Wyrok Trybunału Konstytucyjnego zmienia sytuację właścicieli działek. Mogą powalczyć o spore pieniądze

Na wielu prywatnych działkach w Polsce od dziesięcioleci znajdują się słupy energetyczne, linie wysokiego napięcia, gazociągi czy inne urządzenia infrastruktury przesyłowej. Przez lata właściciele takich nieruchomości często słyszeli, że przedsiębiorstwo ma prawo korzystać z gruntu, ponieważ doszło do zasiedzenia służebności. Sytuację może zmienić wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2 grudnia 2025 r. w sprawie P 10/16. Orzeczenie zakwestionowało możliwość nabywania przed 3 sierpnia 2008 r. przez zasiedzenie prawa odpowiadającego treścią służebności przesyłu, jeżeli nie było odpowiedniej decyzji administracyjnej ograniczającej własność. Nie oznacza to jednak, że każdy właściciel działki automatycznie otrzyma odszkodowanie. W wielu przypadkach konieczne będzie przeanalizowanie historii nieruchomości, dokumentów oraz podstawy prawnej korzystania z gruntu.
- Słup albo gazociąg na działce nie zawsze oznacza, że właściciel musi korzystać z niej za darmo
- Wyrok Trybunału Konstytucyjnego może mieć duże znaczenie dla właścicieli starych nieruchomości
- Za co właściciel może domagać się pieniędzy?
- Ile można dostać za słup energetyczny lub gazociąg?
- Najważniejsze są dokumenty, a nie sam widok słupa na mapie
- Co zrobić, jeśli przedsiębiorstwo twierdzi, że służebność została zasiedziana?
- Wyrok TK nie oznacza, że każdy właściciel dostanie odszkodowanie
Słup albo gazociąg na działce nie zawsze oznacza, że właściciel musi korzystać z niej za darmo
Samo istnienie urządzenia przesyłowego na prywatnej nieruchomości nie przesądza jeszcze o tym, że przedsiębiorstwo korzysta z niej bezprawnie. Kluczowe jest ustalenie, na jakiej podstawie urządzenie zostało wybudowane i dlaczego przedsiębiorstwo może obecnie korzystać z gruntu. Może istnieć umowa zawarta z właścicielem, decyzja administracyjna ograniczająca prawo własności albo ustanowiona służebność przesyłu. Urząd Regulacji Energetyki wskazuje, że właściciel może zwrócić się do przedsiębiorstwa energetycznego o zawarcie umowy ustanawiającej służebność przesyłu, a w określonych sytuacjach może także żądać odpowiedniego wynagrodzenia za jej ustanowienie.
Służebność przesyłu została wprowadzona do Kodeksu cywilnego 3 sierpnia 2008 r. Jej istotą jest umożliwienie przedsiębiorcy korzystania z cudzej nieruchomości w zakresie niezbędnym do funkcjonowania urządzeń przesyłowych. Może to oznaczać między innymi dostęp do linii energetycznej, gazociągu czy innych urządzeń w celu ich kontroli, konserwacji, naprawy lub modernizacji. W zamian właściciel nieruchomości może otrzymać wynagrodzenie.
Problem dotyczy przede wszystkim starszych instalacji. Przez lata w orzecznictwie przyjmowano bowiem możliwość zasiedzenia przez przedsiębiorstwa przesyłowe tzw. służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu. W praktyce pozwalało to przedsiębiorstwom powoływać się na wieloletnie korzystanie z nieruchomości, nawet jeśli formalna służebność przesyłu nie istniała. To właśnie ten mechanizm stał się przedmiotem najnowszego rozstrzygnięcia Trybunału Konstytucyjnego.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego może mieć duże znaczenie dla właścicieli starych nieruchomości
2 grudnia 2025 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie P 10/16. Dotyczył on możliwości nabywania przez zasiedzenie prawa odpowiadającego treścią służebności przesyłu w okresie, kiedy przepisy Kodeksu cywilnego nie przewidywały jeszcze takiej instytucji. Trybunał zakwestionował rozwiązanie, które pozwalało przedsiębiorstwom przesyłowym korzystać z tej konstrukcji w odniesieniu do okresu sprzed 3 sierpnia 2008 r., jeżeli nie było decyzji administracyjnej ograniczającej prawo własności.
Znaczenie wyroku jest istotne, ponieważ przez wiele lat argument o zasiedzeniu był jednym z najważniejszych problemów w sprawach właścicieli nieruchomości z urządzeniami przesyłowymi. Jeżeli przedsiębiorstwo wykazywało, że jego poprzednicy korzystali z gruntu wystarczająco długo, właściciel mógł mieć niewielkie możliwości uzyskania wynagrodzenia za ten okres. Orzeczenie TK podważa podstawę takiej argumentacji w odniesieniu do określonych sytuacji sprzed 2008 r. Nie oznacza jednak automatycznego unieważnienia każdego wcześniejszego postępowania ani automatycznej wypłaty pieniędzy wszystkim właścicielom.
