Nowe przepisy: kupujący dom na wsi musi podpisać zgodę na... hałas i zapachy

Kupno domu na wsi to najlepszy sposób na zaznanie spokoju i ucieczkę od miejskiego zgiełku? Nic podobnego! Zarówno resort rolnictwa, jak i prezydent przygotowali projekty ustawy, która ma przyczynić się do zachowania produkcyjnego charakteru wsi. Osoby nabywające dom za miastem będą musiały złożyć specjalne oświadczenie, które nie każdemu się spodoba.
- Nowe prawo stoi po stronie rolników
- O czym powinny pamiętać osoby kupujące dom na wsi?
- To koniec sąsiedzkich sporów?
- Rolnicy przestaną tłumaczyć się ze swojej działalności
Nowe prawo stoi po stronie rolników
Tuż po świętach prezydent Karol Nawrocki przedstawił własną wersję ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi. Jak podkreślił, jej podstawą jest przekonanie, że praca rolnika nie stanowi problemu, lecz wartość, którą państwo powinno wyraźnie chronić. W jego ocenie polska wieś jest wspaniałym miejscem do życia i zamieszkania, ale jednocześnie trzeba uczciwie przyznać, że jest to również przestrzeń codziennej, ciężkiej pracy.
W uzasadnieniu prezydenckiego projektu znajdziemy tezę, że wieś nie może być traktowana wyłącznie jako strefa mieszkalna. To obszar, na którym prowadzone są prace polowe czy chów zwierząt, a to wiąże się z hałasem i innymi uciążliwościami, w szczególności w czasie żniw oraz o świcie. Według prezydenta tak wygląda naturalny rytm życia i pracy na terenach rolniczych. Co ważne, bez silnego rolnictwa nie można mówić o bezpieczeństwie żywnościowym państwa.
Projekt prezydencki powinien uporządkować relacje sąsiedzkie w miejscach, gdzie pojawiają się szczególne napięcia pomiędzy zwykłymi mieszkańcami a osobami prowadzącymi działalność rolniczą. Nie wszyscy rozumieją bowiem specyfikę życia na wsi. Nowa ustawa ma chronić rolników przed sytuacjami, gdy muszą oni tłumaczyć się z hałasów lub nieprzyjemnych zapachów związanych z wykonywaniem działalności.
O czym powinny pamiętać osoby kupujące dom na wsi?
Prezydencki projekt ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi przewiduje m.in. wprowadzenie notarialnego mechanizmu informacyjnego. Oznacza to, że osoby kupujące nieruchomości na wsi będą musiały oficjalnie potwierdzić, iż zdają sobie sprawę z tego, że w ich sąsiedztwie może być prowadzona działalność rolnicza.
Obowiązek złożenia takiego oświadczenia sprawi, że mieszkańcy wsi nie będą mogli powoływać się na brak świadomości dotyczącej specyfiki nowego miejsca zamieszkania. Przyszły właściciel będzie musiał zaakceptować fakt, że w pobliżu pracują maszyny rolnicze i działają gospodarstwa hodowlane, a codzienność może wiązać się z hałasem, nieprzyjemnymi zapachami czy nadmiernym zapyleniem.
Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, to osoby decydujące się na życie na wsi będą musiały w pełni zaakceptować fakt, że mieszkanie za miastem związane jest z wieloma niedogodnościami, a rolnicy mają prawo legalnie prowadzić swoją działalność, nawet jeśli w pewnym stopniu przeszkadza ona sąsiadom. Tym samym państwo chce przywrócić elementarną uczciwość wobec rolników i nowych mieszkańców.

To koniec sąsiedzkich sporów?
Prezydent przypomina, że zgodnie z projektem ustawy każdy rolnik, który działa zgodnie z prawem, będzie mieć zagwarantowane prawo do pracy, a ciężar udowodnienia ewentualnych nadużyć nie będzie spoczywał już na nim. Istotnym założeniem projektu jest wprowadzenie domniemania legalności typowych oddziaływań działalności rolniczej. Autor projektu wskazuje, że obecnie sądy opierają się na ogólnych przepisach Kodeksu cywilnego dotyczących immisji, co prowadzi do rozbieżnych wyroków i długich postępowań.
Nowe przepisy mają wiązać się z wprowadzeniem konkretnych definicji oddziaływań typowych dla działalności rolniczej. Podczas konferencji prasowej minister z Kancelarii Prezydenta RP, Mateusz Kotecki, podkreślał, że utrzymanie, rozwój i rozbudowa gospodarstwa, a także zmiana technologii zostaną uznane za normalne wykonywanie działalności rolniczej.
Projekt ustawy przewiduje też wprowadzenie zasady proporcjonalności, zgodnie z którą całkowity zakaz działalności rolniczej lub jej ograniczenie przez sąd będzie możliwe wyłącznie w ostateczności. Z takiego rozwiązania będzie się korzystać tylko wtedy, gdy produkcja zacznie zagrażać zdrowiu mieszkańców lub środowisku, a wszystkie próby rozwiązania problemu zawiodą.
Rolnicy przestaną tłumaczyć się ze swojej działalności
Jednym z impulsów do przygotowania ustawy była sprawa rolnika spod Łodzi. Pan Szymon w lipcu ubiegłego roku dowiedział się, że Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną dotyczącą wcześniejszego orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Łodzi. Sąd zasądził od hodowcy trzody chlewnej z Grodziska ponad 100 000 zł na rzecz sąsiadów, którzy skarżyli się na przykre zapachy docierające z chlewni na ich posesję. Wcześniej Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego, uznającego, że po rozbudowie działalności, polegającej na postawieniu w miejscu starej obory chlewni na 360 świń, rolnik stworzył „uciążliwość zapachową” dla sąsiadów.
Projekt ustawy ma ograniczyć podobne konflikty społeczne i zabezpieczyć rolników. Zanim sprawa trafi do sądu, strony będą musiały podjąć próbę polubownego rozwiązania sporu, czyli mediacji.
Nad podobnymi rozwiązaniami pracuje także resort rolnictwa. Projekt ustawy dotyczącej ochrony funkcji produkcyjnych wsi został opublikowany 30 marca na stronie Rządowego Centrum Legislacji i trafił do konsultacji, które mają potrwać do końca kwietnia. Kierunek proponowanych zmian wydaje się jasny: państwo chce chronić gospodarstwa rolne, a osoby kupujące dom na wsi muszą przyjąć do wiadomości fakt, że wieś pozostaje miejscem pracy i produkcji, a nie spokojną enklawą.