To nie mróz jest winny wysokim cenom pelletu. Problem leży gdzieś indziej

Właściciele pieców na pellet dobrze znają momenty, gdy rachunki za opał nagle idą w górę. Dlaczego jednak ceny potrafią rosnąć także wtedy, gdy sezon grzewczy dawno się skończył? Sama gra popytu i podaży to tylko wierzchołek góry lodowej. Za kulisami działa cała sieć zależności: skaczące koszty transportu, unijne przepisy, a nawet światowe kryzysy i polityczne napięcia, które potrafią wywrócić rynek do góry nogami.
- Dlaczego pellet drożeje? Brakuje trocin
- Co podbija cenę pelletu: energia i VAT
- Dlaczego pellet drożeje? Pogoda i regulacje
- Kiedy kupować pellet, by płacić mniej
Dlaczego pellet drożeje? Brakuje trocin
Pellet powstaje głównie z trocin, czyli pozostałości po obróbce drewna w tartakach. Problem w tym, że dziś ten surowiec bywa trudno dostępny. Nawet same tartaki coraz częściej muszą konkurować o drewno. Zakup na przetargach leśnych staje się bardziej wymagający, a do wycinki potrzebne są odpowiednie zgody i formalności. Nie zawsze da się je szybko uzyskać – wiele zależy od przepisów i decyzji podejmowanych w danym kraju. Do tego trociny trafiają też do elektrowni oraz fabryk płyt drewnopochodnych. W efekcie presja na rynek rośnie, ceny surowca systematycznie idą w górę, a mniejsze firmy muszą coraz intensywniej walczyć o dostęp do materiału.
Część producentów pelletu nie dysponuje własnym zapleczem w postaci stałych dostaw trocin. Muszą więc kupować je na zewnątrz i dowozić, co od razu podnosi koszty wytworzenia opału. W praktyce przekłada się to na wyższe ceny dla odbiorców, bo to właśnie klienci ponoszą część wydatków wynikających z rywalizacji o resztki drzewne. Użytkownicy kotłów na pellet powinni pamiętać, że doniesienia o ograniczającej się dostępności drewna i trocin często oznaczają jedno: droższą biomasę w kolejnych miesiącach.
Co podbija cenę pelletu: energia i VAT
Produkcja pelletu to proces bardzo energochłonny. Całe linie technologiczne pracują na prądzie, a suszenie wiórów najczęściej odbywa się z użyciem gazu. Gdy stawki za energię idą w górę, rosną koszty po stronie wytwórców — a te podwyżki szybko są przenoszone na kupujących.
Na końcową cenę mocno wpływa też logistyka. Każdy etap łańcucha dostaw — od dowozu drewna do tartaku, przez przewóz wiórów, po rozwożenie gotowych, zapakowanych worków — generuje wydatki, które potrafią stanowić nawet około połowy kwoty widocznej na paragonie. Zimą, gdy warunki na drogach są trudniejsze, a paliwo dla transportu ciężkiego drożeje, te koszty potrafią wzrosnąć jeszcze bardziej.
Do tego dochodzą podatki. Polska, inaczej niż część państw UE, wciąż utrzymuje 23% VAT na pellet. Taka polityka fiskalna sprawia, że w szczycie sezonu grzewczego za ten sam pellet często płacimy nawet o kilkaset złotych więcej.

Dlaczego pellet drożeje? Pogoda i regulacje
Ceny pelletu potrafią zmieniać się z tygodnia na tydzień, a jedną z kluczowych przyczyn tych wahań jest pogoda. Gdy zima jest wyjątkowo mroźna, rośnie zapotrzebowanie na opał, a jednocześnie trudniej o surowiec do produkcji, czyli trociny. Do tego dochodzą problemy logistyczne — transport bywa utrudniony, dostawy trwają dłużej, a to zwykle przekłada się na wyższe stawki.
W ostatnim czasie w Polsce pojawiły się też nowe przepisy. Zaostrzone wymagania jakościowe wyeliminowały z obrotu najtańszy pellet, który nie spełniał norm. Na rynku zostały głównie produkty pewnego pochodzenia i o potwierdzonych parametrach, zazwyczaj droższe od niesprawdzonych zamienników. W praktyce oznacza to większy wydatek dla użytkowników kotłów, ale też bardziej przewidywalne spalanie, lepszą wydajność i mniej problemów w trakcie sezonu grzewczego.
Na koszt pelletu mocno oddziałuje również sytuacja międzynarodowa. Sankcje wobec ważnych eksporterów drewna ograniczyły podaż i wywołały zauważalne podwyżki. Swoje dokładają też utrudnienia w żegludze i transporcie morskim — chociażby w rejonie Kanału Sueskiego czy Morza Czerwonego. Każde opóźnienie w łańcuchu dostaw podbija koszty przewozu i sprawia, że pellet w Europie staje się mniej dostępny.
Kiedy kupować pellet, by płacić mniej
Najniższe stawki za pellet najczęściej trafiają się wiosną – to moment, gdy producenci chcą opróżnić magazyny, a popyt wyraźnie słabnie. W praktyce sprzedawcy potrafią wtedy obniżać ceny nawet o kilkanaście procent. Jesienią układ sił się odwraca: sklepy uzupełniają zapasy dużymi dostawami, a klienci zaczynają kupować opał „na już”. Efekt to wyższe ceny i dłuższe terminy realizacji. Wraz ze стартem kolejnego sezonu grzewczego koszt opału również zwykle idzie w górę.
Eksperci mówią o możliwej stabilizacji rynku pelletu w dłuższym horyzoncie, o ile sytuacja międzynarodowa nie przyniesie nowych napięć. W krótkim okresie właściciele kotłów na biomasę muszą jednak liczyć się z wahaniami cen. Dlatego opłaca się kupować poza sezonem, zestawiać oferty kilku dostawców i na bieżąco śledzić zmiany przepisów, które potrafią szybko przełożyć się na rachunek przy kasie.
Najważniejsze czynniki, które realnie podnoszą ceny pelletu, to:
- ograniczona dostępność trocin i rywalizacja firm o surowiec,
- rosnące koszty energii oraz gazu,
- wydatki na transport,
- stawka VAT,
- wymagania i normy jakościowe dla pelletu,
- konflikty geopolityczne oraz zakłócenia w handlu międzynarodowym,
- sezonowe skoki popytu i zmienność pogody.
Wahania cen pelletu wynikają z dość złożonego układu zależności. To nie tylko prosta gra popytu i podaży, ale też cały łańcuch powiązanych elementów – od polityki energetycznej UE, przez krajowe regulacje, po globalne kryzysy i utrudnienia logistyczne. Warto pamiętać, że długofalowy trend cenowy często ma inne źródła niż typowe, sezonowe „górki” i „dołki”. Świadomy kupujący patrzy na rynek szerzej niż przez pryzmat pojedynczej promocji: znaczenie ma to, co dzieje się w tartakach, na trasach transportowych, w portach i w decyzjach administracyjnych. Taka perspektywa ułatwia planowanie zakupów i zwiększa szansę, by uzupełnić zapas opału, zanim ceny ponownie pójdą w górę.