"To już zawody na jak najwyższą cenę!". Tak drożeją meble na wymiar

Jeszcze kilka lat temu meble na wymiar uchodziły za rozsądną alternatywę dla gotowych zestawów. Dziś coraz częściej stają się jedną z najdroższych pozycji w budżecie remontu, a różnice cen między kolejnymi sezonami są wyraźne nawet przy identycznym projekcie i materiałach. Wynika to przede wszystkim ze wzrostu cen płyt, okuć, elementów mechanicznych oraz robocizny – które często rosną wraz z kosztami energii i pracy. W praktyce oznacza to, że klient zamawiający meble kuchenne lub garderobiane może zapłacić nawet kilkanaście procent więcej w porównaniu z cenami sprzed roku.
- Skąd ten wzrost cen? Dane ogólne i tło rynkowe
- Materiały i robocizna: gdzie podwyżki są największe
- Ile to realnie oznacza w złotówkach? Porównanie rok do roku
- Oczekiwania klientów rosną szybciej niż budżety
- Co dalej z cenami mebli na zamówienie?
Skąd ten wzrost cen? Dane ogólne i tło rynkowe
Oficjalne statystyki nie wydzielają osobnej kategorii „meble na wymiar”, dlatego trzeba opierać się na wskaźnikach kosztów produkcji, materiałów i usług budowlano-wykończeniowych. Według GUS-u inflacja konsumencka w ostatnim roku utrzymywała się na relatywnie niskim poziomie kilku procent, jednak koszty w branżach powiązanych z budownictwem i wyposażeniem wnętrz rosły szybciej. Oznacza to, że sama inflacja nie tłumaczy skali podwyżek obserwowanych w ofertach stolarzy.
W praktyce firmy wykonawcze raportują wzrosty cen materiałów drewnopochodnych, okuć, lakierów oraz energii. Do tego dochodzą wyższe stawki pracy i transportu. W efekcie całkowity koszt realizacji zabudowy kuchennej lub garderoby potrafi rosnąć w tempie 8–15% rok do roku, czyli wyraźnie powyżej średniej dla całej gospodarki. Takie proporcje widać również w analizach publikowanych przez branżowe portale budowlane.
Materiały i robocizna: gdzie podwyżki są największe
Pierwszym elementem, który podbija cenę, są płyty meblowe, fronty lakierowane, fornir oraz blaty kompaktowe i kamienne. To surowce zależne od cen energii i logistyki, dlatego ich stawki zmieniają się dynamicznie. W hurtowniach różnice rok do roku sięgają często kilkunastu procent, a wykonawcy muszą je wprost przenosić na klienta końcowego. Szczególnie dotyczy to projektów o podwyższonym standardzie, gdzie udział droższych komponentów jest większy.
Drugim czynnikiem jest robocizna. Doświadczony stolarz i montażysta to dziś specjalista deficytowy, co oznacza wyższe stawki godzinowe. Coraz częściej w cenie projektu uwzględnia się nie tylko wykonanie, lecz także projekt 3D, pomiary, transport i montaż. W większych miastach sam montaż może kosztować kilkadziesiąt procent więcej niż kilka lat temu.
Ile to realnie oznacza w złotówkach? Porównanie rok do roku
Przyjmijmy modelowy przykład: kuchnia lub zabudowa o wartości 20 000 zł w 2024 roku. Jeśli średni wzrost cen wyniósł 10–12%, analogiczna realizacja w 2025 roku kosztuje już 22 000–22 400 zł. Różnica 2–2,4 tys. zł pojawia się bez zmiany projektu czy jakości materiałów. Przy większych inwestycjach – rzędu 40–50 tys. zł – dopłata rośnie do 4–6 tys. zł.
W skali rynku takie zmiany potwierdzają także poradniki cenowe publikowane przez KB.pl, które pokazują stopniowe przesuwanie się minimalnych stawek „za metr bieżący” zabudowy. Nawet podstawowe konfiguracje startują dziś z wyższego poziomu niż rok wcześniej, a dodatki – systemy cargo, cichy domyk, oświetlenie LED – szybciej zwiększają koszt końcowy.

Oczekiwania klientów rosną szybciej niż budżety
Zmianie uległy również same standardy. Jeszcze niedawno wystarczały proste korpusy i klasyczne zawiasy, dziś wielu inwestorów oczekuje pełnego wysuwu szuflad, frontów bezuchwytowych, lakierów matowych czy zabudowy „od podłogi do sufitu”. Każdy z tych elementów podnosi cenę jednostkową, a suma drobnych decyzji potrafi zwiększyć koszt całej realizacji o kilka tysięcy złotych.
Problem w tym, że budżety remontowe nie rosną w tym samym tempie. W efekcie klienci częściej ograniczają metraż zabudowy, wybierają tańsze dekory lub rezygnują z części funkcji. Coraz popularniejsze staje się też etapowanie inwestycji – najpierw kuchnia, później garderoba – aby rozłożyć wydatki w czasie.
Co dalej z cenami mebli na zamówienie?
W krótkim horyzoncie trudno oczekiwać spadków. Dopóki koszty pracy i surowców pozostają wysokie, stolarze nie mają przestrzeni do obniżek bez utraty marży. Bardziej realny scenariusz to stabilizacja cen lub wolniejszy wzrost, ale powrót do stawek sprzed kilku lat wydaje się mało prawdopodobny.
Dla inwestora oznacza to jedno: planując meble na wymiar, warto rezerwować bufor finansowy rzędu co najmniej 10–15% ponad wstępny kosztorys. Pozwala to uniknąć sytuacji, w której projekt trzeba okroić na ostatnim etapie tylko dlatego, że ceny w międzyczasie ponownie wzrosły