Chcą opodatkować mięso. Ten pomysł w UE budzi skrajne emocje

Propozycja ustanowienia podatku od produktów mięsnych co jakiś czas przewija się w dyskusjach na temat unijnej polityki. Nie od dziś wiadomo, że taka opłata prędzej czy później może zostać wprowadzona. Zdaniem naukowców ograniczenie konsumpcji czerwonego mięsa przyczyniłoby się do znacznego obniżenia emisji CO₂. Niestety taka decyzja niosłaby za sobą także wiele przykrych konsekwencji.
- Mięsożerca jest wrogiem planety?
- Czy podatek od mięsa zmieni nawyki Europejczyków?
- Wyższe ceny mięsa uderzą w najbiedniejszych
- Jeden podatek nie rozwiąże problemu – potrzebne jest szersze spojrzenie
Mięsożerca jest wrogiem planety?
Aktualnie sektor spożywczy generuje około 1/3 globalnych emisji gazów cieplarnianych. Za wysoki ślad węglowy odpowiada przede wszystkim produkcja wołowiny i jagnięciny. Według portalu CO2 Everything wyprodukowanie jednego steku wołowego ważącego 100 gramów ma generować emisję porównywalną z 78-kilometrową jazdą samochodem spalinowym.
Wprowadzenie podatku od produktów mięsnych miałoby doprowadzić przede wszystkim do ograniczenia emisji CO₂. Skoro w sektorze energetyki, budownictwa i transporcie skupiamy się na rozwoju technologii niskoemisyjnych, to dlaczego nie możemy zrobić tego samego w branży spożywczej? Warto jednak pamiętać o tym, że produkcja żywności jest procesem, który znacznie trudniej zautomatyzować.
Mięso stanowi podstawę diety milionów Europejczyków. Traktujemy je jako ważne źródło białka. Produkty mięsne to nie tylko przyczyna wysokiej emisji dwutlenku węgla, ale przede wszystkim pokarm stanowiący cenne źródło składników odżywczych.
Czy podatek od mięsa zmieni nawyki Europejczyków?
Eksperci z Potsdam Institute for Climate Research proponują rozwiązanie, które w teorii mogłoby obniżyć emisję dwutlenku węgla, nie narażając kieszeni europejskich konsumentów. Naukowcy sugerują likwidację obniżonej stawki VAT na mięso, która obowiązuje w większości krajów UE.
Wyższy VAT sprawiłby, że produkty mięsne podrożeją, a konsumenci zaczną częściej sięgać po żywność roślinną. Dzięki zmianie nawyków Europejczyków możliwe byłoby ograniczenie emisji CO₂ o kilka milionów ton rocznie. W przypadku podwyższenia podatku VAT wydatki przeciętnej europejskiej rodziny mogłyby wzrosnąć o 109 euro w skali roku. Jeśli jednak dodatkowe wpływy podatkowe przeznaczy się na rekompensaty dla konsumentów, wydatki na żywność wzrosłyby zaledwie o 26 euro rocznie.
Problem polega na tym, że pomysł ekspertów PIK opiera się na ekonomicznym uproszczeniu. Zakłada on, że wyższa cena wybranych produktów automatycznie wpłynie na nawyki żywieniowe mieszkańców. Nie można jednak mieć pewności, że konsumenci zrezygnują z mięsa – wielu z nich w ogóle nie zmieni swojego jadłospisu, a część może zastąpić drogie mięso jego tańszym rodzajem.

Wyższe ceny mięsa uderzą w najbiedniejszych
Chociaż za propozycją wprowadzenia podatku od mięsa stoją szlachetne idee, to dodatkowa opłata najbardziej uderzyłaby w osoby o niskich dochodach. Inflacja i rosnące ceny żywności sprawiają, że najbiedniejsze rodziny opierają swoją codzienną dietę na tanich produktach niskiej jakości. Podwyższając ceny mięsa, jeszcze bardziej pogłębimy przepaść pomiędzy najbiedniejszymi a klasą średnią. Przez niskie zarobki dostęp do pełnowartościowej diety będzie ograniczony, co tylko spotęguje problemy związane z zachorowaniami na otyłość i cukrzycę.
Krytycy tego pomysłu uważają, że podatek od mięsa byłby opłatą niesprawiedliwą. Osoby zamożne i tak nie odczułyby żadnej różnicy w wydatkach, zatem trudno spodziewać się, że ograniczyłyby spożycie produktów mięsnych. Nowa danina byłaby z kolei poważnym problemem dla najbiedniejszych obywateli, którzy już teraz muszą rezygnować z wielu jakościowych produktów spożywczych.
Jeden podatek nie rozwiąże problemu – potrzebne jest szersze spojrzenie
Zwolennicy wprowadzenia podatku od produktów mięsnych najwyraźniej zapominają, że znaczna część gruntów w UE nie nadaje się pod uprawy roślinne i może być wykorzystywana wyłącznie jako pastwiska. Bez hodowli zwierząt tereny te stałyby się nieużytkami, które zwiększają ryzyko pożarów i degradacji środowiska.
Zwierzęta hodowlane pełnią też istotną funkcję w obiegu materii. Przetwarzają niejadalną dla ludzi biomasę w wartościowe białko i pozwalają ograniczać zużycie nawozów mineralnych dzięki nawozom naturalnym. Podatek od mięsa jest przedstawiany jako racjonalne narzędzie do walki ze zmianami klimatycznymi, ale zupełnie zapomina się o jego wpływie na rolnictwo, bezpieczeństwo żywieniowe i potencjalne konsekwencje dla społeczeństwa.
Czy wprowadzenie podatku od mięsa może okazać się rozsądnym narzędziem minimalizującym negatywne następstwa zmian klimatycznych? Wielu ludzi ma co do tego wątpliwości. Taka danina prawdopodobnie doprowadziłaby do ograniczenia produkcji mięsa, ale mogłaby mieć negatywne skutki zarówno w skali mikro-, jak i makroekonomicznej.