Największym zaskoczeniem był element za 30 zł. To on może uratować całą instalację

W kotłowni uwagę zwykle przyciąga kocioł, pompa ciepła, zasobnik czy rozbudowana automatyka. Tymczasem o bezpieczeństwie całego układu może decydować niewielki mosiężny element, którego cena często nie przekracza kilkudziesięciu złotych. Zawór bezpieczeństwa kosztujący około 20–50 zł ma za zadanie zareagować wtedy, gdy ciśnienie w instalacji zaczyna niebezpiecznie rosnąć. Jego awaria, niewłaściwy dobór albo błędny montaż mogą sprawić, że zabezpieczenie nie zadziała wtedy, gdy będzie najbardziej potrzebne.
- Zawór za kilkadziesiąt złotych pełni bardzo ważną funkcję
- Źle dobrany zawór może nie ochronić kotła
- Jeden drobny element może ochronić kosztowną kotłownię
Zawór za kilkadziesiąt złotych pełni bardzo ważną funkcję
Zasada działania zaworu bezpieczeństwa jest stosunkowo prosta. W normalnych warunkach pozostaje zamknięty i nie wpływa na pracę instalacji. Gdy jednak ciśnienie czynnika wzrośnie powyżej wartości, na którą został ustawiony, zawór powinien się otworzyć i umożliwić odprowadzenie nadmiaru wody. W ten sposób ogranicza wzrost ciśnienia w układzie i chroni jego elementy przed przeciążeniem. W typowych domowych instalacjach centralnego ogrzewania często stosuje się zawory o ciśnieniu otwarcia 3 bar, ale zawsze trzeba kierować się parametrami konkretnego urządzenia i instalacji.
Niepozorny element może więc pełnić funkcję ostatniego zabezpieczenia przed skutkami nadmiernego ciśnienia. Nie oznacza to jednak, że sam zawór rozwiązuje wszystkie problemy instalacji. Za prawidłowe działanie układu odpowiada również między innymi naczynie przeponowe, odpowiednie ciśnienie robocze oraz prawidłowo wykonana armatura zabezpieczająca. Jeżeli któryś z tych elementów nie działa prawidłowo, zawór może zacząć często upuszczać wodę albo przeciwnie – nie zadziałać wtedy, kiedy powinien.
Cena pokazuje, jak łatwo można zlekceważyć ten element podczas budowy lub modernizacji kotłowni. W sprzedaży detalicznej można znaleźć zawory bezpieczeństwa do instalacji CO kosztujące około 30 zł, a modele o innych parametrach również mieszczą się często w przedziale kilkudziesięciu złotych. Dla porównania cały system grzewczy wraz z kotłem, zasobnikiem, armaturą i instalacją może kosztować dziesiątki tysięcy złotych.
Źle dobrany zawór może nie ochronić kotła
Największym błędem nie musi być nawet brak zaworu, lecz zamontowanie niewłaściwego modelu. Zawór dobiera się między innymi pod kątem ciśnienia otwarcia, średnicy przyłącza oraz parametrów źródła ciepła. Producent zaworów AFRISO podaje przykładowo, że konkretny model 3-barowy z przyłączem 1/2 cala może zabezpieczać instalację o mocy do 50 kW. Inny wariant, z większym przyłączem, ma już inne dopuszczalne parametry. Nie można więc traktować wszystkich zaworów jako zamiennych tylko dlatego, że wyglądają podobnie.
Znaczenie ma również miejsce montażu. Zawór bezpieczeństwa powinien być umieszczony zgodnie z wymaganiami producenta i zasadami wykonania instalacji, a droga odprowadzenia wody nie może być zablokowana. Niedopuszczalne jest tworzenie sytuacji, w której pomiędzy chronionym elementem a zaworem znajduje się armatura odcinająca uniemożliwiająca zadziałanie zabezpieczenia. Równie istotne jest prawidłowe wykonanie przewodu wyrzutowego, tak aby wypływająca woda mogła zostać bezpiecznie odprowadzona.
W praktyce szczególnie niepokojące może być ciągłe kapanie z zaworu. Nie zawsze oznacza ono, że trzeba natychmiast wymienić sam element. Przyczyną może być zbyt wysokie ciśnienie w instalacji, problem z naczyniem przeponowym albo nieprawidłowa praca zaworu. Jeżeli natomiast zawór nie zamyka się prawidłowo po zadziałaniu, instalacja może stopniowo tracić wodę, a użytkownik może zacząć ją regularnie uzupełniać. Takie zachowanie powinno być sygnałem do sprawdzenia całego układu, a nie tylko do zakręcenia lub zablokowania odpływu.

Jeden drobny element może ochronić kosztowną kotłownię
Wzrost ciśnienia w zamkniętej instalacji nie jest czymś, co można ignorować. Podczas nagrzewania woda zwiększa swoją objętość, dlatego układ musi mieć możliwość kompensowania zmian. Jeżeli zabezpieczenia nie działają prawidłowo, rosnące ciśnienie może obciążać kocioł, wymiennik, zasobnik, połączenia i pozostałe elementy instalacji. Zawór bezpieczeństwa ma właśnie ograniczać skutki takiej sytuacji.
Dlatego podczas przeglądu kotłowni warto spojrzeć nie tylko na samo źródło ciepła. Należy sprawdzić, czy zawór odpowiada parametrom urządzenia, czy nie nosi śladów korozji lub uszkodzeń, czy jego odpływ pozostaje drożny i czy z instalacji nie ubywa regularnie woda. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości kontrolę powinien przeprowadzić instalator. Samodzielne blokowanie zaworu albo ingerowanie w jego nastawy może pozbawić instalację jednego z podstawowych zabezpieczeń.
Najbardziej zaskakujące jest więc to, że element kosztujący mniej więcej tyle co pizza może odpowiadać za bezpieczeństwo urządzeń wartych dziesiątki tysięcy złotych. Nie należy oczywiście oczekiwać, że 30-złotowy zawór sam ochroni każdą kotłownię przed każdą awarią. Musi być odpowiednio dobrany, prawidłowo zamontowany i współpracować z pozostałymi zabezpieczeniami. Jego cena jest niewielka, ale znaczenie dla prawidłowej pracy instalacji może być nieproporcjonalnie duże.