Trzeba też pamiętać, że wyrok dotyczy konkretnego problemu prawnego, a nie wszystkich możliwych podstaw legalnego korzystania z nieruchomości. Jeżeli przedsiębiorstwo ma ważną umowę, odpowiednią decyzję administracyjną albo inny skuteczny tytuł prawny, sytuacja właściciela będzie zupełnie inna. Dlatego samo stwierdzenie, że „słup stoi od 40 lat”, nie wystarczy, aby przesądzić o prawie do odszkodowania. Najpierw trzeba ustalić historię urządzenia i dokumenty dotyczące konkretnej działki.
Za co właściciel może domagać się pieniędzy?
Jednym z możliwych roszczeń jest wynagrodzenie za ustanowienie służebności przesyłu. Jeżeli przedsiębiorstwo potrzebuje korzystać z nieruchomości, ale nie ma odpowiednio uregulowanego prawa do gruntu, właściciel może dążyć do ustanowienia służebności za odpowiednim wynagrodzeniem. Wysokość takiej kwoty nie jest jednak określona jedną ustawową stawką. Znaczenie mają między innymi wartość nieruchomości, zakres ograniczenia prawa własności oraz sposób korzystania z gruntu przez przedsiębiorstwo.
Innym zagadnieniem jest wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Chodzi o sytuację, w której przedsiębiorstwo korzystało z gruntu, nie mając odpowiedniego tytułu prawnego. Takie wynagrodzenie nie jest tym samym co klasyczne odszkodowanie za wyrządzoną szkodę. Jak wskazuje Ministerstwo Finansów w jednej z interpretacji, wynagrodzenie za bezumowne korzystanie jest zapłatą za korzystanie z cudzej rzeczy, a nie zadośćuczynieniem za szkodę.
W praktyce możliwe roszczenia zależą więc od konkretnej sytuacji. Właściciel może rozważać ustanowienie odpłatnej służebności na przyszłość, dochodzenie wynagrodzenia za wcześniejsze bezumowne korzystanie, a w określonych przypadkach także inne roszczenia związane z ingerencją w prawo własności. Nie należy jednak wrzucać wszystkich tych świadczeń do jednego worka. Mają one różne podstawy prawne, zasady wyliczania i ograniczenia czasowe.
Ile można dostać za słup energetyczny lub gazociąg?
Nie istnieje uniwersalny cennik, według którego za słup energetyczny należy się konkretna kwota, a za gazociąg inna. Wynagrodzenie powinno uwzględniać rzeczywisty zakres ingerencji przedsiębiorstwa w prawo własności. Znaczenie może mieć między innymi powierzchnia zajęta przez urządzenia i pas technologiczny, możliwość zabudowy działki, sposób korzystania z nieruchomości oraz lokalna wartość gruntu. W materiałach dotyczących służebności przesyłu podkreśla się, że przy ustalaniu wynagrodzenia trzeba brać pod uwagę stopień ingerencji w prawo właściciela.
Szczególnie duże znaczenie może mieć infrastruktura znajdująca się na działce budowlanej. Jeżeli przebieg linii energetycznej albo gazociągu powoduje, że określonej części działki nie można zabudować zgodnie z zamierzeniami właściciela, ograniczenie może mieć większą wartość ekonomiczną niż w przypadku gruntu rolnego, na którym urządzenie w niewielkim stopniu utrudnia użytkowanie. Dlatego sama liczba słupów czy długość gazociągu nie pozwala jeszcze określić wysokości potencjalnego roszczenia.
Warto również oddzielić medialne informacje o kwotach sięgających setek tysięcy złotych od sytuacji przeciętnego właściciela. Tak wysokie świadczenia mogą pojawić się w szczególnych przypadkach, ale nie są gwarantowanym rezultatem posiadania infrastruktury na działce. Każda sprawa wymaga osobnej wyceny i analizy prawnej. Rzeczoznawca może pomóc określić ekonomiczne skutki ograniczenia korzystania z nieruchomości, natomiast o zasadności konkretnego roszczenia decydują kwestie prawne i faktyczne.

