Ile kosztuje jedno rozpalenie kominka? Policzyliśmy drewno co do kilograma

Przyjemny wieczór przy kominku może nas kosztować od kilku do kilkudziesięciu złotych. Sprawdziliśmy, ile drewna zużywa typowy wkład kominkowy w trakcie kilku godzin pracy. Zobacz, ile kilogramów drewna musisz przygotować i dowiedz się, gdzie kupić opał w najlepszej cenie.
- Ile drewna spalamy w kominku podczas jednego wieczoru?
- Codzienne rozpalanie kominka pochłania kilkaset złotych miesięcznie
- Tańsze drewno oznacza większe nakłady pracy
- Metr sześcienny czy metr przestrzenny – jak mierzymy objętość drewna?
Ile drewna spalamy w kominku podczas jednego wieczoru?
Długie, jesienne i zimowe wieczory zyskują niepowtarzalny klimat, gdy spędzamy je przy rozpalonym kominku. Ciepło bijące z paleniska i przyjemne strzelanie płonącego drewna sprzyjają odprężeniu, ale miłośnicy domowego klimatu powinni pamiętać o tym, że każde rozpalenie kominka wiąże się z pewnym wydatkiem. Aby obliczyć koszt jednego wieczoru spędzonego w ciepłym salonie, musimy oszacować, ile drewna rzeczywiście ląduje w palenisku.
W naszym przykładzie przyjmujemy średnie zużycie suchego drewna na poziomie 2,5 kg na godzinę. Jeżeli rozpalimy kominek o godzinie 17:00 i będziemy podtrzymywać ogień do 22:00, to w tym czasie spalimy około 12,5 kg suchego drewna. Przy sześciu godzinach zużycie drewna wynosiłoby około 15 kg, a przy czterech godzinach tylko 10 kg. Rzeczywiste wartości mogą być nieco inne, ponieważ o spalaniu drewna decydują także gatunek opału, sposób jego spalania, ciąg kominowy czy konstrukcja urządzenia grzewczego.
Zakładamy, że przeciętne gospodarstwo domowe podczas jednego wieczoru spala około 12,5 kg drewna, bo podtrzymuje ogień w kominku przez 5 godzin. W ciągu tygodnia do domowego paleniska trafi około 87,5 kg drewna. Po 30 dniach będzie to aż 375 kg.
Codzienne rozpalanie kominka pochłania kilkaset złotych miesięcznie
Osoby regularnie palące w kominku powinny rozważyć zakup większej ilości drewna i magazynowanie opału w suchym, bezpiecznym miejscu, bo w ten sposób mogą wynegocjować lepszą cenę. Co ciekawe, dzisiaj ceny opału są silnie zróżnicowane. Za sezonowane drewno twardych gatunków liściastych można zapłacić nawet 600–700 zł/mp. Na szczycie zestawienia cenowego niezmiennie znajdują się grab, buk i dąb. Poszukiwacze okazji mają jednak szansę, by kupić sezonowane, jakościowe drewno w dobrej cenie. Lokalne składy opału przygotowują okresowe wyprzedaże – w takim momencie cena drewna może być zdecydowanie niższa.
Przyjmijmy jednak, że właściciel kominka kupił gotowe, suche drewno bukowe za 660 zł/mp. Jeden metr przestrzenny takiego opału waży około 500 kg, co oznacza, że jeden kilogram opału kosztuje około 1,32 zł. Podczas jednego wieczoru spalimy 12,5 kg drewna, co wiąże się z wydatkiem na poziomie 16,50 zł. Przy codziennym rozpalaniu kominka pozornie niewielka kwota szybko zmieni się w zauważalny wydatek. W ciągu jednego tygodnia kominek pochłonie około 115,50 zł, a po miesiącu ta kwota wzrośnie do 495 zł.
Więcej pieniędzy wydadzą osoby, które kupują opał w małych opakowaniach. Dzisiaj jeden 10-kilogramowy worek z drewnem grabowym może kosztować około 24 zł, czyli 2,40 zł/kg. Przy tej cenie rozpalenie kominka na cały wieczór wygeneruje wydatek na poziomie 30 zł. Po tygodniu koszty wyniosą 210 zł, a po miesiącu aż 900 zł. Chociaż małe worki są wygodną opcją, to zdecydowanie nie należą do najtańszych rozwiązań.

Tańsze drewno oznacza większe nakłady pracy
Osoby oszczędne nie kupują wysuszonych i pociętych polan, tylko zaopatrują się w drewno w nadleśnictwie. Świeży surowiec jest najtańszy, ale trzeba pamiętać, że opał wywożony bezpośrednio z lasu nie nadaje się do natychmiastowego spalenia w kominku. Jego nabywca musi bowiem samodzielnie przetransportować, pociąć, połupać, poukładać i wysuszyć opał.
Cena drewna opałowego z nadleśnictwa może oscylować wokół kwoty 200–400 zł/m³. Jeszcze mniej zapłacimy, jeśli zdecydujemy się na pozyskanie drewna metodą samowyrobu – w takim przypadku cena surowca może spaść poniżej 100 zł/m³.
Drewno z nadleśnictwa mocno różni się od surowca, który można kupić na prywatnym składzie. Ceny w nadleśnictwie zazwyczaj dotyczą metra sześciennego nieobrobionego drewna, a prywatni sprzedawcy posługują się metrami przestrzennymi. Po drugie, świeżo pozyskany opał trzeba wysuszyć. Sezonowanie drewna to czasochłonny proces, który może zająć od kilku miesięcy do dwóch lat.
Metr sześcienny czy metr przestrzenny – jak mierzymy objętość drewna?
Porównując ceny drewna w nadleśnictwie i na składach opału, dość łatwo wpaść w pułapkę związaną z jednostkami, którymi operują sprzedawcy. Metr sześcienny, potocznie nazywany kubikiem, to 1 m³ litego drewna. Metr przestrzenny uwzględnia również wolną przestrzeń pomiędzy ułożonymi polanami. Jeden metr przestrzenny pociętego opału odpowiada około 0,65 m³ drewna litego. Metr przestrzenny nasypowy oznacza z kolei, że polana nie są starannie poukładane, tylko luźno wsypane do skrzyni o określonej objętości. Warto pamiętać także o tym, że nie istnieje jeden uniwersalny przelicznik metra przestrzennego na kilogramy. Masa drewna zależy od jego gatunku oraz zawartości wody.
Najtańszym rozwiązaniem będzie zakup drewna w nadleśnictwie i samodzielne przygotowanie opału na jesień i zimę. W takim przypadku koszt palenia w kominku przez jeden wieczór może spaść poniżej 10 zł. Nie każdy może jednak pozwolić sobie na magazynowanie większej ilości drewna oraz samodzielne łupanie i suszenie takiego surowca, dlatego dawno sezonowane, mimo wyższej ceny wciąż cieszy się dużą popularnością.