Ceny pelletu wymknęły się spod kontroli. Sprzedają po kilka worków na klienta

Mogłoby się wydawać, że pellet to jedno z najbardziej przewidywalnych paliw grzewczych. Poza sezonowymi wahaniami jego cena przez długi czas pozostawała stabilna. Niestety, początek 2026 roku przyniósł zaskakujące podwyżki, a prognozy na kolejne miesiące nie napawają optymizmem – posiadacze kotłów na biomasę będą płacić więcej.
- Rosnący popyt wpływa na ceny pelletu
- Dlaczego biomasa kosztuje coraz więcej?
- Tanio już było – eksperci rozwiewają wątpliwości
- Czy nadchodzące miesiące przyniosą kolejne podwyżki cen?
Rosnący popyt wpływa na ceny pelletu
Polacy coraz chętniej inwestują w kotły na biomasę – zainteresowanie tym źródłem ciepła z roku na rok jest coraz większe, zatem rośnie również popyt na pellet. Zarówno właściciele gospodarstw domowych, jak i duże podmioty działające w sektorach energetyki i przemysłu powoli rezygnują z węgla i wybierają biomasę. Ogromne zainteresowanie tym paliwem, trudne warunki atmosferyczne oraz przejściowe problemy z dostępnością surowca sprawiły, że ceny pelletu zaczęły gwałtownie rosnąć.
W minionych tygodniach odbiorcy indywidualni przekonali się, że pogłoski o lokalnych niedoborach pelletu są prawdziwe. Wielu producentów ma dziś ograniczony dostęp do trocin i zrębków, przez co zakłady wypuszczają mniejsze partie opału. Pellet nie zawsze trafia na rynek, bo często jest sprzedawany odbiorcom hurtowym. To sprawiło, że niektóre składy wyczerpały zapasy pelletu – na dostawę tego paliwa nierzadko trzeba czekać od kilku dni do kilku tygodni. Ograniczona podaż i rosnący popyt wpływają na podwyżki cen pelletu. Co gorsza, wiele wskazuje na to, że nie mamy do czynienia wyłącznie z sezonowym trendem.
Dlaczego biomasa kosztuje coraz więcej?
Siarczyste mrozy oraz sezonowy wzrost popytu przyczyniły się do drastycznych podwyżek cen pelletu – dzisiaj za tonę tego surowca nierzadko trzeba zapłacić od 2000 zł wzwyż. Największym problemem są jednak kurczące się zasoby biomasy. Z analiz przygotowanych na zlecenie Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że Polska nie dysponuje wystarczającą ilością biomasy drzewnej, by oprzeć transformację ogrzewnictwa na pellecie i drewnie.
Dalszy wzrost zużycia biomasy przez duże podmioty będzie prowadził do pogłębiania się niedoborów na rynku detalicznym. Prognozy na 2026 rok są przygnębiające: nawet przy stabilnej produkcji pelletu jego dostępność dla gospodarstw domowych może pozostawać ograniczona, a naturalnym następstwem niewystarczającej podaży będą kolejne podwyżki cen.

Tanio już było – eksperci rozwiewają wątpliwości
Warto pamiętać o tym, że na dostępność oraz ceny pelletu dość mocno wpływają lokalne uwarunkowania. W miejscach, gdzie przemysł drzewny jest dobrze rozwinięty, nie powinno brakować biomasy. W innych częściach kraju pellet może stać się paliwem drogim i trudno dostępnym.
Według najnowszych prognoz regionalne różnice w cenach pelletu mogą się pogłębiać. Właściciele kotłów na biomasę prawdopodobnie będą zmuszeni do planowania zakupów z wyraźnym wyprzedzeniem. Pellet nie będzie już tak tani, jak jeszcze kilka miesięcy temu.
Wielu Polaków czuje rozczarowanie, obserwując rozwój sytuacji na rynku biomasy. Pellet miał być tanim i bezpiecznym paliwem grzewczym, jednak ceny tego opału mogą nie wrócić do poziomu z zeszłorocznych wakacji.
Czy nadchodzące miesiące przyniosą kolejne podwyżki cen?
Wyższe ceny pelletu w 2026 roku nie wynikają jedynie z chwilowych zawirowań na rynku biomasy. Przez ograniczoną dostępność surowca, a także rosnący popyt w sektorze prywatnym oraz w energetyce i przemyśle, zarówno najbliższe miesiące, jak i kolejne lata mogą oznaczać dalsze podwyżki cen tego ekologicznego opału.
Analitycy zaapelowali o wdrożenie działań, które ochronią rynek indywidualny przed konkurencją ze strony wielkiego przemysłu. Bez tego Polacy ogrzewający dom pelletem będą narażeni na znaczny wzrost miesięcznych wydatków.
Jeszcze kilka miesięcy temu właściciele kotłów na biomasę mogli cieszyć się tanim i łatwo dostępnym paliwem. Mrozy, które ostatnio nawiedziły nasz kraj, obnażyły słabość rynku i pokazały, że podwyżki cen ekologicznego paliwa są nieuniknione.