał się wyjątkowo trudny dla osób ogrzewających dom pelletem. W styczniu i lutym stawki za to paliwo wystrzeliły, a chwilami problemem była nawet sama dostępność opału. Wiele osób zaczęło się obawiać, że w tym sezonie nie doczekamy się typowego, wiosennego spadku cen biomasy. Na szczęście końcówka kwietnia przyniosła długo wyczekiwane uspokojenie sytuacji, choć o pełnym zakończeniu kryzysu wciąż trudno mówić.
Na zewnątrz coraz częściej pojawiają się temperatury powyżej 20°C, a nocne przymrozki stopniowo ustępują, co dla wielu gospodarstw domowych oznacza symboliczny koniec sezonu grzewczego. Rynek biomasy wreszcie zareagował na ocieplenie – sprzedawcy ogłaszają coroczne obniżki cen pelletu i dorzucają czasowe promocje. Właściciele kotłów na biomasę mogą odetchnąć, bo ceny granulatu zeszły wyraźnie poniżej „magicznej” granicy 2000 zł za tonę i nie trzeba już nerwowo śledzić każdej nowej oferty.
W maju 2026 za tonę pelletu drzewnego klasy A1 trzeba zapłacić około 1400–1800 zł. To nadal więcej niż w analogicznym okresie rok temu, ale w ostatnich trzech miesiącach ceny spadły mniej więcej o 20%. Część osób nadal wybiera tańsze zamienniki, takie jak pellet ze słomy albo z łuski słonecznika – obecnie to wydatek rzędu 600 zł za tonę.
Ceny pelletu spadają, ale to może złudzenie
Sezonowe obniżki cen pelletu potrafią dać nadzieję na spokojniejszy sezon grzewczy. Niestety, specjaliści studzą entuzjazm. Majowe spadki nie muszą oznaczać, że rynek się uspokoił, a pod koniec roku kłopoty z dostępnością opału mogą znów wrócić. Dziś jednym z kluczowych czynników wpływających na ceny biomasy jest rosnący popyt. W ostatnich latach wyraźnie przybyło kotłów na pellet, co bezpośrednio przekłada się na większe zapotrzebowanie na to paliwo.
Podaż wciąż nie nadąża za popytem – co roku na polski rynek trafiają bardzo podobne ilości pelletu. Produkcja nie rośnie w tempie, które mogłoby zaspokoić potrzeby, przez co dostępność surowca pozostaje ograniczona. Część niedoborów da się uzupełnić importem, ale to rozwiązanie ma swoje limity i nie usuwa problemu u źródła.
Początek 2026 roku pokazał Polakom, jak podatny na zawirowania stał się rynek pelletu. W wielu regionach opału po prostu brakowało, a na dostawy trzeba było czekać nawet kilka tygodni. W tym samym czasie ceny szybko szły w górę, często przebijając poziom 2000 zł za tonę.

Wiosenne ceny pelletu nie potrwają długo
Obecnie Polska mierzy się z istotnym wyzwaniem: dostęp do odpadów drzewnych, czyli kluczowego surowca do wytwarzania pelletu, jest ograniczony. O tę samą frakcję drewna rywalizuje m.in. branża meblarska, dlatego w kolejnych latach trudno oczekiwać wyraźnego zwiększenia produkcji pelletu.
Okresowe spadki cen granulatu drzewnego to normalna konsekwencja sezonowego osłabienia popytu. Użytkownicy kotłów na biomasę powinni mieć świadomość, że taka sytuacja nie trwa wiecznie. Wraz ze zbliżaniem się końcówki lata ceny opału zaczną stopniowo iść w górę.
Jeśli ktoś nie kupił jeszcze pelletu na jesień i zimę, to właśnie teraz jest najlepszy moment, by uzupełnić zapasy. Wiosna i początek lata zwykle sprzyjają zakupom biomasy, ponieważ wtedy ceny tego paliwa są najkorzystniejsze.
Pellet: zapasy na dwa sezony grzewcze
Specjaliści coraz częściej podkreślają, że warto przygotować zapasy nie na jeden, lecz na dwa sezony grzewcze. Dzięki temu nie wpadniemy w pułapkę zakupów w samym środku zimy, gdy pellet zwykle kosztuje najwięcej i najszybciej znika z ofert.
Ostatnie miesiące pokazały, że pellet — mimo ekologicznego wizerunku — nie zawsze daje poczucie pełnego bezpieczeństwa. Problemem nie jest jego jakość czy skład, lecz duża zmienność cen. Jeśli priorytetem jest stabilność domowego budżetu, warto pomyśleć o uzupełnieniu instalacji o dodatkowe, alternatywne źródło ciepła.
Właściciele kotłów na biomasę w końcu zobaczyli sezonowe obniżki cen pelletu, jednak to raczej chwilowa ulga — za kilka miesięcy podwyżki mogą wrócić. Dlatego rozsądnie jest wykorzystać ten moment i kupić zapas wcześniej, bo wiele sygnałów wskazuje, że kolejny sezon grzewczy może okazać się jeszcze droższy niż poprzednie.