Pellet po 5000 zł za tonę? Sprawdziliśmy, za ile naprawdę da się go kupić w lutym 2026

Początek roku okazał się wyjątkowo trudny dla właścicieli kotłów na biomasę. Poważne problemy z dostępnością ekologicznego paliwa przełożyły się na wyraźny wzrost cen opału. Dzisiaj trudno znaleźć punkt sprzedaży, który oferuje pellet drzewny od ręki. Cena jednej tony granulatu w ciągu kilku tygodni wzrosła o kilkaset złotych!
- Ile kosztuje tona pelletu w lutym 2026?
- Dlaczego ceny biomasy gwałtownie wzrosły?
- Polacy szukają tańszego opału – wolimy kupować pellet w Niemczech
- Zmowa cenowa na rynku pelletu? Minister energii uspokaja
Ile kosztuje tona pelletu w lutym 2026?
Aktualnie ceny pelletu są silnie zróżnicowane. Jeśli szukamy biomasy dostępnej od ręki, musimy przygotować się na kwoty wynoszące nawet 2000–2500 zł za tonę opału. W wybranych punktach detalicznych, szczególnie tam, gdzie zapasy są ograniczone, pojawiają się oferty w okolicach 2300–2500 zł/t. Jeszcze jesienią 2025 roku tona pelletu kosztowała średnio 1400 zł, co oznacza wzrost nawet o 600–900 zł w ciągu zaledwie kilku tygodni.
Na lokalnych składach wciąż można znaleźć pellet w cenie około 1600 zł/t, ale nie są to częste przypadki. Większość sprzedawców zdecydowała się na wyraźne podwyżki na skutek wysokiego popytu oraz ograniczonej dostępności towaru. 15-kilogramowe worki z pelletem w sprzedaży detalicznej osiągają cenę około 30–35 zł, a w niektórych miejscach jest to nawet 45 zł. Jeszcze jesienią za takie opakowanie paliwa płaciliśmy jedynie 20–25 zł.
Luty charakteryzuje się bardzo dużą rozpiętością cenową pelletu. Istnieje szansa, że lokalni producenci sprzedadzą nam biomasę w cenie około 1400 zł/t, jednak hurtownie nie schodzą poniżej kwoty 1800–2300 zł/t. Jeszcze drożej może być u popularnych dystrybutorów paliwa.
Dlaczego ceny biomasy gwałtownie wzrosły?
Głównym powodem drastycznych podwyżek jest niedostateczna podaż wobec rosnącego popytu. Mroźna zima znacząco zwiększyła zużycie paliwa w gospodarstwach domowych. Właściciele kotłów, którzy nie zgromadzili zapasów jesienią, są zmuszeni, by dokupić pellet w styczniu lub w lutym.
Podwyżki cen są także konsekwencją problemów producentów. Silne mrozy doprowadziły do przestojów w fabrykach, a rynek zmaga się z poważnym niedoborem surowca. Tartaki i stolarnie ograniczyły przerób drewna – obecnie trudno zdobyć większą partię trocin, a ich cena sięga już kwoty 100 zł za metr przestrzenny.
Coraz więcej Polaków ogrzewa swoje domy przy pomocy kotła na biomasę. W samym 2025 roku dofinansowania z programu „Czyste Powietrze” przyczyniły się do wzrostu zapotrzebowania na pellet drzewny rzędu około 0,5 mln ton paliwa rocznie. Rynek nie jest w stanie zaspokoić tak dużego popytu w sytuacji, gdy wielu kupujących wyrusza na zakupy w tym samym momencie.

Polacy szukają tańszego opału – wolimy kupować pellet w Niemczech
Rosnące ceny i braki magazynowe sprawiły, że część klientów zaczęła szukać alternatyw za granicą. Co prawda pellet w Niemczech także podrożał, jednak skala podwyżek jest zdecydowanie mniejsza. Według danych opublikowanych przez Niemiecki Instytut Pelletu, cena biomasy na początku 2026 roku wynosiła tam 405,33 euro za tonę, czyli około 1715 zł.
Ceny pelletu w niemieckich sieciach budowlanych są zbliżone do tych z Polski, jednak za granicą można znaleźć nieco tańszą biomasę w workach, na przykład w cenie 6 euro. Lokalni sprzedawcy oferują pellet w cenie około 1700 zł za tonę, ale do tej kwoty trzeba jeszcze doliczyć koszty samodzielnego transportu.
W Polsce problemem jest nie tylko cena, ale i dostępność towaru. Część składów od kilku tygodni nie sprzedaje pelletu, a nowe dostawy wyprzedają się jeszcze przed rozładunkiem towaru. Klienci nierzadko muszą czekać na realizację zamówienia od kilku do kilkunastu dni.
Zmowa cenowa na rynku pelletu? Minister energii uspokaja
Wysokie ceny pelletu wywołują frustrację wśród osób, które zainwestowały w kocioł na biomasę. Niektórzy wybierają tańsze zamienniki, takie jak agropellet, owies czy pestki wiśni. Producenci przypominają jednak, że nie każdy kocioł jest przystosowany do takiego paliwa.
Sytuacja na rynku pelletu jest monitorowana przez UOKiK, ale dotychczas nie stwierdzono, by sprzedawcy stosowali zmowę cenową. Minister energii zapewnia, że w przypadku wystąpienia jakichkolwiek nieprawidłowości podejmie interwencję wraz z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych. Na ten moment gwałtowne podwyżki są traktowane jako konsekwencja mrozów, niskiej podaży i wysokiego popytu.
Zdaniem ekspertów sytuacja na rynku ustabilizuje się dopiero wiosną, gdy popyt na paliwo spadnie. Ceny pelletu w szczycie sezonu grzewczego zawsze są nieco wyższe, zatem aktualnie lepiej wstrzymać się z zakupem biomasy.