Drastyczne podwyżki w składach węgla zaskoczyły Polaków. Tych cen nikt się nie spodziewał

Jeszcze pod koniec wakacji ceny węgla wydawały się stabilne. Wraz z nadejściem jesieni sytuacja na rynku diametralnie się zmieniła. Ci, którzy jeszcze nie uzupełnili zapasów węgla na zimę, nie powinni dłużej zwlekać. Zobacz, ile trzeba zapłacić w październiku za tonę kostki, orzecha lub groszku.
- Węgiel znów podrożał. Najlepsze oferty znikają w mgnieniu oka
- Ponad 2000 zł za tonę węgla – prywatne składy podwyższają ceny
- Ile trzeba zapłacić za transport węgla pod wskazany adres?
- Dlaczego węgiel drożeje? Eksperci nie mają dobrych wieści
Węgiel znów podrożał. Najlepsze oferty znikają w mgnieniu oka
Polacy, którzy odkładali zakup węgla na początek sezonu grzewczego, muszą teraz przygotować się na większe wydatki. Jeszcze pod koniec wakacji najtańsze sortymenty węgla kosztowały nieco ponad 1100 zł za tonę. Tak było na przykład z orzechem Ziemowit luzem, sprzedawanym w sklepie internetowym Polskiej Grupy Górniczej. Dzisiaj za tonę tego samego opału zapłacimy aż 1300 zł. Dokładnie taką samą cenę ustalono w październiku dla wybranych groszków ze sklepu PGG. Nieco więcej trzeba zapłacić za kostkę luzem, która w październiku kosztuje od 1350 zł do 1450 zł/t.
Więcej zapłacimy za węgiel pakowany w big-bagi. Październikowy cennik sklepu PGG wskazuje, że tona orzecha w takim opakowaniu kosztuje od 1500 zł do 1550 zł. Za groszek w big-bagu należy zapłacić 1550 zł/t. Jeszcze więcej kosztuje opał workowany. Paleta pakowanego groszku o wadze jednej tony to koszt rzędu 1700 zł. Pojedyncze, 20-kilogramowe worki tego sortymentu kosztują z kolei od 30,20 zł do 34 zł. Południowy Koncern Węglowy wycenia swoje groszki na 1480–1550 zł/t dla big-bagów i 1480–1630 zł/t dla opału workowanego.
W październiku pojawiają się czasowe problemy z dostępnością większości sortymentów. Sklepy wydłużają czas realizacji zamówień nawet do 30 dni roboczych, a kupujący z niecierpliwością spoglądają na kurczące się stany magazynowe.
Ponad 2000 zł za tonę węgla – prywatne składy podwyższają ceny
Ceny węgla w największych krajowych koncernach nie oddają w pełni skali podwyżek. Coraz więcej prywatnych składów opału musi bowiem decydować się na gwałtowne podnoszenie cen węgla. Stawki ustalane przez poszczególnych sprzedawców mogą się wyraźnie różnić, bo o cenie węgla decyduje m.in. lokalizacja składu oraz rodzaj i pochodzenie węgla. W październiku 2026 tona orzecha lub kostki luzem na prywatnym składzie może kosztować około 1300–1550 zł. Tyle samo płacimy dziś za popularny groszek. Węgiel pakowany w big-bagi lub worki to wydatek rzędu 1550–1700 zł, natomiast opał z półki premium może kosztować ponad 2000 zł za tonę.
Nieco drożej może być na północy Polski. Sprzedawcy z województwa warmińsko-mazurskiego już we wrześniu informowali o rosnących cenach orzecha i kostki. Ceny na niektórych składach miały mieścić się w przedziale 1600–2100 zł/t.
Właściciele prywatnych składów narzekają na rosnące ceny sprowadzanego węgla, ale najwyższe stawki wciąż obowiązują w marketach budowlanych, które sprzedają opał workowany. W dużych sklepach za jedną tonę ekonomicznego węgla trzeba zapłacić od 1750 do 2100 zł. O cenie decydują przede wszystkim parametry paliwa oraz wielkość opakowania.

Ile trzeba zapłacić za transport węgla pod wskazany adres?
Węgiel bezpośrednio z kopalni zazwyczaj kosztuje nieco mniej niż to samo paliwo sprzedawane przez prywatne składy, ale przy porównywaniu cen warto uwzględnić także koszty i sposób transportu opału. Koncerny z reguły nie zajmują się dowozem paliwa, a średnia cena usług świadczonych przez Kwalifikowanych Dostawców Węgla oscyluje wokół kwoty 200 zł.
Prywatne składy opału mogą zaoferować klientom wygodną dostawę węgla we wskazane miejsce. Niektórzy wciąż nie pobierają za to dodatkowej opłaty, a inni przerzucają ten wydatek na kupującego, tłumacząc swoją decyzję rosnącymi kosztami transportu.
Warto pamiętać także o tym, że porównywanie danego sortymentu wyłącznie na podstawie jego ceny nie zawsze ma sens. Produkty o wyższej kaloryczności zazwyczaj kosztują nieco więcej, ale dostarczają dużo ciepła i charakteryzują się niską zawartością popiołu oraz siarki. Czasem warto zdecydować się na droższy węgiel, który będzie się spalał zdecydowanie wolniej niż opał z półki ekonomicznej.
Dlaczego węgiel drożeje? Eksperci nie mają dobrych wieści
Na przełomie września i października ceny węgla kamiennego wyraźnie wzrosły. To zjawisko nie powinno nas specjalnie dziwić, bo branża grzewcza mocno reaguje na sezonowe zmiany popytu. Jesienią zainteresowanie opałem jest większe niż latem, co bezpośrednio wpływa na wzrost cen. Okres największego popytu zazwyczaj przypada na wrzesień, październik i listopad, bo właśnie wtedy większość gospodarstw domowych przygotowuje zapasy węgla na zimę. Najtańsze oferty szybko się wyprzedają, a część lokalnych składów wydłuża czas realizacji zamówień. Dzisiaj najtrudniej jest kupić orzech i kostkę. Niektóre punkty przyznają, że klienci muszą czekać na dostawę tych sortymentów nawet przez 4–8 tygodni.
Nerwowa sytuacja na krajowym rynku wynika nie tylko z sezonowego wzrostu popytu. Przez konflikt na Bliskim Wschodzie część odbiorców zrezygnowała z gazu na rzecz węgla. Międzynarodowa Agencja Energetyczna prognozuje, że światowy popyt na ten surowiec w 2026 roku osiągnie rekordowe 8,94 mld ton. W Polsce produkcja energii elektrycznej z węgla kamiennego w pierwszym kwartale 2026 roku była o ponad 7% wyższa niż rok wcześniej.
PGG zwiększyła planowane wydobycie węgla na 2026 rok, a do Polski trafia więcej paliwa energetycznego z zagranicy, jednak sytuację komplikuje niski poziom krajowych zapasów – w czerwcu zwały węgla liczyły łącznie 3,1 mln ton, a to aż o 2,2 mln ton mniej niż rok wcześniej. Ministerstwo Aktywów Państwowych uspokaja jednak, że obecnie nie ma podstaw, by mówić o poważnym zagrożeniu brakiem węgla dla gospodarstw domowych. Resort wskazuje, że zwiększone zainteresowanie opałem przed sezonem grzewczym jest zjawiskiem sezonowym.