Pompa ciepła miała zwrócić się w 5 lat. Rzeczywistość wyglądała inaczej

Laura i Paweł to młode małżeństwo, które niedawno przeprowadziło się do własnego domu jednorodzinnego. Przez pierwsze zimy ich budynek był ogrzewany kotłem gazowym, jednak znajomi opowiadali o ogromnych oszczędnościach, które uzyskują dzięki pompie ciepła. Ostatecznie Laura i Paweł zdecydowali się na modernizację swojego ogrzewania, jednak ich historia potoczyła się nieco inaczej.
- Niskie rachunki znajomych – potencjalne oszczędności jak z folderów reklamowych
- Szybka decyzja o zakupie pompy ciepła i brak dobrego planu
- Pierwsze przymrozki i pierwsze problemy z pompą ciepła
Niskie rachunki znajomych – potencjalne oszczędności jak z folderów reklamowych
Laura i Paweł odziedziczyli dom po rodzinie. Był to dość duży budynek o prostej kubaturze i dwuspadowym dachu. Małżeństwo musiało wykonać generalny remont pomieszczeń, a ściany zewnętrzne budynku przeszły termomodernizację. Został jeszcze tylko stary piec gazowy, który całkiem dobrze sobie radził.
Z początku młode małżeństwo nie myślało nawet o wymianie pieca. Jednak ich znajomy Krzysiek zamontował pompę ciepła i opowiedział im o wyjątkowo niskich rachunkach. Według niego, montaż pompy ciepła sprawił, że przestał przejmować się kosztami ogrzewania, a w jego domu panuje wysoka stała, wysoka temperatura. Laura przyznała później, że opowieści Krzyśka mocno ją zachęciły do zmiany ogrzewania, pomimo, że tak naprawdę nie potrzebowała żadnych zmian.
Historią niskich rachunków zainteresował się również Paweł. Mężczyzna zaczął przeszukiwać strony internetowe, które przekonały go, że zakup pompy ciepła to jedyne rozsądne rozwiązanie. Ogrzewanie gazem miało być niepewne, a pompa ciepła miała przynosić realne oszczędności. Wśród pełnych zachwytu komentarzy na forach internetowych znajdowały się również te mniej pozytywne, jednak Paweł nie zwracał na nie uwagi. Decyzja zapadła, pompa ciepła miała pojawić się na wiosnę.
Szybka decyzja o zakupie pompy ciepła i brak dobrego planu
Małżeństwo wspomina, że ich decyzja o zakupie pompy ciepła była dość impulsowa. Pewnego dnia Laura i Paweł zapoznali się z ofertą miejscowego wykonawcy, który zachęcił ich perspektywą niskich kosztów oraz możliwością skorzystania z wysokich dopłat rządowych. Jego wyliczenia były bardzo obiecujące, a inwestycja miała zwrócić się już w kilka lat.
Profesjonalnie wyglądające wykresy i prezentacja sprawiły, że Laura i Paweł przestali mieć jakiekolwiek wątpliwości. Szybko podpisali umowę na zakup i montaż pompy ciepła, a już za kilka tygodni instalacja była gotowa.
Pierwsze tygodnie po montażu były pełne optymizmu. Paweł opowiadał Krzyśkowi o aplikacji do sterowania temperaturą. Pojawiło się nawet poczucie, że w końcu dołączył do grona ludzi, którzy żyją ekologicznie. Jednak entuzjazm skończył się wraz z pierwszymi rachunkami za ogrzewanie w miesiącach zimowych.

Pierwsze przymrozki i pierwsze problemy z pompą ciepła
Z początku nic nie zwiastowało problemów. Jesienią pompa ciepła chodziła idealnie, a zużycie prądu faktycznie było dość niskie. Jednak gdy temperatury spadły poniżej zera, pompa ciepła zaczęła pracować niemal bez przerwy. Paweł uznał, że to normalne, jednak po przeliczeniu miesięcznego poboru prądu był mocno zaskoczony.
Szybko okazało się, że rachunki za prąd są znacznie wyższe niż u Krzyśka, który zachwalał pompę ciepła jako jedyne ekonomiczne rozwiązanie. I choć znajomi ciągle opowiadali o oszczędnościach, szybko stało się jasne, że historia Laury i Pawła będzie wyglądała inaczej.
Dziś minęły dwa lata od montażu pompy ciepła. Laura i Paweł nie kryją, że czują się mocno rozczarowani. Być może rachunki ich znajomych faktycznie są niskie, ale ich pompa ciepła wcale nie przyniosła tak dużych oszczędności niż zakładano. Małżeństwo zdecydowało się na docieplenie poddasza i zmianę ustawień pompy. Te działania dały pozytywny rezultat, jednak wizja zwrotu inwestycji w zaledwie pięć lat okazała się nierealna.