Ogrzewanie drewnem czy pelletem? Liczymy cenę każdej kWh

Ogrzewanie domu paliwem stałym wróciło do łask po skokach cen gazu i energii elektrycznej. Właściciele kotłów na biomasę najczęściej wahają się między tradycyjnym drewnem liściastym – zwłaszcza dębem – a pelletem. Oba rozwiązania uchodzą za stosunkowo tanie i dostępne, ale różnią się nie tylko ceną zakupu, lecz także kalorycznością, wygodą obsługi, sprawnością spalania i kosztami eksploatacji. Dlatego pytanie „co się bardziej opłaca” nie ma jednej odpowiedzi – wszystko zależy od tego, jak liczymy koszt jednostki energii oraz jakim urządzeniem grzewczym dysponujemy.
- Dąb opałowy – tradycja, wysoka kaloryczność i niska cena zakupu
- Pellet drzewny – wygoda i przewidywalność spalania
- Twarde liczby – ile kosztuje 1 kWh ciepła z dębu i z pelletu?
- Komfort użytkowania, magazynowanie i codzienna obsługa
- A gdyby spojrzeć na to inaczej? Ekonomia to nie wszystko
Dąb opałowy – tradycja, wysoka kaloryczność i niska cena zakupu
Drewno dębowe od lat uznawane jest za jedno z najbardziej wartościowych paliw stałych. Ma dużą gęstość, długo się spala i generuje stabilne ciepło. W praktyce sezonowane drewno liściaste osiąga wartość opałową rzędu 4,0–4,3 kWh z kilograma, co stawia je powyżej wielu innych gatunków. Problem zaczyna się przy wilgotności – świeżo ścięty dąb potrafi mieć ponad 40–50% wody, a to oznacza drastyczny spadek efektywności spalania i większe zużycie. Aby osiągnąć odpowiednie parametry energetyczne, drewno powinno schnąć co najmniej 18–24 miesiące. Bez tego rachunek ekonomiczny przestaje się spinać.
Na korzyść dębu działa natomiast cena. W wielu regionach metr przestrzenny kosztuje zauważalnie mniej niż równoważna energetycznie ilość pelletu. Przy zakupie bezpośrednio od leśnictwa lub lokalnych dostawców można zejść z kosztów jeszcze niżej. Trzeba jednak doliczyć własną pracę: cięcie, łupanie, magazynowanie, przenoszenie i codzienne dokładanie do kotła. W domu ogrzewanym drewnem obsługa instalacji bywa czasochłonna.
Pellet drzewny – wygoda i przewidywalność spalania
Pellet to paliwo przetworzone, powstające z trocin i odpadów drzewnych sprasowanych pod wysokim ciśnieniem. Dzięki niskiej wilgotności (zwykle 6–10%) ma stabilną wartość opałową, najczęściej w granicach 4,6–5,0 kWh/kg. Oznacza to, że z tej samej masy uzyskujemy więcej energii niż z drewna. Dodatkowo granulowana forma pozwala na automatyczne podawanie paliwa do kotła, co znacząco ogranicza obsługę. Użytkownik uzupełnia zasobnik co kilka dni, a sterownik reguluje spalanie samodzielnie.
Cena pelletu jest jednak bardziej wrażliwa na sytuację rynkową i sezonowość. W latach zawirowań surowcowych potrafiła rosnąć gwałtownie. Z drugiej strony spalanie w nowoczesnym kotle pelletowym osiąga sprawność 85–92%, podczas gdy tradycyjny kocioł na drewno często pracuje poniżej 70%. W efekcie koszt uzyskania 1 kWh ciepła bywa zbliżony, a czasem nawet niższy niż w przypadku drewna. Warto więc porównywać nie cenę tony, lecz koszt energii dostarczonej do instalacji.

Twarde liczby – ile kosztuje 1 kWh ciepła z dębu i z pelletu?
Jeśli przyjmiemy orientacyjne dane: dąb sezonowany 4,2 kWh/kg i sprawność kotła 70%, to z kilograma otrzymujemy około 2,9 kWh użytecznego ciepła. Przy cenie przykładowo 700–800 zł za metr przestrzenny (w przeliczeniu około 450–500 kg suchego drewna) koszt 1 kWh może wynosić około 0,35–0,40 zł. To atrakcyjny wynik, ale tylko przy dobrze wysuszonym paliwie i sprawnym kotle. Wilgoć lub przestarzała instalacja szybko podnoszą koszt.
Dla pelletu, przy kaloryczności 4,8 kWh/kg i sprawności kotła 90%, z kilograma uzyskujemy około 4,3 kWh ciepła. Gdy tona kosztuje 1400–1600 zł, cena 1 kWh mieści się zwykle w przedziale 0,32–0,37 zł. Różnice są więc niewielkie. W praktyce pellet wygrywa przewidywalnością i stabilnością parametrów, a dąb może być tańszy przy tanim zakupie i własnej pracy. Ekonomia zależy od lokalnych cen oraz technologii spalania, a nie od samego rodzaju paliwa.
Komfort użytkowania, magazynowanie i codzienna obsługa
Drewno wymaga miejsca. Kilka metrów przestrzennych to cała wiata lub część garażu. Do tego konieczne jest długie sezonowanie, ochrona przed deszczem i dobra wentylacja. Codzienna eksploatacja oznacza dokładanie do paleniska, czyszczenie popiołu i ręczne sterowanie temperaturą. Dla części użytkowników to akceptowalne, dla innych uciążliwe. Komfort jest tu po prostu niski, choć prostota systemu bywa zaletą – mniej elementów, mniej awarii.
Pellet zajmuje mniej przestrzeni i można go przechowywać w workach lub w zasobniku. Automatyka ogranicza kontakt z paliwem do minimum, a spalanie jest czystsze – mniej sadzy, mniej popiołu, stabilna praca kotła. W dłuższej perspektywie oznacza to też niższe koszty serwisowe i rzadsze czyszczenie komina. Jeżeli ktoś stawia na wygodę i stałą temperaturę bez ciągłego doglądania kotłowni, pellet zwykle okazuje się bardziej racjonalnym wyborem.
A gdyby spojrzeć na to inaczej? Ekonomia to nie wszystko
Warto pamiętać, że koszt paliwa to tylko część rachunku. Liczą się także: czas poświęcony na obsługę, inwestycja w kocioł, dostępność surowca w regionie oraz wymagania środowiskowe. W niektórych gminach stare piece na drewno są sukcesywnie wycofywane, podczas gdy kotły pelletowe łatwiej spełniają normy emisyjne. Z drugiej strony drewno kupione lokalnie może mieć mniejszy ślad transportowy niż pellet dowożony z daleka. Decyzja powinna uwzględniać cały system, nie pojedynczą cenę.
Najlepszym rozwiązaniem jest dopasowanie paliwa do stylu życia domowników. Osoby pracujące poza domem i oczekujące bezobsługowości częściej wybierają pellet, ponieważ automatyka zapewnia stałą temperaturę i ogranicza ingerencję użytkownika. Z kolei tam, gdzie dostęp do taniego drewna jest łatwy, a obsługa kotłowni nie stanowi problemu, dąb nadal może generować niższy koszt sezonu grzewczego. Ostatecznie nie chodzi o to, które paliwo jest „lepsze”, lecz które w konkretnych warunkach daje najkorzystniejszy bilans ceny, wygody i niezawodności instalacji.