Trzymasz ziemię na działce? To zagrożone karą nawet miliona złotych

Wielu Polaków nie ma pojęcia, że składowanie ziemi na własnej działce może ich wpędzić w poważne kłopoty. Okazuje się, że materiał zalegający na naszej posesji może zostać uznany za odpad. W takiej sytuacji właściciel działki musi udokumentować pochodzenie ziemi i przedstawić wymagane zgody. Jeśli tego nie zrobi, naraża się na wysoką karę finansową, która może sięgnąć kwoty miliona złotych.
- Kiedy ziemia z wykopu staje się odpadem?
- Składował ziemię na własnej posesji. Teraz ma poważne problemy
- Kto potrzebuje pozwolenia na składowanie ziemi?
- Dwa tygodnie na zapłatę wysokiej kary finansowej
Kiedy ziemia z wykopu staje się odpadem?
Nie wszyscy inwestorzy chcą pozbywać się ziemi z budowy, ponieważ jest to materiał, który nadaje się do ponownego wykorzystania. Taka ziemia często trafia na przykład na działkę lub do ogrodu. Osoby, które decydują się na jej składowanie, mogą nie zdawać sobie sprawy z tego, że przechowywanie ziemi na własnej posesji nie zawsze jest dozwolone. W pewnych przypadkach takie praktyki mogą zostać uznane za nielegalne gospodarowanie odpadami, co wiąże się z poważnymi konsekwencjami dla właściciela terenu.
Zgodnie z polskim prawem za odpady uważa się każdą substancję oraz przedmiot, których posiadacz się pozbywa, zamierza się pozbyć albo do których pozbycia się jest obowiązany. Jeśli inwestor wywiezie ziemię z placu budowy i trafi ona na inną posesję, to nie będzie już uznawana za materiał budowlany, tylko za odpad.
Polskie prawo dopuszcza pewne wyjątki. Niezanieczyszczoną glebę oraz inne naturalne materiały wydobyte w trakcie robót można składować na posesji pod warunkiem, że zostaną one wykorzystane do celów budowlanych w stanie naturalnym na terenie, z którego zostały wydobyte. Oznacza to, że ziemia z budowy nie powinna być przewożona na inną działkę.
Składował ziemię na własnej posesji. Teraz ma poważne problemy
Pewien przedsiębiorca z Łodzi na własnym przykładzie przekonał się, jak działają przepisy. Mężczyzna wpadł w kłopoty po tym, jak Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska przeprowadził pozaplanową kontrolę na jego posesji. Na działce znaleziono betonowe podkłady kolejowe oraz ponad 2,3 tys. ton mas ziemnych. Ustalono, że ziemia pochodziła z budowy drogi ekspresowej S8, ale przedsiębiorca nie potrafił okazać dokumentów potwierdzających legalne pochodzenie odpadów. Dodatkowo nie prowadził wymaganej ewidencji odpadów w systemie BDO, czyli Bazie danych o produktach i opakowaniach oraz o gospodarce odpadami. Transport ziemi odbywał się także bez Kart Przekazania Odpadów, które są obowiązkowe przy pozyskiwaniu takich materiałów.
Sprawa przedsiębiorcy trafiła do sądu. Zarówno Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi, jak i Naczelny Sąd Administracyjny potwierdziły stanowisko organów kontrolnych. Sądy wskazały wyraźnie, że dla uznania substancji za odpad nie ma znaczenia to, czy materiał ma wartość użytkową albo czy ktoś planuje go jeszcze wykorzystać.
Dla sądu najważniejszy był fakt, że pierwotny posiadacz chciał pozbyć się ziemi z budowy. W orzecznictwie administracyjnym oraz unijnym funkcjonuje tak zwana triada, zgodnie z którą odpadem jest to, czego ktoś się pozbywa, zamierza się pozbyć albo do czego pozbycia się jest zobowiązany. Z tego powodu ziemia z wykopów może być odpadem nawet wtedy, gdy wciąż wygląda na materiał zdatny do użytku.

Kto potrzebuje pozwolenia na składowanie ziemi?
Podczas kontroli Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska sprawdza przede wszystkim legalność przyjęcia odpadów, ewidencję odpadów, dokumenty transportowe oraz wpis do systemu BDO. Jeśli właściciel nieruchomości nie posiada takich dokumentów, ryzykuje nałożeniem dotkliwej grzywny.
Na szczęście powyższe wymogi dotyczą tylko niektórych posiadaczy gruntów. Z obowiązku prowadzenia ewidencji odpadów w systemie BDO zwolnione są między innymi osoby fizyczne, które nie są przedsiębiorcami i prowadzą budowę na własne potrzeby. Zwolnienie dotyczy także wytwórców odpadów komunalnych, osób przekazujących pojazdy do stacji demontażu oraz rolników gospodarujących na powierzchni użytków rolnych poniżej 75 hektarów.
Pozwolenie na zbieranie i przetwarzanie odpadów będzie potrzebne przedsiębiorcy, który chce składować ziemię na swojej działce. Taką zgodę wydaje marszałek województwa, gdy działalność dotyczy odpadów niebezpiecznych albo jest prowadzona na terenie przekraczającym jedną gminę lub starosta, jeśli chodzi wyłącznie o odpady inne niż niebezpieczne i działalność odbywa się na obszarze jednej gminy.
Dwa tygodnie na zapłatę wysokiej kary finansowej
Nielegalne składowanie ziemi na działce może skutkować dotkliwą karą pieniężną. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska ma prawo wymierzyć administracyjną karę za nieprowadzenie albo nierzetelne prowadzenie ewidencji odpadów budowlanych, a także za zbieranie lub przetwarzanie odpadów bez wymaganego zezwolenia. Grzywna będzie wynosić od tysiąca do miliona złotych.
Na wysokość kary finansowej wpływają ilość i rodzaj odpadów, okoliczności naruszenia przepisów oraz potencjalne skutki i zagrożenia wynikające z nielegalnego składowania ziemi. Właściciel gruntu będzie mieć zaledwie 14 dni na zapłacenie należnej kwoty. Osoba ukarana może też otrzymać nakaz usunięcia odpadów z terenu działki.
Surowe kary finansowe powinny skłonić właścicieli nieruchomości do przemyśleń. Warto sprawdzić, czy w konkretnej sytuacji nie będziemy potrzebować zezwolenia na składowanie ziemi.