Burza strąciła doniczkę z balkonu. Kto zapłaci za uszkodzony samochód?

Silne porywy wiatru, burza, a czasem zwykła chwila nieuwagi wystarczą, by doszło do nieszczęśliwego wypadku. Doniczka, która spada z wysokości, może poważnie uszkodzić samochód zaparkowany pod blokiem. Kto w takim przypadku powinien ponieść koszty naprawy pojazdu? Czy wina leży wyłącznie po stronie lokatora, który nie zabezpieczył nieszczęsnej doniczki?
- Spadająca doniczka trafiła w samochód? Winny musi wypłacić odszkodowanie
- Burza i silny wiatr nie zwalniają z odpowiedzialności za pokrycie szkód
- Kiedy właściciel pojazdu może domagać się pieniędzy od spółdzielni lub wspólnoty?
- Unikasz problemów? Nie kładź tego na parapecie!
Spadająca doniczka trafiła w samochód? Winny musi wypłacić odszkodowanie
Nadchodzi lato, a to oznacza, że w najbliższych miesiącach mogą pojawiać się gwałtowne burze lub wichury. Mieszkańcy bloków często zapominają, że podmuchy wiatru towarzyszące takim zjawiskom atmosferycznym mają ogromną siłę. Niestety, ta beztroska może mieć kosztowne konsekwencje. Niezabezpieczona doniczka postawiona na parapecie lub balkonie przy silniejszym porywie wiatru może zostać strącona na dół. Jeśli spadnie na samochód sąsiada, to z pewnością wyrządzi poważne szkody, wgniatając maskę, rysując dach czy tłukąc szybę. Koszty naprawy pojazdu mogą wynieść od kilku tysięcy złotych wzwyż.
Osoby mieszkające w lokalu, z którego spadła doniczka, mogą błędnie zakładać, że wina nie leży po ich stronie. Auto uległo uszkodzeniu na skutek załamania pogody, bo przecież to wiatr strącił doniczkę. W tym przypadku prawo nie stoi po stronie mieszkańca. Za szkody wyrządzone przez przedmioty, które spadły z zajmowanego pomieszczenia, co do zasady odpowiada osoba zajmująca lokal.
Odpowiedzialnością finansową za naprawę pojazdu prawdopodobnie zostanie obarczony właściciel mieszkania lub najemca lokalu. W takim przypadku poszkodowany nie musi udowadniać celowości działania. Nie ma przy tym znaczenia, czy szkoda została wyrządzona przez ciężką donicę, garnek pozostawiony na parapecie, suszarkę na pranie czy jakikolwiek inny przedmiot. Właściciel zniszczonego samochodu zapewne będzie dochodził odszkodowania za uszkodzenie mienia.
Burza i silny wiatr nie zwalniają z odpowiedzialności za pokrycie szkód
Teoretycznie właściciel doniczki może uwolnić się od odpowiedzialności, jeśli szkoda powstała wskutek siły wyższej. Trzeba jednak pamiętać, że zwykła burza czy wichura nie zalicza się do tej kategorii. Za siłę wyższą uznać można na przykład tornado albo inne zjawisko ekstremalne, którego nie da się przewidzieć ani mu zapobiec.
Osoba, która pozostawiła na swoim parapecie lub balkonie przedmiot, który może zostać strącony przez silny powiew wiatru, nie uniknie odpowiedzialności. Wspólnoty mieszkaniowe i zarządcy budynków regularnie przypominają mieszkańcom o obowiązku zabezpieczania przedmiotów pozostawianych na balkonach. Dotyczy to szczególnie ciężkich donic, skrzynek z kwiatami oraz wszystkiego, co może spaść na chodnik, samochód lub balkon sąsiada. Warto pamiętać o tym, że osoby przechowujące ciężkie przedmioty na balkonie w niewłaściwy sposób mogą zostać ukarane grzywną do 500 zł.
W przypadku sytuacji spornych o winie mieszkańca zadecyduje sąd. Każda sprawa wymaga bowiem indywidualnej oceny, ale osoba zajmująca lokal musi liczyć się z faktem, że to na niej spoczywa obowiązek wykazania przesłanek zwalniających z odpowiedzialności finansowej.

Kiedy właściciel pojazdu może domagać się pieniędzy od spółdzielni lub wspólnoty?
Istnieją pewne wyjątki, które zwalniają osobę zajmującą lokal z odpowiedzialności za wyrządzone szkody, przerzucając ją na wspólnotę lub spółdzielnię. Są to jednak specyficzne przypadki – jeśli samochód zostanie uszkodzony na skutek oderwania się fragmentu gzymsu, części balkonu lub innego elementu konstrukcji budynku, to poszkodowany powinien skierować swoje roszczenia do wspólnoty albo spółdzielni.
Mowa tu jednak o sytuacjach, na które mieszkaniec nie ma większego wpływu, bo nie skupiamy się na doniczkach i innych przedmiotach znajdujących się na balkonie. Podobne sprawy dotyczą kwestii utrzymania budowli w należytym stanie technicznym. Jeśli szkoda wynikała z zaniedbań konserwacyjnych lub wad budowlanych, odpowiedzialność będzie spoczywać na podmiocie zarządzającym nieruchomością.
Właściciel pojazdu musi więc pamiętać, że w przypadku spadającej doniczki, garnka itp. roszczenie kierowane jest do osoby zajmującej mieszkanie. Jeżeli natomiast szkoda została spowodowana przez element konstrukcyjny budynku, adresatem roszczeń może być wspólnota mieszkaniowa, spółdzielnia albo właściciel kamienicy.
Unikasz problemów? Nie kładź tego na parapecie!
Koszty naprawy uszkodzonego auta mogą być bardzo wysokie. Najgorzej, jeśli nasza doniczka spadła na nowy samochód klasy premium – w takim przypadku wydatki związane z usunięciem szkód wynoszą nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przed podobnymi problemami może nas uchronić ubezpieczenie OC w życiu prywatnym. Taka polisa obejmuje koszty naprawy szkód majątkowych i osobowych wyrządzonych osobom trzecim w różnych codziennych sytuacjach.
Z drugiej strony, do podobnych wypadków dochodzi bardzo rzadko. Co ważne, takim sytuacjom można skutecznie zapobiegać – wystarczy zrezygnować z przechowywania doniczek oraz garnków na parapecie i odpowiednio zabezpieczyć przedmioty znajdujące się na balkonie.
Pamiętajmy o tym, że wszystko, co znajduje się na parapecie lub balkonie, może stać się potencjalnym zagrożeniem, gdy nadejdzie burza lub wichura. Czasem lepiej jest zrezygnować z części dekoracji i nie martwić się tym, skąd wziąć pieniądze na pokrycie szkód, jeśli dojdzie do nieszczęśliwego wypadku.