Wymiana starej baterii w łazience daje nawet 68 600 litrów oszczędności rocznie. Jest jeden warunek domowników

Wymiana starych baterii łazienkowych na nowoczesne modele z perlatorem, termostatem czy przyciskiem Eco często kojarzy się z prostym sposobem na niższe rachunki za wodę. Rzeczywiście, nowoczesna armatura może ograniczyć przepływ nawet o kilkadziesiąt procent, jednak rzeczywiste oszczędności zależą przede wszystkim od sposobu korzystania z ciepłej wody. Same baterie nie sprawiają, że domownicy automatycznie zużyją mniej – robią to dopiero wtedy, gdy zmniejszają ilość przepływającej wody lub skracają czas oczekiwania na odpowiednią temperaturę.
- Stare baterie a nowoczesna armatura – gdzie tkwi różnica?
- Ile wody można zaoszczędzić? Obliczenia dla codziennego użytkowania
- Największe oszczędności daje ograniczenie ciepłej wody
- Czy warto wymienić stare baterie?
Stare baterie a nowoczesna armatura – gdzie tkwi różnica?
Jeszcze kilkanaście lat temu wiele baterii łazienkowych nie posiadało żadnych ograniczników przepływu. W praktyce oznaczało to wydatek rzędu 12–15 litrów wody na minutę przy umywalce, a pod prysznicem nawet 15–18 litrów. Woda płynęła pełnym strumieniem niezależnie od tego, czy była potrzebna do opłukania rąk, czy jedynie do zmoczenia szczoteczki do zębów.
Nowoczesne baterie wykorzystują kilka rozwiązań ograniczających zużycie. Najpopularniejszy jest perlator, który napowietrza strumień i pozwala uzyskać podobny komfort przy przepływie około 5–6 l/min w umywalce. W bateriach prysznicowych coraz częściej stosuje się również przycisk Eco, ograniczający maksymalny przepływ, oraz termostat, który niemal natychmiast utrzymuje zadaną temperaturę, eliminując konieczność długiego regulowania ciepłej i zimnej wody. Według programu WaterSense amerykańskiej EPA nowoczesne baterie umywalkowe mogą ograniczyć przepływ o około 30% względem starszych standardów.
Najważniejsze jest jednak to, że perlator ogranicza całkowity przepływ, natomiast termostat ogranicza przede wszystkim marnowanie ciepłej wody. To właśnie podgrzewanie wody generuje dodatkowe koszty energii, dlatego oszczędności finansowe bywają większe niż wynikałoby wyłącznie z mniejszego zużycia wody.
Ile wody można zaoszczędzić? Obliczenia dla codziennego użytkowania
Przyjmijmy gospodarstwo domowe składające się z dwóch osób. Każda z nich bierze codziennie 8-minutowy prysznic, myje ręce około ośmiu razy dziennie przez 20 sekund oraz korzysta z umywalki jeszcze przez około 5 minut dziennie podczas mycia zębów, golenia czy codziennej pielęgnacji. W przypadku starej armatury założono przepływ wynoszący 15 litrów na minutę pod prysznicem oraz 12 litrów na minutę w umywalce. Oznacza to, że dwa codzienne prysznice pochłaniają łącznie około 240 litrów wody. Samo mycie rąk przez dwie osoby to kolejne 64 litry dziennie, natomiast pozostałe korzystanie z umywalki wymaga około 120 litrów. Łączne dzienne zużycie wynosi więc około 424 litrów, co w skali roku daje blisko 154 760 litrów wody.
Po wymianie baterii na modele wyposażone w perlatory i ograniczniki przepływu sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Przy przepływie około 9 litrów na minutę pod prysznicem dwa codzienne prysznice zużywają około 144 litrów wody. Dzięki perlatorowi przepływ w umywalce spada do około 6 litrów na minutę, dlatego mycie rąk wymaga już tylko 32 litrów dziennie, a pozostałe korzystanie z umywalki około 60 litrów. W efekcie całkowite dzienne zużycie spada do około 236 litrów, co daje około 86 140 litrów rocznie.
Porównując oba scenariusze, łatwo zauważyć, że roczne zużycie wody zmniejsza się o około 68 600 litrów, czyli niemal 44 procent. Trzeba jednak pamiętać, że takie oszczędności są możliwe tylko wtedy, gdy użytkownicy zachowują podobne nawyki. Jeśli po zamontowaniu nowej armatury prysznice staną się dłuższe lub woda będzie płynęła niepotrzebnie podczas codziennych czynności, część korzyści szybko zniknie. To pokazuje, że nowoczesne baterie pomagają oszczędzać wodę, ale największy wpływ na końcowy wynik nadal ma sposób korzystania z ciepłej wody i codzienne przyzwyczajenia domowników.

Największe oszczędności daje ograniczenie ciepłej wody
Najbardziej niedocenianym elementem nowoczesnych baterii jest termostat. W wielu domach ustawienie odpowiedniej temperatury zajmuje od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu sekund. W tym czasie do kanalizacji trafia kilka litrów wody, która została już częściowo lub całkowicie podgrzana.
Przyjmijmy, że stara bateria wymaga średnio 20 sekund regulacji przed każdym prysznicem przy przepływie 15 l/min. Oznacza to stratę około 5 litrów na jedno użycie. Dwie osoby korzystające z prysznica codziennie zmarnują w ten sposób około 3650 litrów rocznie wyłącznie podczas ustawiania temperatury. Termostat niemal eliminuje tę stratę, ponieważ zapamiętuje ustawioną temperaturę i osiąga ją znacznie szybciej.
Jeszcze większe znaczenie ma fakt, że ograniczany jest pobór gorącej wody. Jej przygotowanie wymaga energii elektrycznej, gazu lub ciepła systemowego. Każdy litr gorącej wody, którego nie trzeba podgrzać, oznacza więc podwójną korzyść – niższy rachunek za wodę oraz niższe koszty energii. Z tego powodu największe oszczędności finansowe wynikają nie tyle z wymiany samej baterii, ile z ograniczenia przepływu ciepłej wody i skrócenia czasu jej poboru. Program WaterSense zwraca uwagę, że ograniczenie zużycia wody przekłada się jednocześnie na mniejsze zużycie energii potrzebnej do jej podgrzania.
Czy warto wymienić stare baterie?
Jeżeli w domu nadal znajdują się baterie sprzed kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, ich wymiana zwykle ma sens. Nowoczesne modele oferują nie tylko niższy przepływ, ale także większy komfort użytkowania, stabilniejszą temperaturę oraz lepszą kontrolę nad ilością pobieranej wody.
Nie należy jednak oczekiwać, że sama wymiana armatury automatycznie obniży rachunki o połowę. Równie istotne są codzienne nawyki – zakręcanie wody podczas mycia zębów, krótsze prysznice czy korzystanie z przycisku Eco, jeśli bateria go posiada. Bez takich zmian nawet najbardziej oszczędna armatura nie wykorzysta swojego potencjału.
Największy efekt pojawia się wtedy, gdy ograniczony zostaje przepływ ciepłej wody. To właśnie ona jest najdroższym elementem całego procesu, ponieważ oprócz kosztu samej wody trzeba zapłacić również za jej podgrzanie. Dlatego bateria z termostatem, perlatorem i funkcją Eco może przynieść zauważalne oszczędności, ale dopiero w połączeniu z rozsądnym sposobem korzystania z łazienki.