Styl klasyczny wraca do polskich domów – ale to nie jest ta klasyka, którą pamiętasz

Ciężkie meble, złocone sztukaterie i przepych – tak większość Polaków wyobraża sobie klasyczne wnętrze. I właśnie dlatego przez lata unikano tego stylu jak ognia. Tymczasem w 2026 roku klasyka powraca triumfalnie, choć w zupełnie innej odsłonie. Architekci i projektanci mówią o ciągłym wzroście zapytań o eleganckie, spokojne wnętrza z charakterem. Teraz chodzi jednak coś zupełnie innego.
- Od minimalizmu, przez boho do klasyki
- Wyobrażenia kontra rzeczywistość, czyli: co my wiemy o klasyce?
- Charakterystyka stylu klasycznego w 2026 roku?
Od minimalizmu, przez boho do klasyki
Ostatnie piętnaście lat w polskich wnętrzach to prawdziwa huśtawka trendów. Najpierw było sterylnie – wszechobecny minimalizm ze skandynawskim rodowodem, białe ściany, beton, metal i maksymalnie pięć przedmiotów na metr kwadratowy. Potem przyszła fala fascynacji style, industrialnym – cegły, rury, czarne ramy i fabryczny klimat w mieszkaniach blokowych. Następnie eksplodował styl boho – makramy, ratan, tysiące roślin i patchworkowe poduszki.
Każdy z tych trendów obiecywał, że zostanie na dłużej. Każdy po kilku latach zaczął męczyć. Białe wnętrza okazały się zimne i nieprzytulne. Industrial – zbyt surowy jak na polską codzienność. Boho – chaotyczny i wymagający ciągłej pielęgnacji (te rośliny same się nie podlewają).
I wtedy ludzie zaczęli tęsknić za czymś, co ma fundament. Za porządkiem, symetrią, spokojem. Za wnętrzami, które nie krzyczą, nie wymagają co dwa lata generalnego remontu bo „trend się zmienił”. Tak właśnie wróciła klasyka. Nie dlatego, że stała się modna. Dlatego, że ludzie zmęczyli się modą.
Wyobrażenia kontra rzeczywistość, czyli: co my wiemy o klasyce?
Kiedy przeciętny Polak słyszy „styl klasyczny”, przed oczami staje mu salon rodziców, wspomnienie z lat 90. Dębowe meble, ciężkie zasłony z frędzlami i kredens pełen kryształów, których nigdy się nie używa. Albo dom Kevina (tego, który został sam w domu) – niby miłe wspomnienia, ale ten dobry smak jednak staroświecki.
Poczucie przytłoczenia, brak świeżości – to przez lata odstraszało nas od klasyki. Problem w tym, że to wcale nie jest to, co zaproponowaliby dekoratorzy, gdybyśmy ich poprosili o wnętrze w stylu klasycznym.
Prawdziwa klasyka to porządek i proporcje, a nie ilość dekoracji. To harmonia i symetria, a nie przepych. To elegancja, która nie krzyczy.

Charakterystyka stylu klasycznego w 2026 roku?
Najprościej: baza architektoniczna robi robotę, a meble mogą być różne. Ściana z delikatną sztukaterią, listwy podłogowe i przysufitowe dopasowane proporcjami do wysokości pomieszczenia, drzwi z frezami – to elementy, które nadają charakter, a jednocześnie nie przytłaczają. Całość w jasnej, stonowanej palecie: kremowe beże, ciepłe szarości, naturalne drewno. Żadnego złota, chyba że w mikroskopijnych dawkach – jedna lampa, jedna rama.
I tutaj zaczyna się magia. Do takiej bazy można dopasować zarówno klasyczne meble (ale współczesne, lekkie, bez zbędnych ozdób), jak i zupełnie nowoczesne formy. Minimalistyczna sofa w beżowym lnie świetnie wygląda w pokoju z sztukateriami. Stalowa lampa industrialna – też. Krzesło designerskie z lat 60. – również. Bo klasyka w wydaniu 2026 roku nie walczy z nowoczesnością. Ona ją absorbuje.
Projektanci nazywają to „modern classic” albo „soft classic”. Fundament klasyczny, ale wykonanie lekkie. Żadnych ekstrawagancji w proporcjach, ale materiały współczesne. Symetria i porządek, ale bez sztywności. To wnętrze, które ma kręgosłup – nie zmienia się co sezon, bo jego piękno nie zależy od trendu. A jednocześnie nie jest muzeum – jest wygodne, funkcjonalne i można w nim żyć.
Największym odkryciem dla wielu inwestorów jest fakt, że klasyka działa również w małych mieszkaniach. Wystarczy zastosować ją oszczędniej – jedna rama na ścianie zamiast trzech, delikatna listwa zamiast ciężkiej sztukaterii, jasne kolory zamiast ciemnych. Efekt? Nawet 40 metrów kwadratowych może mieć klasę i charakter, o ile projekt ma sens. Bo tak, najważniejszy jest przemyślany projekt – zero przypadkowości, maksimum wyczucia. I uważność na detale: klamki, uchwyty itp. Piękno tkwi w szczegółach.
Niech kolory będą bazą. Dodatki biżuterią. Materiały – najlepszej jakości. Unikajmy chaosu, a klasyka sprawdzi się w naszym wnętrzu doskonale.