Rekordziści zapłacą 10 tys. zł więcej. Nowy podatek od ogrzewania przeraża ludzi

Według najczarniejszych scenariuszy gospodarstwa ogrzewające dom paliwami kopalnymi mogą płacić nawet 10 tys. złotych więcej. Wszystko przez europejski podatek ETS2, który ma ograniczać emisje. Czy rzeczywiście powinniśmy spodziewać się najgorszego?
Z tego artykułu dowiesz się:
Co to jest ETS2?
Zatwierdzony w 2024 roku ETS2 jest częścią Europejskiego Systemu Handlu Emisjami CO2. Obejmuje transport indywidualny i mieszkalnictwo. Ponieważ skupia się na paliwach wysokoemisyjnych, których używamy w naszych piecach popularnie nazywa się go podatkiem od ogrzewania. Jego wprowadzenie planowane jest na 2027 rok, ale już teraz trwają próby oddalenia tego terminu.
Dla gospodarstw ogrzewających domy węglem, gazem ziemnym i gazem oznacza to przede wszystkim wzrost cen tych paliw. Opłatami bezpośrednio będą obarczeni nie użytkownicy a dostawcy, jednak to gospodarstwa domowe odczują zmianę najbardziej dotkliwie.
Podatek od ogrzewania budzi wiele wątpliwości. Jego dobrą stroną jest finansowanie transformacji energetycznej z uzyskanych pieniędzy. Możemy więc nadal liczyć na dopłaty i ulgi dla gospodarstw przeprowadzających termomodernizację, a także wsparcie gospodarstw objętych ubóstwem energetycznym.
Czy zapłacimy 10 tysięcy więcej za ogrzewanie?
Eksperci uspokajają, że znaczący wzrost kosztów ogrzewania to najczarniejszy scenariusz. Roczne koszty wzrosną, jednak przewidywana podwyżka powinna się mieścić w granicach 1000-3000 zł/rok. Poza tym będzie dotyczyć wyłącznie użytkowników paliw wysokoemisyjnych. Mityczne 10 tys. zł to przewidywane łączne wydatki za ogrzewanie węglem w latach 2027-2030, przypadające średnio na gospodarstwo. Nawet w kolejnej fazie wdrażania systemu roczny koszt dla jednego domu nie powinien wzrosnąć ponad 5-7 tysięcy złotych rocznie.
Mimo wszystko dla przeciętnego polskiego gospodarstwa to dużo. Tym bardziej, że jeszcze kilka lat temu kotły na gaz były reklamowane jako ekologiczne, co zachęcało do ich kupna. Polacy, którzy przeprowadzali termomodernizację w poprzednich latach mogli zamontować sam kocioł na gaz lub kocioł w systemie hybrydowym z pompą ciepła. Teraz będą płacić za emisje, tak jak użytkownicy pieców na węgiel.

Potrzebujemy więcej czasu na transformację
Wprowadzenie podatku od ogrzewania już w 2027 roku to za szybko jak na nasze warunki. Polska będzie próbowała opóźnić realizację nowego systemu. Z drugiej strony już teraz jesteśmy spóźnieni z decyzją i grożą nam kary ze strony UE. Dlatego oddalenie podatku może się okazać niemożliwe.
Niezależnie od tego czy uda się przesunąć w czasie podatek od ogrzewania, długofalowa polityka UE w tej kwestii raczej się nie zmieni. W jakimś momencie będziemy musieli zacząć płacić więcej za paliwa wysokoemisyjne. Te zmiany mają bezpośrednio dotknąć dystrybutorów paliwa, ale w praktyce odczują je zwykli obywatele. Dlatego już dziś warto pomyśleć o przystosowaniu domu do ogrzewania innymi paliwami.
Co zamiast węgla i gazu?
Możliwości jest wiele. Oprócz faworyzowanych przez UE pomp ciepła podatkiem nie zostaną objęte biopaliwa, w tym również biogaz, ani węgiel drzewny. Właściciele kotłów na pellet mogą na razie spać spokojnie. Warto dodać, że oprócz pelletu drzewnego, popularny staje się pellet słonecznikowy, który jest porównywalny pod względem ceny i wydajności.
Źródła energii cieplnej, które warto rozważyć jako alternatywę węgla i gazu to:
biopaliwa, w tym pellety i biogaz
drewno (szczególnie jeśli używamy pieca zgazowującego drewno)
piece elektryczne
pompy ciepła.
Jako pomocnicze źródło ciepła można zainstalować kolektory słoneczne na dachu. Jest to dobry i niedrogi sposób na ogrzanie wody użytkowej. W przypadku systemu hybrydowego z pompą ciepła mogą one dodatkowo obniżać zużycie energii elektrycznej. Innym sposobem na minimalizację kosztów ogrzewania jest zasilanie pompy z własnej instalacji fotowoltaicznej.
Wymiana pieca na węgiel i zastąpienie go urządzeniami OZE lub kotłem na paliwa niskoemisyjne jmoże być dofinansowane z programu „Czyste powietrze” i innych lokalnych programów modernizacyjnych. Dopłaty dostaniemy też do ocieplenia i modernizacji izolacji termicznej budynku. Sytuacja nie jest więc beznadziejna.