Dokąd naprawdę ucieka ciepło z domu? Śledztwo, które obala popularne przekonania

Niektórzy właściciele domów stale zmagają się z wysokimi rachunkami za ogrzewanie. Większość z nich wini za to nieszczelną izolację ścian zewnętrznych lub okna. Jednak tak naprawdę, ciepło może uciekać z budynku również w innych, wydawałoby się mało ważnych miejscach. Przekonał się o tym Łukasz, który przeprowadził własne śledztwo.
- Ściany zewnętrzne miały wychładzać pomieszczenia – okazało się, że dobrze izolują
- Strop i okna w domu jednorodzinnym – pierwszy ważny trop w poszukiwaniu nieszczelności
- Największe zaskoczenie pojawiło się po stronie wentylacji
Ściany zewnętrzne miały wychładzać pomieszczenia – okazało się, że dobrze izolują
Łukasz posiada dom jednorodzinny, który wybudowano pod koniec lat osiemdziesiątych. Kilkanaście lat temu budynek został ocieplony wełną mineralną, a stare okna drewniane zostały wymienione na nowe przeszklenia z plastikowymi ramami.
Niestety ogrzewanie domu każdego roku generowało pokaźne wydatki. Łukasz od początku uważał, że winne są ściany. Mężczyzna myślał, że izolacja została wykonania nieprawidłowo lub straciła swoją wydajność pod wpływem lat.
To właśnie izolacja ścian jest najczęściej brana pod uwagę przy poszukiwaniach nieszczelności w izolacji. Łukasz był niemal pewny, że konieczne będzie usunięcie starego ocieplenia i zastąpienie go nowym. Znajomy przekonał go do wykorzystania kamery termowizyjnej. Już pierwsze badanie termowizyjne wskazało zupełnie inne kierunki poszukiwań, o których Łukasz nawet nie pomyślał. Jedno było pewne, ocieplenie na ścianach zewnętrznych było szczelne i pozbawione mostków termicznych.
Strop i okna w domu jednorodzinnym – pierwszy ważny trop w poszukiwaniu nieszczelności
Przeprowadzone badania termowizyjne wskazały kilka kluczowych elementów budynku, które mogły odpowiadać za wychładzanie pomieszczeń. Łukasz przyznaje, że z początku nawet nie pomyślał o dachu, a właściwie o przestrzeni pod nim.
Nad górną kondygnacją mieszkalną znajdował się nieużytkowany strych. Strop był prowizorycznie ocieplony ułożoną warstwowo wełną mineralną i wiórami. Izolację wykonał jeszcze poprzedni właściciel budynku. Łukasz był pewny, że taka izolacja spełnia swoje zadanie, a brak kompletnej posadzki zupełnie mu nie przeszkadzał.
Badania termowizyjne wykazały, że strop jest mocno wychłodzony. Według fachowca, to właśnie ten element sprawia, że pomieszczenia na piętrze zawsze są chłodniejsze niż te na parterze. Ocieplenie stropu na strychu stało się priorytetem, jednak na tym nie koniec.
W budynku znajdowało się jeszcze kilka starych, niewymienionych wcześniej okien. Badanie termowizyjne wskazało w ich miejscu duże mostki termiczne. Łukasz podkreśla, że już dawno powinien zdecydować się na ten krok. Wymiana kilku okien na nowe nie była dużym obciążeniem finansowym, a faktycznie poprawiła parametry budynku.

Największe zaskoczenie pojawiło się po stronie wentylacji
Ostatnim tropem w poszukiwaniu nieszczelności była wentylacja grawitacyjna. Fachowiec wyjaśnił Łukaszowi, że wentylacja grawitacyjna pracuje tym intensywniej, im niższe temperatury panują na zewnątrz. To właśnie różnica temperatur sprawia, że zużyte, ciepłe powietrze jest odprowadzane przez przewody wentylacyjne.
Problem w tym, że wentylacja grawitacyjna w domu Łukasza pracowała ze zbyt dużą wydajnością. W kratkach wentylacyjnych nie było żadnej regulacji, a w niektórych pomieszczeniach, głównie w łazienkach utrzymywało się wrażenie nieprzyjemnego przeciągu. Rozwiązaniem stał się montaż regulowanych kratek wentylacyjnych, które ustabilizowały ciąg.
Jak widać na przykładzie domu Łukasza, wysokie rachunki za ogrzewanie były wynikiem kilku czynników, na które często nie zwraca się uwagi. Mężczyzna zdecydował się na ocieplenie stropu, wymienił najstarsze okna i poprawił regulację wentylacji grawitacyjnej. Jak sam przyznaje, rachunki za ogrzewanie lekko spadły, ale co najważniejsze, pomieszczenia mieszkalne zachowują znacznie większy komfort cieplny.