Zmowa cenowa czy rynek? Skąd się biorą horrendalne ceny pelletu?

Mimo dobrze rozwiniętego przemysłu drzewnego ceny pelletu w kraju nad Wisłą biją niechlubne rekordy. Biomasa jest już tak droga, że wielu Polaków woli jechać na zakupy do Niemiec. Jakie czynniki wpływają na tak wyraźne różnice w cenach? Czy kupowanie pelletu za zachodnią granicą rzeczywiście się opłaca?
- Niemcy płacą za pellet mniej niż Polacy – różnica jest wyraźna
- Dlaczego polski pellet kosztuje więcej niż niemiecka biomasa?
- Czynniki kształtujące cenę pelletu drzewnego
- Jaka przyszłość czeka polski rynek pelletu? Czy ceny się ustabilizują?
Niemcy płacą za pellet mniej niż Polacy – różnica jest wyraźna
Początek 2026 roku to czas, gdy ceny pelletu na polskim rynku poszybowały w górę. Ze względu na poważne problemy po stronie podaży wiele lokalnych składów wyprzedało wszystkie zapasy tego paliwa. Posiadacze kotłów na biomasę znaleźli się w trudnej sytuacji, bo ciężko jest znaleźć pellet na sprzedaż, a tam, gdzie wciąż jest dostępny, kosztuje zdecydowanie więcej niż jeszcze dwa miesiące temu. Część hurtowni i składów opału sprzedaje dziś pellet w cenie 2000–2500 zł/t, a w niektórych marketach tona workowanej biomasy kosztuje niespełna 3000 zł.
Niemieckie instytuty branżowe podają, że cena pelletu drzewnego na początku 2026 roku wynosiła w tym kraju około 1700–1800 zł. Nieco więcej trzeba zapłacić za biomasę z marketu – w tym przypadku jedna tona opału kosztuje około 1900 zł. Oznacza to, że nawet zakupy w niemieckich sklepach wielkopowierzchniowych mogą okazać się bardziej opłacalne niż zamawianie pelletu na lokalnych, polskich składach. Z takiej opcji korzystają przede wszystkim osoby, które mieszkają blisko niemieckiej granicy i są w stanie samodzielnie zorganizować transport opału.
Dlaczego polski pellet kosztuje więcej niż niemiecka biomasa?
Dlaczego ceny pelletu w Polsce i Niemczech tak bardzo się od siebie różnią? Dzisiaj głównym winowajcą wysokich cen w kraju nad Wisłą jest niska podaż surowca wykorzystywanego do produkcji biomasy, czyli trocin. Przez mrozy na krajowym rynku pojawił się zastój – niektóre tartaki wstrzymały działalność, a producenci pelletu utracili dostęp do odpadów potartacznych, z których wytwarzany jest opał. Na zachodzie sytuacja jest spokojniejsza, bo ogromny przemysł drzewny w Niemczech zapewnia stały dostęp do trocin, a wysoka podaż obniża koszty produkcji.
Różnice cenowe pomiędzy niemieckim a polskim rynkiem pelletu pogłębiły się na początku 2026 roku. Wcześniej stawki obowiązujące w obu krajach były do siebie zbliżone. Osoby szukające pelletu w kraju nad Wisłą wspominają czasem, że drożyzna może być wynikiem zmowy cenowej. Niektórzy oskarżają producentów o spekulację. W Niemczech prawdopodobnie nie doszłoby do podobnej sytuacji, bo sąsiedzi zza zachodniej granicy mają dostęp do oficjalnych, rynkowych cen pelletu, które co miesiąc są aktualizowane przez DEPI, czyli Niemiecki Instytut Pelletu.
W Polsce dostęp do informacji dotyczących cen rynkowych jest ograniczony. Rodacy muszą samodzielnie porównywać ceny widniejące w ogłoszeniach oraz w reklamach i na tej podstawie wywnioskować, jaka jest aktualna wartość jednej tony pelletu. Instytucje rządowe nie raportują comiesięcznego indeksu cenowego tak, jak DEPI.

Czynniki kształtujące cenę pelletu drzewnego
Analizy z minionych lat pokazują, że cena jednej tony pelletu na polskim rynku z reguły jest o około 100 zł wyższa niż na rynku niemieckim. Przy większych zakupach możemy więc mówić o wyraźnych różnicach. Ceny detaliczne pelletu są kształtowane m.in. przez marże oraz liczne koszty, które mogą się kumulować w sezonie grzewczym. Polska jest krajem o rozproszonej zabudowie jednorodzinnej, przez co same koszty dostawy opału nierzadko wynoszą od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.
Warto pamiętać o tym, że zanim pellet dotrze do klienta, najpierw trafia do handlowca, następnie do składu lub hurtowni, a czasem do marketu lub sprzedaży detalicznej. Każdy z tych pośredników pobiera marżę, ale też każdy ponosi koszty magazynowania paliwa. Im dłuższy łańcuch, tym wyższa cena pelletu. Wbrew pozorom to nie zawsze producent zarabia najwięcej na worku pelletu. Na największy zysk częściej mogą liczyć sprzedawcy detaliczni. Cena jednej tony pelletu z marketu jest nawet o kilkaset złotych wyższa niż identyczny opał z hurtowni.
Cena detaliczna pelletu na polskim rynku zawiera VAT w wysokości 23%. W Niemczech ten sam podatek wynosi jedynie 19%, co również może decydować o nieco niższych cenach pelletu za granicą.
Jaka przyszłość czeka polski rynek pelletu? Czy ceny się ustabilizują?
Aktualne ceny pelletu w Polsce wzbudzają niepokój. Za kilka tygodni sytuacja na rynku powinna się ustabilizować. Nagły spadek temperatury doprowadził do zakłóceń w łańcuchu dostaw, jednak już niebawem podaż pelletu powinna wrócić do poziomu z końcówki zeszłego roku, co przełoży się na obniżkę cen.
W Niemczech cena referencyjna pelletu podlega standaryzacji dzięki indeksowi DEPI, a klienci nastawiają się na większe zakupy. Sprzedawcy hurtowi stale ze sobą rywalizują, a presja konkurencji nierzadko prowadzi do obniżania cen. Polacy wciąż nie przyzwyczaili się do kupowania większych partii pelletu jeszcze przed rozpoczęciem sezonu grzewczego. Wielu Polaków nie gromadzi zapasów paliwa – zamiast tego wolimy dokupić kilka worków biomasy, jeśli zajdzie taka potrzeba. W ten sposób oddajemy więcej pieniędzy sprzedawcom detalicznym i pośrednikom.
Najważniejszym problemem, z którym mierzy się obecnie polski rynek pelletu, jest oczywiście ograniczona dostępność surowca. Ważnym krokiem w kierunku obniżenia lub ustabilizowania cen biomasy byłoby skrócenie łańcucha dostaw oraz publikowanie cyklicznych, oficjalnych wskaźników dotyczących rynkowych cen pelletu.