450 tysięcy gospodarstw domowych i zaledwie 1,17 mln ton produkcji. Polski rynek pelletu zderzył się ze ścianą

Wielu Polaków liczyło na to, że wraz z końcem sezonu grzewczego rozwiążą się problemy z dostępnością pelletu drzewnego. Ostatnie miesiące przyniosły pewną stabilizację, ale posiadacze kotłów na biomasę woleli działać z wyprzedzeniem. Czy zwiększony popyt ponownie doprowadzi do rynkowego kryzysu? Eksperci tłumaczą, dlaczego w Polsce brakuje pelletu.
- Zimą wyczerpali zapasy, a latem ruszyli na zakupy
- Popyt przekracza możliwości produkcyjne rynku
- Producenci pelletu narzekają na brak surowca
- Czeka nas powtórka z lutego? Eksperci mają ważną wiadomość
Zimą wyczerpali zapasy, a latem ruszyli na zakupy
Sezon grzewczy 2025/2026 był bardzo trudnym czasem dla osób ogrzewających domy pelletem drzewnym. Na początku roku Polskę nawiedziły siarczyste mrozy. Ochłodzenie doprowadziło do gwałtownego wzrostu zużycia opału, a to sprawiło, że zapasy magazynowe sprzedawców oraz producentów bardzo szybko się wyczerpały.
Rynek pelletu załamał się pod wpływem gwałtownego wzrostu zapotrzebowania na paliwo. Wielu Polaków źle oszacowało zapotrzebowanie na opał na początku sezonu grzewczego albo celowo rezygnowało z gromadzenia zapasów, co spowodowało, że w lutym magazyny należące do handlarzy świeciły pustkami. Właściciele domów jednorodzinnych nie byli przygotowani na falę mrozów, podobnie jak producenci oraz dystrybutorzy pelletu.
Gdy temperatury na zewnątrz spadły do –20 stopni Celsjusza, posiadacze kotłów na biomasę zaczęli szukać pelletu u producentów, dystrybutorów, a nawet w marketach. Przy tak dotkliwych mrozach zapotrzebowanie na pellet mogło wzrosnąć nawet trzykrotnie. W lutym ceny pelletu osiągały ponad 2500 zł za tonę. Trudne doświadczenia z poprzedniej zimy sprawiły, że w tym roku konsumenci zaczęli przygotowywać zapasy dużo wcześniej. Wysoki popyt sprawił, że w lipcu 2026 średnia cena pelletu klasy A1 ponownie przekroczyła 2000 zł/t.
Popyt przekracza możliwości produkcyjne rynku
Dlaczego tak wielu sprzedawców pelletu narzeka na niską dostępność paliwa? Pierwszym tropem jest oczywiście spadek produkcji tego opału. Okazuje się jednak, że w 2025 roku krajowa produkcja pelletów i brykietów z drewna wyniosła 1,17 mln ton, czyli była aż o 24,2% wyższa niż rok wcześniej. Rynek nie był w stanie zaspokoić gwałtownie rosnącego zapotrzebowania na opał ze względu na powiększającą się liczbę gospodarstw domowych, które używają kotłów na pellet. Aktualnie z takiego ogrzewania korzysta aż 450 tys. gospodarstw, a ich roczne zapotrzebowanie na paliwo wynosi około 2 mln ton.
Polacy chętnie instalowali kotły na biomasę za sprawą dotacji z „Czystego Powietrza”. Do końca czerwca 2026 roku w ramach programu udzielono dofinansowania do 157 360 kotłów na biomasę, z czego około 80% stanowiły właśnie urządzenia na pellet. Wzrost liczby użytkowników takich źródeł ciepła nie był równoznaczny z dynamicznym wzrostem podaży. Możliwości produkcyjne rynku są ograniczone, a eksperci ostrzegają, że okresowe problemy z dostępnością pelletu mogą się powtarzać.

Producenci pelletu narzekają na brak surowca
Największym problemem po stronie podażowej jest niewystarczająca ilość surowca wykorzystywanego do produkcji pelletu. Ten granulat jest wytwarzany przede wszystkim z trocin i zrębków stanowiących pozostałości po przetwarzaniu drewna. Producenci pelletu są więc w pewnym stopniu uzależnieni od aktywności tartaków i zakładów zajmujących się przerobem drewna.
W 2025 roku przerób drewna wynosił około 37,2 mln m³. W 2022 roku było to około 41,3 mln m³, a w 2018 – 40,8 mln m³. Spowolnienie w branży meblarskiej sprawiło, że wytwórcy pelletu nie mogą z dnia na dzień zwiększyć produkcji. Zimą niektóre zakłady musiały czasowo wstrzymać działalność ze względu na brak trocin i zrębków.
Producenci pelletu muszą konkurować o biomasę z innymi odbiorcami. Trociny, zrębki i pozostałe surowce drzewne są potrzebne między innymi energetyce zawodowej, ciepłownictwu oraz producentom płyt, mebli i papieru. Zwiększone zapotrzebowanie jednej branży może wpływać na dostępność surowca w innych sektorach.
Czeka nas powtórka z lutego? Eksperci mają ważną wiadomość
Mroźna zima ujawniła słabe strony rynku, ale problemy z dostępnością pelletu wynikają także z nadmiernego popytu i ograniczonej podaży surowca. Kolejnym problemem są niewielkie zapasy magazynowe i duża konkurencja ze strony energetyki czy ciepłownictwa.
Dalszy wzrost zapotrzebowania na pellet ze strony odbiorców prywatnych oraz większych podmiotów może zwiększyć znaczenie importu. Wiele wskazuje na to, że w nadchodzących latach branża będzie podatna na nagłe wzrosty cen związane z niską dostępnością opału.
Nie oznacza to wcale, że w najbliższych tygodniach na polskim rynku zabraknie pelletu. Przedstawiciele Polskiej Rady Pelletu podkreślali, że nie ma sygnałów świadczących o bezpośrednim ryzyku niedoboru paliwa. Nie zmienia to jednak faktu, że przy zwiększonym popycie ceny opału mogą wzrosnąć.