Najważniejsze są dokumenty, a nie sam widok słupa na mapie
Pierwszym krokiem właściciela powinno być sprawdzenie księgi wieczystej nieruchomości. Warto również zgromadzić stare akty notarialne, mapy, decyzje administracyjne, dokumentację dotyczącą budowy urządzeń oraz korespondencję z przedsiębiorstwem energetycznym, gazowniczym czy innym operatorem infrastruktury. Istotne może być także ustalenie, kiedy urządzenie faktycznie powstało i kto był jego właścicielem w kolejnych latach.
Należy również sprawdzić, czy w przeszłości była prowadzona sprawa sądowa dotycząca służebności albo zasiedzenia. Jeżeli przedsiębiorstwo powołuje się na prawomocne orzeczenie sądu, sytuacja procesowa właściciela jest bardziej skomplikowana niż w przypadku instalacji, dla której nie znaleziono żadnego tytułu prawnego. Wyrok TK może mieć znaczenie dla niektórych zakończonych postępowań, ale możliwość wznowienia konkretnej sprawy zależy od jej przebiegu i spełnienia przesłanek przewidzianych w przepisach.
Nie warto też ograniczać się wyłącznie do księgi wieczystej. Brak wpisu służebności w księdze nie musi sam w sobie oznaczać, że przedsiębiorstwo nie ma żadnych praw do korzystania z nieruchomości. Tytułem prawnym może być bowiem także określona decyzja administracyjna, umowa lub inne dokumenty. Dopiero zestawienie wszystkich informacji pozwala ustalić, czy infrastruktura znajduje się na działce legalnie i czy właściciel ma podstawy do żądania wynagrodzenia.
Co zrobić, jeśli przedsiębiorstwo twierdzi, że służebność została zasiedziana?
Właściciel, który usłyszy od przedsiębiorstwa, że „służebność została zasiedziana”, nie powinien automatycznie uznawać sprawy za zakończoną. W pierwszej kolejności warto poprosić o wskazanie podstawy prawnej takiego twierdzenia oraz dokumentów, na których przedsiębiorstwo je opiera. Istotne są daty: kiedy powstała infrastruktura, od kiedy przedsiębiorstwo lub jego poprzednik korzystało z nieruchomości oraz jakie zdarzenia miały miejsce później.
Szczególne znaczenie ma obecnie okres przed 3 sierpnia 2008 r. To właśnie możliwość zasiedzenia prawa odpowiadającego treścią służebności przesyłu w tym okresie została zakwestionowana przez TK w sprawie P 10/16. Nie można jednak na tej podstawie stwierdzić, że każda stara linia energetyczna czy każdy gazociąg jest obecnie pozbawiony podstawy prawnej. Konieczna jest analiza dokumentów dotyczących konkretnego urządzenia.
Właściciel powinien również uważać na pochopne podpisywanie ugód. Dokument proponowany przez przedsiębiorstwo może jednocześnie regulować przyszłą służebność i zamykać możliwość dochodzenia wcześniejszych roszczeń. Jeżeli więc w grę wchodzi potencjalnie wieloletnie korzystanie z nieruchomości, przed podpisaniem porozumienia warto dokładnie sprawdzić, jakie roszczenia obejmuje proponowana kwota i czy właściciel zrzeka się dalszych żądań.
Wyrok TK nie oznacza, że każdy właściciel dostanie odszkodowanie
Najważniejszy wniosek dla właścicieli jest prosty: warto sprawdzić stan prawny nieruchomości, ale nie należy zakładać z góry, że za każdy słup czy gazociąg należy się kilkaset tysięcy złotych. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego zmienił sytuację prawną w określonej grupie spraw, szczególnie dotyczących urządzeń istniejących przed 2008 r. i argumentu zasiedzenia, ale nie zastępuje indywidualnej analizy.
Jeżeli przedsiębiorstwo ma ważny tytuł prawny, właściciel nie może po prostu zażądać zapłaty tylko dlatego, że infrastruktura znajduje się na jego działce. Jeżeli natomiast nie uda się wykazać takiego tytułu, może pojawić się możliwość dochodzenia wynagrodzenia za korzystanie z nieruchomości albo uregulowania sytuacji poprzez odpłatną służebność przesyłu. W niektórych sprawach znaczenie mogą mieć również roszczenia dotyczące dalszego korzystania z gruntu.
Dlatego właściciel działki z infrastrukturą przesyłową powinien zacząć nie od wyliczania potencjalnego „odszkodowania”, lecz od ustalenia historii urządzenia i podstawy prawnej jego obecności na nieruchomości. Dopiero później można ocenić, czy istnieją podstawy do żądania pieniędzy i jaka metoda ich wyliczenia będzie właściwa. W przypadku starszych instalacji wyrok TK z 2 grudnia 2025 r. sprawia jednak, że takiej analizy zdecydowanie nie warto już odkładać.