Pellet jest coraz droższy, więc próbują palić tym. Serwisanci mają pełne ręce roboty

Kłopoty z dostępnością pelletu i jego coraz wyższe ceny sprawiają, że wiele osób zaczyna rozglądać się za innym paliwem. W sieci coraz częściej przewija się pomysł, który na pierwszy rzut oka brzmi kusząco: ogrzewanie… zbożem. Pszenica, kukurydza czy owies są na wyciągnięcie ręki i często kosztują mniej, więc łatwo uwierzyć, że to prosty sposób na oszczędności. Tylko czy taka „zamiana” faktycznie ma sens — i co najważniejsze, czy jest bezpieczna dla kotła, komina i domowników?
- Dlaczego ludzie chcą palić zbożem
- Dlaczego zboże tworzy spieki w kotle?
- Dlaczego zboże nie zastąpi pelletu?
Dlaczego ludzie chcą palić zbożem
Rosnąca ciekawość palenia zbożem najpewniej ma związek z gwałtownymi podwyżkami cen pelletu. W ostatnim czasie w serwisach aukcyjnych dało się znaleźć oferty certyfikowanego pelletu drzewnego w cenach sięgających 5 000 zł za tonę, a niekiedy nawet powyżej tej kwoty.
Problem pogłębiła też ograniczona dostępność pelletu w składach. Mocne i długo utrzymujące się mrozy sprawiły, że domowe zapasy opału topniały w szybkim tempie. W części gospodarstw pellet zaczął się kończyć, co natychmiast podbiło popyt. Równolegle brakuje świeżych trocin, a liczba ofert sprzedaży pelletu jest niewielka. Efekt to puste magazyny i narastający niepokój, czy w ogóle uda się dokupić opał na czas.
W tej sytuacji zboże wielu osobom zaczęło kojarzyć się z biomasą, a biomasa — z bardziej „zielonym” źródłem energii. To proste skojarzenie podsunęło pomysł, by zastąpić pellet ziarnem. Pszenica, kukurydza czy owies rzeczywiście mają określoną wartość opałową, jednak w trakcie spalania zachowują się zupełnie inaczej niż pellet, dlatego trudno uznać je za równie dobrą alternatywę.
Dlaczego zboże tworzy spieki w kotle?
Kotły na pellet projektuje się z myślą o konkretnym paliwie. Przy spalaniu zboża największą przeszkodą okazuje się jego skłonność do topienia. Ziarno nie oddaje energii tak stabilnie jak drewno czy pellet drzewny, a w wysokiej temperaturze zaczyna się sklejać. W praktyce prowadzi to do powstawania dużych, bardzo twardych spieków.
To właśnie spieki są największym kłopotem podczas spalania. Potrafią uszkadzać palnik, blokować dopływ powietrza w otworach, a w skrajnych przypadkach nawet odkształcać ruszt. Skutek jest łatwy do zauważenia: kocioł na pellet pracuje mniej równo, a zużycie paliwa stopniowo rośnie.
Dochodzi do tego kolejna kwestia: kotły na pellet są przystosowane do opału o niskiej wilgotności i powtarzalnej granulacji. Pellet drzewny ma jednolity wymiar, nie zbryla się, nie klei i utrzymuje stałą wilgotność, dlatego bez problemu współpracuje z podajnikiem. Zboże z worka bywa natomiast mieszanką ziaren o różnej wielkości i wilgotności, co często kończy się wahaniami procesu spalania i trudnościami w utrzymaniu stabilnej pracy kotła.

Dlaczego zboże nie zastąpi pelletu?
Na pierwszy rzut oka zboża mogą wyglądać jak świetny zamiennik pelletu: kosztują mniej i da się je kupić praktycznie wszędzie. Problem w tym, że ta „oszczędność” bardzo często kończy się na kalkulacji na papierze. W codziennym użytkowaniu dochodzą bowiem koszty, o których łatwo zapomnieć, a które ujawniają się dopiero podczas spalania.
Spalanie zboża zwykle oznacza konieczność znacznie częstszego czyszczenia paleniska. Większa ilość popiołu, spieków i zabrudzeń obniża wygodę obsługi kotła i potrafi mocno dać się we znaki przy regularnym grzaniu. Do tego dochodzi wyższe ryzyko awarii palnika, a w skrajnych przypadkach także uszkodzenia całego urządzenia. A naprawy kotłów z automatyką potrafią kosztować naprawdę sporo.
Specjaliści zwracają również uwagę, że zboże spalane w kotłach przystosowanych do pelletu może przyspieszać zużycie podzespołów. W praktyce przekłada się to na częstsze przeglądy, konserwację i wymianę elementów, czyli kolejne wydatki oraz przestoje w działaniu instalacji. Z tego powodu zboże luzem najczęściej bardziej opłaca się wykorzystywać nie w kotłach pelletowych, lecz w urządzeniach projektowanych typowo do spalania biomasy.