Narasta kryzys na rynku pelletu. Magazyny świecą pustkami, a producenci łapią opóźnienia

W ostatnich latach kotły na biomasę zyskały dużą popularność. Zainteresowanie ekologicznym paliwem sprawiło, że tej zimy popyt na pellet jest wyjątkowo duży. Ze względu na rosnącą liczbę kupujących i większe zużycie opału związane z mrozami na składach zaczyna brakować biomasy. To tylko przejściowe problemy z dostępnością surowca czy początek poważnego kryzysu?
- Brak pelletu na składach – czy to powód do niepokoju?
- Problemy producentów odbijają się na cenie biomasy
- Co jeszcze wpływa na ograniczoną dostępność pelletu?
- Czy w Polsce może zabraknąć pelletu?
Brak pelletu na składach – czy to powód do niepokoju?
Jeszcze kilka miesięcy temu pellet uchodził za łatwo dostępne i stosunkowo tanie paliwo. Właściciele kotłów na biomasę nie mieli się czym przejmować – wielu z nich nawet nie uzupełniało zapasów opału przed zimą, kupując jedynie tyle pelletu, by zaspokoić bieżące potrzeby. Wszystko zmieniło się w momencie, gdy Polskę nawiedziły silne mrozy. Zwiększone zużycie opału i trudne warunki produkcyjne sprawiły, że niektóre składy wyprzedały cały zapas biomasy.
Większość sprzedawców dobrze przygotowuje się do sezonu grzewczego – od listopada do lutego popyt na pellet może być nawet trzykrotnie większy niż latem. To dlatego, że wielu klientów odkłada zakup opału aż do momentu, gdy staje się to konieczne. Beztroska konsumentów sprawia, że składy opału w krótkim czasie muszą obsłużyć dziesiątki zamówień, co generuje poważne trudności logistyczne.
Lokalne problemy z dostępnością pelletu wynikają także z hurtowych zakupów biomasy dokonywanych przez duże zakłady z sektora energetyki i przemysłu. Przejściowe braki opału są więc konsekwencją rekordowego popytu i ograniczonej podaży.
Problemy producentów odbijają się na cenie biomasy
Produkcja pelletu nie jest procesem, który można przyspieszyć w taki sposób, by sprostać okresowym wzrostom popytu. Linie produkcyjne mają swoje ograniczenia technologiczne, a suszenie i granulacja biomasy wymagają czasu. Mrozy to trudny moment dla producentów pelletu – w tym okresie dostępność surowca może być ograniczona, co wpływa na spadek podaży.
Pan Damian jest lokalnym producentem pelletu i od 25 lat posiada własny tartak. Mężczyzna przyznaje, że w grudniu i styczniu jego zakład ogranicza produkcję granulatu ze względu na niewielką dostępność trocin. Z jego doświadczenia wynika, że w minionych latach niewielu klientów zamawiało pellet na początku roku. Tym razem jest zupełnie inaczej. Producent skarży się, że kupujący dzwonią właściwie bez przerwy, a przed biurem wiecznie ustawiają się kolejki. Pan Damian musi pracować od godziny piątej rano do dwudziestej pierwszej, a i tak nie nadąża z realizacją wszystkich zamówień.
Producenci i dystrybutorzy przyznają, że w skrajnych przypadkach klienci muszą czekać na dostawę nawet kilka tygodni. To generuje niepotrzebne spięcia, bo wielu kupujących potrzebuje opału na już. Nie oznacza to jeszcze, że w naszym kraju może zabraknąć pelletu, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że trudno dziś znaleźć biomasę w korzystnej cenie. Niektóre składy podwyższają ceny do około 1600–1700 zł za tonę pelletu, a w dużym markecie za taką samą ilość opału trzeba zapłacić nawet 2000 zł lub więcej.

Co jeszcze wpływa na ograniczoną dostępność pelletu?
Problemy z dostępnością pelletu są potęgowane przez utrudnienia natury logistycznej. Mrozy i opady generują poważne opóźnienia w dostawach – czasem sięgają one kilku–kilkunastu dni. Nawet jeśli producent wypuścił kolejną partię pelletu, nie oznacza to jeszcze, że trafi ona do klienta na czas.
Wielu dystrybutorów działa w modelu „just in time”, czyli sprowadza opał dopiero po złożeniu zamówienia. Przy stabilnym popycie taki system się sprawdza, ale gdy zapotrzebowanie na biomasę gwałtownie rośnie, czas realizacji znacznie się wydłuża.
Chociaż pellet jest stosunkowo lekkim paliwem, to zajmuje dużo miejsca, dlatego nie wszystkie składy mogą przechowywać w magazynie duże ilości opału. Takie ograniczenia sprawiają, że nawet niewielki skok popytu doprowadzi do chwilowych problemów z dostępnością towaru.
Czy w Polsce może zabraknąć pelletu?
Eksperci ostrzegają – rosnący popyt na biomasę w sektorze energetyki w przyszłości może doprowadzić do poważnych problemów z dostępnością pelletu dla odbiorców indywidualnych. Aktualnie braki na magazynach wynikają przede wszystkim z trudnych warunków pogodowych i powiązanego z nimi popytu na opał, jednak już za parę lat krajowy rynek może zmagać się z permanentnym niedoborem tego paliwa.
Chwilowe problemy z dostępnością pelletu nie oznaczają jeszcze poważnego kryzysu. Lokalne opóźnienia w dostawie biomasy mogą być frustrujące, ale klienci powinni po prostu uzbroić się w cierpliwość, a w przyszłości planować zakup opału z odpowiednim wyprzedzeniem. Najlepiej wyruszyć na zakupy w okresie, gdy popyt jest najmniejszy, a ceny najniższe, czyli późną wiosną lub latem.