Jakie ściany najlepiej sprawdzą się w budownictwie energooszczędnym?

Energooszczędność obecnie jest już standardem w budownictwie. Jednak dróg do osiągnięcia takiego rezultatu jest wiele. Inwestorzy często skupiają swoją uwagę na wyborze źródła ogrzewania, systemu rekuperacji czy stolarki okiennej zapominając, że walka o niskie rachunki zaczyna się znacznie wcześniej, czyli na etapie wyboru materiału konstrukcyjnego. Mury zewnętrzne to przegroda o największej powierzchni w całym budynku. Błędy popełnione przy ich doborze lub wznoszeniu są niezwykle trudne i kosztowne do naprawienia.
Standardy WT 2021 a rzeczywistość budowlana
Od 2021 roku w Polsce obowiązują nowe Warunki Techniczne (WT 2021), które stawiają przed inwestorami konkretne wymagania. Współczynnik przenikania ciepła U dla ścian zewnętrznych nie może przekraczać wartości 0,20 W/(m²K). Jest to wartość graniczna, którą musi spełnić każdy nowo budowany dom.
Jednak dla inwestorów świadomych, celujących w standard niskoenergetyczny lub pasywny, ta norma to dopiero punkt wyjścia. Aby realnie zminimalizować zapotrzebowanie budynku na energię pierwotną, warto dążyć do parametrów rzędu 0,15, a nawet 0,12 W/(m²K).
W tym kontekście rodzi się pytanie: jakie ściany do domu energooszczędnego pozwolą osiągnąć takie wyniki bez konieczności budowania murów o grubości fortecy?
Odpowiedzią jest synergia między materiałem nośnym a termoizolacją. Nowoczesne budownictwo odchodzi od postrzegania ściany jako monolitu na rzecz układów warstwowych, gdzie każdy element pełni ściśle określoną funkcję: pustak lub bloczek odpowiada za stabilność i akumulację, a wełna lub styropian za zatrzymanie ciepła.
Izolacyjność to nie wszystko - rola akumulacji ciepła
W dyskusjach o energooszczędności często popełniany jest błąd polegający na skupianiu się wyłącznie na parametrze lambda (współczynnik przewodzenia ciepła). Tymczasem prawdziwie ściany energooszczędne charakteryzują się nie tylko tym, że nie wypuszczają ciepła na zewnątrz, ale również zdolnością do jego magazynowania. Jest to tak zwana bezwładność cieplna budynku.
Dlaczego jest to tak ważne? Wyobraźmy sobie lekki dom szkieletowy i masywny dom murowany. Ten pierwszy nagrzeje się błyskawicznie po włączeniu ogrzewania, ale równie szybko wychłodzi się, gdy piec zgaśnie.
Dom murowany z materiałów o dużej gęstości działa jak bufor energetyczny. Zimą jego ściany gromadzą ciepło (np. z promieniowania słonecznego wpadającego przez okna) i oddają je powoli, gdy temperatura na zewnątrz spada. Latem proces ten działa odwrotnie - masywne mury chronią wnętrze przed przegrzaniem, zapewniając przyjemny chłód bez konieczności intensywnego używania klimatyzacji.
Dlatego materiały takie jak silikaty czy keramzytobeton, mimo że same w sobie mogą być „zimniejsze” od betonu komórkowego, w ogólnym bilansie energetycznym budynku całorocznego wypadają niezwykle korzystnie.
Wilgoć - cichy zabójca energooszczędności
Aspektem często pomijanym w katalogach reklamowych jest fizyka budowli w kontekście wilgoci. Nawet najgrubsza warstwa izolacji straci swoje właściwości, jeśli ulegnie zawilgoceniu. Woda przewodzi ciepło znacznie lepiej niż powietrze, dlatego mokra ściana to zimna ściana. Właśnie tutaj ujawnia się relacja materiały ścienne a energooszczędność w kontekście zdrowego mikroklimatu.
Przegrody zewnętrzne powinny być paroprzepuszczalne, czyli „oddychające". Wilgoć bytowa, którą produkujemy gotując, kąpiąc się czy po prostu oddychając, musi mieć możliwość migracji na zewnątrz (oczywiście przy wsparciu sprawnej wentylacji).
Jeśli zamkniemy ją w murach stosując nieodpowiednie tynki lub materiały o zamkniętej strukturze porów, ryzykujemy nie tylko rozwój grzybów i pleśni, ale drastyczny spadek parametrów cieplnych budynku.
W tym aspekcie na wyróżnienie zasługują pustaki keramzytowe. Keramzyt, będący wypaloną gliną, jest materiałem całkowicie odpornym na działanie wilgoci i grzybów, a jego porowata struktura naturalnie reguluje poziom wilgotności w pomieszczeniach.
Jedna, dwie czy trzy warstwy?
Technologia wznoszenia murów ma decydujący wpływ na szczelność budynku. W domach pasywnych dąży się do całkowitej eliminacji mostków termicznych czyli miejsc, przez które ciepło ucieka punktowo (np. nadproża, wieńce, narożniki). Przyjrzyjmy się trzem rodzajom ścian.
Ściany jednowarstwowe. Kuszą szybkością budowy, ale są ryzykowne. Wymagają perfekcyjnego wykonawstwa i użycia drogich, specjalistycznych zapraw. Każda niedokładność murarza staje się nieusuwalnym mostkiem termicznym.
Ściany dwuwarstwowe. To najpopularniejszy i najbezpieczniejszy standard w Polsce. Mur konstrukcyjny (np. 24 cm) obłożony jest grubą warstwą izolacji (20-30 cm). Taki układ pozwala zachować ciągłość ocieplenia na całej elewacji, skutecznie przykrywając elementy żelbetowe.
Ściany trójwarstwowe. Najdroższe rozwiązanie, gdzie dochodzi trzecia warstwa osłonowa (np. cegła klinkierowa). Są niezwykle trwałe i estetyczne, ale wymagają szerszych fundamentów i dużych nakładów finansowych.
Dla inwestora szukającego optimum między kosztem a efektem, ściana dwuwarstwowa wykonana z solidnego, „ciepłego” materiału konstrukcyjnego wydaje się rozwiązaniem idealnym.
Podsumowując, wybór technologii ściennej to decyzja strategiczna. Nie warto kierować się wyłącznie najniższą ceną materiału na start, ponieważ pozorne oszczędności szybko znikną w wysokich kosztach ogrzewania i ewentualnych naprawach elewacji. Dom energooszczędny to taki, który jest suchy, szczelny, ma dużą zdolność akumulacji ciepła i jest wykonany z materiałów trwałych.
Stawiając na nowoczesne rozwiązania inwestujesz w spokój i bezpieczeństwo swojej rodziny. Jeśli szukasz systemu, który spełnia najwyższe normy termiczne, a jednocześnie gwarantuje zdrowy mikroklimat wolny od wilgoci, sprawdź nasze ściany nośne (https://czamaninek.pl/produkty/system-scienny/sciany-nosne) z keramzytobetonu. To technologia, która udowadnia, że solidny mur może być jednocześnie ciepły i ekologiczny.