Zamykasz drzwi między pokojami zimą? Sprawdź, co dzieje się wtedy z ogrzewaniem

W sezonie grzewczym wiele osób słyszy prostą poradę: wystarczy zamknąć drzwi między pokojami, aby ograniczyć ucieczkę ciepła i obniżyć rachunki. Na pierwszy rzut oka ma to sens, ale sprawa jest bardziej skomplikowana, szczególnie gdy wszystkie pomieszczenia w domu są ogrzewane do podobnej temperatury. Zamknięte drzwi rzeczywiście ograniczają wymianę powietrza między pomieszczeniami, ale nie oznacza to automatycznie mniejszego zużycia energii. Znaczenie ma przede wszystkim różnica temperatur między pokojami, sposób sterowania ogrzewaniem oraz rodzaj instalacji. Oficjalne materiały dotyczące oszczędzania energii wskazują natomiast, że zamykanie drzwi ma szczególny sens między pomieszczeniami ogrzewanymi i nieogrzewanymi lub wyraźnie chłodniejszymi.
- Tydzień z zamkniętymi drzwiami. Co właściwie powinno się wydarzyć?
- Drzwi między ogrzewanymi pokojami nie są magiczną barierą
- Jest jednak jeden problem: zbyt szczelne zamykanie drzwi może zaszkodzić wentylacji
- Wniosek po takim eksperymencie jest prosty
Tydzień z zamkniętymi drzwiami. Co właściwie powinno się wydarzyć?
Jeżeli w domu przez tydzień wszystkie drzwi między ogrzewanymi pomieszczeniami pozostają zamknięte, można spodziewać się większych różnic temperatur. Ciepło z salonu nie będzie tak łatwo mieszać się z powietrzem w sypialni czy przedpokoju. Jeżeli każdy pokój ma własny grzejnik z termostatem, urządzenie będzie reagowało przede wszystkim na temperaturę panującą w konkretnym pomieszczeniu. W jednym pokoju może więc być 21°C, a w sąsiednim 19–20°C, mimo że wcześniej temperatury były bardziej wyrównane.
W drugim tygodniu, gdy drzwi pozostaną otwarte, powietrze będzie swobodniej krążyć między pomieszczeniami. Różnice temperatur powinny się zmniejszyć, ale nie oznacza to automatycznie większego zużycia energii. Jeżeli termostaty nadal utrzymują te same temperatury zadane, ogrzewanie dostarcza tyle ciepła, ile potrzeba do pokrycia strat przez ściany, okna, dach, podłogę i wentylację. Samo zamknięcie drzwi pomiędzy dwoma pokojami o temperaturze około 20–21°C nie tworzy dodatkowej izolacji całego budynku.
W takim eksperymencie trzeba więc mierzyć nie tylko temperaturę. Najbardziej miarodajne byłoby również porównanie zużycia paliwa lub energii w obu tygodniach, przy podobnej temperaturze zewnętrznej. Tydzień z otwartymi drzwiami może bowiem wypaść chłodniejszy albo cieplejszy od poprzedniego, a wtedy różnica na rachunku nie będzie wynikała z samego sposobu użytkowania drzwi. W praktyce ważniejszy od samego faktu zamykania drzwi jest sposób, w jaki dom został podzielony na strefy cieplne.
Drzwi między ogrzewanymi pokojami nie są magiczną barierą
Jeżeli salon, sypialnia, kuchnia i korytarz są ogrzewane do podobnego poziomu, zamykanie drzwi ma ograniczony potencjał oszczędności. Ciepło nadal będzie przenikało przez ściany, stropy i podłogi pomiędzy pomieszczeniami. Co więcej, jeżeli zamknięty pokój ma utrzymywać tę samą temperaturę dzięki własnemu grzejnikowi, trudno oczekiwać dużej redukcji zużycia energii. Zmienia się przede wszystkim sposób rozprowadzania ciepła, a niekoniecznie całkowite zapotrzebowanie budynku.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy temperatury są celowo zróżnicowane. Przykładowo salon może mieć 21°C, sypialnia 18°C, a rzadko używany pokój 16°C. W takim przypadku zamknięte drzwi pomagają utrzymać oddzielne strefy i ograniczają mieszanie się cieplejszego oraz chłodniejszego powietrza. Polski rządowy portal poświęcony oszczędzaniu energii również zaleca zamykanie drzwi w pokojach, szczególnie wtedy, gdy temperatury w poszczególnych pomieszczeniach są różnicowane.
Największy sens ma natomiast zamykanie drzwi prowadzących do pomieszczeń nieogrzewanych. Korytarz przy wejściu, piwnica, strych czy chłodny garaż mogą mieć znacznie niższą temperaturę niż część mieszkalna. Wtedy otwarte przejście ułatwia przepływ ciepłego powietrza do zimniejszej strefy. Niemieckie materiały dotyczące oszczędzania energii wskazują, że zamykanie drzwi między pomieszczeniami może ograniczyć koszty ogrzewania, a szczególnie ważne jest oddzielanie ogrzewanych części domu od chłodnych.

Jest jednak jeden problem: zbyt szczelne zamykanie drzwi może zaszkodzić wentylacji
Drzwi wewnętrzne pełnią w domu nie tylko funkcję podziału pomieszczeń. W wielu budynkach są elementem drogi przepływu powietrza. Szczególnie w przypadku wentylacji grawitacyjnej powietrze powinno przemieszczać się z pokoi, przez korytarze, do pomieszczeń, w których znajdują się kratki wywiewne, takich jak kuchnia, łazienka czy toaleta. Całkowite odcięcie pomieszczenia szczelnymi drzwiami może ten przepływ utrudnić.
Dlatego zamknięte drzwi nie powinny oznaczać całkowitego odcięcia pomieszczenia od reszty domu. W drzwiach wewnętrznych często stosuje się podcięcia, tuleje lub kratki wentylacyjne, które umożliwiają przepływ powietrza. Ich znaczenie jest szczególnie duże w łazienkach i innych pomieszczeniach, które uczestniczą w prawidłowym działaniu wentylacji. Jeżeli po zamknięciu drzwi zaczynają pojawiać się problemy z ciągiem wentylacyjnym, wilgocią lub zaparowanymi powierzchniami, oszczędzanie energii w ten sposób nie ma większego sensu.
Trzeba też uważać na systemy ogrzewania z wymuszonym obiegiem powietrza. Materiały amerykańskiego Department of Energy ostrzegają, że zamykanie drzwi i ograniczanie przepływu powietrza w niektórych instalacjach może powodować zaburzenia ciśnienia i problemy z pracą systemu. W takich domach sposób podziału na strefy powinien wynikać z projektu instalacji, a nie z uniwersalnej zasady „zamykaj wszystkie drzwi”.
Wniosek po takim eksperymencie jest prosty
Jeżeli przez tydzień zamkniemy wszystkie drzwi między ogrzewanymi pokojami, a następnie przez tydzień pozostawimy je otwarte, różnice temperatur będą prawdopodobnie zauważalne. Nie należy jednak oczekiwać, że samo zamknięcie drzwi spowoduje spektakularny spadek rachunków. W domu, w którym wszystkie pomieszczenia są ogrzewane do podobnej temperatury, efekt może być niewielki, ponieważ energia nadal jest potrzebna do utrzymania temperatury w całej ogrzewanej części budynku.
Zasada staje się znacznie bardziej uzasadniona, gdy drzwi oddzielają pomieszczenia o różnych temperaturach. Zamknięcie sypialni utrzymywanej na 18°C od salonu ogrzewanego do 21°C ma większy sens niż zamykanie dwóch sąsiadujących pokoi, w których panuje po 21°C. Jeszcze ważniejsze jest oddzielenie ogrzewanej części domu od pomieszczeń nieogrzewanych. Właśnie w takich miejscach zamknięte drzwi rzeczywiście ograniczają niepotrzebny przepływ ciepła.
Najlepsza strategia nie polega więc na zamykaniu wszystkich drzwi bez wyjątku. Lepiej podzielić dom na strefy zgodnie z potrzebami mieszkańców, ustawić rozsądne temperatury i pozwolić instalacji grzewczej odpowiednio nimi zarządzać. Drzwi są wtedy jednym z elementów ograniczających przepływ ciepła, ale nie zastępują izolacji budynku, prawidłowej wentylacji ani właściwego sterowania ogrzewaniem.